Nowa hala w Poznaniu otwarta. Minister sportu uznał tę inwestycję za wzór
W 1943 roku siodło króla zostało wypożyczone do Kaiser-Friedrich-Museum w Poznaniu. Krótko po wojnie wróciło, jednak brakowało już jednej z dwóch taszek.
Minęło prawie 70 lat i zaginiona taszka pojawiła się na rynku dzieł sztuki w 2013 roku
– mówi dyrektor Muzeum w Kórniku, dr Magdalena Biniaś-Szkopek.
Taszka została przywieziona do ówczesnego dyrektora Zamku Królewskiego na Wawelu, profesora Jana Ostrowskiego, historyka sztuki i konserwatora, który natychmiast rozpoznał w niej stratę wojenną – relacjonuje Biniaś-Szkopek.
Przedstawiciel austriackiego domu aukcyjnego, w którego posiadaniu znajdował się artefakt, zażądał za niego 20 tysięcy euro. Taszka została jednak zarekwirowana przez dyrektora krakowskiego muzeum i rozpoczął się żmudny proces jej odzyskiwania. Należało udowodnić, że przedmiot należy do Muzeum w Kórniku.
Taszka wróciła do Kórnika. Historia jak z powieści Dana Browna!
— Radio Poznań (@RadioPoznanSA) December 4, 2025
CZYTAJ: https://t.co/aTEeqCbAbd
Autor: Grzegorz Ługawiak pic.twitter.com/fq0mCbNkt6
Przełomem było odnalezienie przedwojennego zdjęcia siodła przez kustosza kórnickiego muzeum, Mikołaja Potockiego, a następnie odczytanie zatartego numeru ewidencyjnego.
Wobec niepodważalnych dowodów dysponent taszki zrzekł się roszczeń, a bezcenny artefakt trafił do skarbca Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kilka tygodni temu został przekazany Muzeum w Kórniku – na razie w depozyt, ale niebawem już na stałe.
Taszka króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego jest wielkości niewielkiej damskiej torebki. Uszyta została z purpurowego aksamitu i zdobiona srebrnymi, miejscami pozłacanymi, motywami roślinnymi.