Usłyszały wyrok za wulgarne transparenty
Taki nakaz wydał sąd rodzinny w Koninie. W ostatniej chwili wstrzymano się z wykonaniem tej decyzji, okazało się bowiem, że ojciec robi co może, by dzieci zostały przy nim.
- "Nie nadużywam alkoholu. Zaszyłem się teraz, żeby nie mieć problemów, bo nie piłem, a i tak gadali, że piję. Dobro dzieci jest najważniejsze i dlatego walczę o nie - mówi pan Bartosz.
- Informacje na ten temat dotarły do sądu i w niemal ostatniej chwili, bo już w mieszkaniu pana Bartosza, kurator sądowy wstrzymał realizację postanowienia. Pierwotnie wydane postanowienie o zabezpieczeniu zostało uchylone przez sąd, ponieważ pojawiły się takie okoliczności, o których sąd nie wiedział wydając postanowienie o zabezpieczeniu - mówi wiceprezes Sądu Rejonowego w Koninie - Kinga Śliwińska-Buśkiewicz.
Dzieci zostały z ojcem. Teraz - sporo zależy od niego.
W pomoc zaangażowała się konińska fundacja "Sercem przyprawiona".
- Pan Bartek musi mieć szansę radzenia sobie sam, pokazania ludziom, że on sobie sam daje radę. Gdyby posłuchać tych dzieci, to one wydały by najlepszą opinię na temat ojca - mówi prezes fundacji Marta Urbańska, która zapewnia, że nie zostawi rodziny pana Bartosza bez pomocy.