NA ANTENIE: WE ARE THE WORLD/U.S.A. FOR AFRICA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Skandal w Warszawie! Tysiące kibiców Lecha nie mogło wejść na Stadion Narodowy [WIDEO]

Publikacja: 02.05.2022 g.15:00  Aktualizacja: 20.06.2022 g.17:00 PAP
Kraj
Skandal w Warszawie. Kilkanaście tysięcy kibiców Lecha Poznań nie zostało wpuszczonych na stadion PGE Narodowy na finał Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa. Prezes PZPN Cezary Kulesza nie ukrywa rozgoryczenia. Na Twitterze napisał, że stanowisko straży pożarnej o zakazie wnoszenia większych flag "uderza w piękno sportu".
Skandal w Warszawie! Tysiące kibiców Lecha nie mogło wejść na Stadion Narodowy [WIDEO] - Słuchacz
Fot. Słuchacz

Dla fanów obu drużyn przygotowano po 9 tysięcy biletów - na miejsca znajdujące się za bramkami. Od początku finału, czyli od godz. 16, te przeznaczone dla najbardziej zagorzałych sympatyków "Kolejorza" pozostałyjednak puste. Tłumy kibiców Lecha, których z Poznania mogło przyjechać nawet ok. 15 tysięcy czekały pod stadionem.

Powodem był zakaz wnoszenia dużych flag, tzw. sektorówek. Chodzi o kwestie bezpieczeństwa, aby uniknąć problemów związanych m.in. z pirotechniką.

Stanowisko Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej o zakazie wnoszenia większych flag uderza w piękno sportu, jest niezrozumiałe i powoduje więcej szkód niż pożytku. Zmieniono zasady obowiązujące od lat. Jeżeli w przyszłości PSP nie zmieni swojego stanowiska, finał PP nie będzie organizowany w Warszawie

 - napisał na Twitterze prezes PZPN Cezary Kulesza.

Do sprawy odniósł się również minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk.

To powinno być święto piłki i kibiców. Elementem kibicowania są też oprawy - bardzo często patriotyczne. Nieodpowiedzialne decyzje mogą to święto zepsuć, a dodatkowo sprowadzić zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Trzeba z tej sytuacji wyciągnąć wnioski na przyszłość

 - skomentował na Twitterze.

Kibice Lecha byli obecni tylko na tzw. sektorach neutralnych, czyli bliżej środka boiska. Sektory przeznaczone dla fanów Rakowa na PGE Narodowym też długo były puste, a równo z pierwszym gwizdkiem sędziego Szymona Marciniaka zapełniły się. Kibice lidera ekstraklasy na początku intonowali głównie wulgarne przyśpiewki i okrzyki wobec PZPN, prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego czy policji.

Na reprezentacyjny obiekt w Warszawie decydujące spotkanie piłkarskiego Pucharu Polski wróciło po przerwie wynikającej z pandemii COVID-19. Dwie poprzednie edycje kończono w Lublinie, w tym raz przy pustych trybunach.

Opr. G.Ł./PAP


Poznańscy kibice nie weszli na finał Pucharu Polski. Część wini policję - część innych kibiców. Docierają do nas sprzeczne relacje spod Stadionu Narodowego w Warszawie. Informacje o tłumie przed wejściem numer 10 pojawiły się jeszcze przed rozpoczęciem meczu Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa.

Obsługa stadionu nie pozwoliła wnieść zbyt dużych elementów oprawy. Kilka tysięcy osób pozostało przed stadionem. "Sprawa bardzo żenująca" - opisywał na naszej antenie kibic spod stadionu.

To nie była decyzja nasza, jakaś decyzja odgórna, ktoś nie pozwolił. Policja obstawiła wszystkie wejścia. Tam nie było możliwości wychylenia głowy, ktoś chciał i próbował wejść, to został poczęstowany gazem łzawiącym. Nie wyglądało to dobrze

 - mówił jeden z kibiców.

Inną wersję zdarzeń przedstawił kolejny kibic. "Kibice Lecha zablokowali bramę" - stwierdził nasz słuchacz.

Własnych kibiców nie wpuszczali. W dwudziestej którejś minucie stanął jedne na płocie, wziął megafon i powiedział, że nie chcą wpuścić sektorówki, dlatego nie wchodzimy

 - mówił jeden z kibiców.

Rozmiar banerów wnoszonych na stadion określa straż pożarna. Chodzi o bezpieczeństwo i ryzyko wniesienia materiałów pirotechnicznych. Mecz Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa zakończył się porażką poznaniaków 1:3.

 

AKTUALIZACJA - 21:14

"Cześć osób, zamiast dopingować swoją drużynę, postanowiło zaatakować policjantów. Ci użyli środków przymusu bezpośredniego. Zatrzymano kilkanaście osób - przekazał rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak. 

Nadkomisarz Marczak zaznaczył, że w trakcie zabezpieczeń wielokrotnie do grup agresywnych osób kierowano komunikaty o zachowaniu zgodnym z prawem.

Te jednak zostały zlekceważone

 - podkreślił. Wskazał, że najpoważniejszy incydent miał miejsce przed zakończeniem pierwszej połowy finałowego meczu, kiedy to grupa pseudokibiców postanowiła wtargnąć na stadion od strony parkingów pomiędzy bramami nr 10 i 11.

Zaatakowani policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego m.in. w postaci granatów hukowych, gazu oraz siły fizycznej. W czasie zabezpieczeń zatrzymano kilkanaście osób. Wśród nich są osoby zatrzymane do czynnej napaści na policjanta

 - podsumował.

Marczak zapytany przez PAP, dlaczego kibice Lecha Poznań nie weszli na stadion odpowiedział, że to nie policja odpowiada za to, kto może wejść na trybuny.

Pojawiła się w przestrzeni medialnej informacja nieprawdziwa, że kibice nie mogą wejść na stadion, że policja ich nie wpuszcza. Podkreślam, policja nie odpowiada za to, kto może wejść, a kto nie wchodzi na stadion. Po drugie jest różnica między tymi, którzy nie mogą, a nie chcą. W końcu wielu kibiców na stadionie stosowało się do jasno określonych zasad

 - wyjaśnił rzecznik KSP.

Część kibiców Lecha Poznań nie weszła na Stadion Narodowy. Powodem ich nieporozumienia z organizatorami jest zakaz wnoszenia dużych flag, tzw. sektorówek. Chodzi o kwestie bezpieczeństwa, aby uniknąć problemów związanych m.in. z pirotechniką.

 

AKTUALIZACJA - 22:06

Od naszego słuchacza otrzymaliśmy film z zajść pod Stadionem Narodowym.

PAP
https://radiopoznan.fm/n/bYbGLf
KOMENTARZE 3
Piotr Pazucha
Pozhoga 04.05.2022 godz. 11:15
Taki zakaz to kpina z rozumu, jak zresztą wszytko czego się tknie lewactwo: nie można było wziąć jednego psa szkolonego do wykrywania ładunków? Obwąchałby flagę i po sprawie. A jeżeli nie ma w całej Warszawie takiego psa, to jaki problem nakazać przyjście z flagą np. 2 godziny przed meczem i ją obszukać?
Przemek
Piłka nożna 03.05.2022 godz. 00:12
Piłka nożna to ogólnie źródło wszelakich patologii, co dzisiaj było najlepszym przykładem.
Michal Zielinski
Kaczmaryszek 02.05.2022 godz. 15:31
Ten nabzdyczony chloptaś Czaskowski to jest mentalny opozycjonista. Na wszystko jest na nie
chyba ze mu Tusk każe lub inne gejusy czy POplatfusy.