NA ANTENIE: TANIEC (LA DANZA)/GIOACCHINO ROSSINI
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Niemiecka policja uniemożliwiła polskiej delegacji oddanie hołdu Polkom, zakatowanym w obozie Ravensbruck przez Niemców

Publikacja: 25.04.2023 g.19:25  Aktualizacja: 25.04.2023 g.19:37 Jacek Butlewski
Poznań
Na uroczystości nie mogła wejść delegacja Związku Narodowych Sił Zbrojnych ze Szczecina.
mikrofon radio poznań - Kacper Witt - Radio Poznań
Fot. Kacper Witt (Radio Poznań)

Oburzona tym faktem jest prezes Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych, Elżbieta Rybarska. Gość Wielkopolskiego Popołudnia Radia Poznań powiedziała, że na uroczystości w minionym weekend przyjechało wiele delegacji z Polski.

Dosłownie chwała, że nasze państwo zareagowało, dbamy o godność i honor ofiar, ale też Polaków i Polski. Ta reakcja, nie wiem, czy odniesie skutek, to dzieje się też w innych miejscach. Jesteśmy przed wyjazdem do niemieckiego obozu w Dachau. Nie wolno nam się stawić z biało-czerwonymi flagami i nie możemy śpiewać hymnu polskiego. To nie jest zwykły wyjazd pamięci.

"My jedziemy odsłonić tablice ojca Mariana Żelazka, który przeżył Dachau - dziękując za ocalenie postanowił oddać całą swoją resztę życia drugiemu człowiekowi" - dodaje Elżbieta Rybarska.

Cała rozmowa z Elżbietą Rybarską:

Roman Wawrzyniak: Niemiecka policja nie wpuściła polskiej delegacji Związku Narodowych Sił Zbrojnych ze Szczecina na obchody 78. rocznicy wyzwolenia KL Ravensbrück. Jak pani to ocenia?

Elżbieta Rybarska: Dostałam niebywale ważne oświadczenie więźniów niemieckich obozów, w tym więźniarski KL Ravensbrück. Od niedzieli ci ludzie nie śpią. Tak przeżywają to, co się zdarzyło. "Obraz wojennej beznadziei, okrucieństwa i zła wyrył się w dziecięcej psychice i trwa z nami po dzień dzisiejszy. Co możemy zrobić, by nie dopuścić do zapomnienia naszych traumatycznych przeżyć, by nigdy nikt nie ważył się fałszować historii, by nikt nie zacierał śladów zbrodni niemiecko-austriackich katów. Przekazujemy nasz ogrom nieludzkich przeżyć jako świadectwo, testament naszym, dzieciom, wnukom (...)". Tak, jak powiedziałam, niedzielne wydarzenia w byłym niemieckim obozie żyją do dziś w głowie, sercach tych, którzy ocaleli, ale też w   rodzinach. To, że niemiecka policja, przypomnę, że w niedzielę były uroczystości oswobodzenia Ravensbruck. Zjechało mnóstwo delegacji rodzin, chcących upamiętnić cierpienie i śmierć kobiet, dzieci i mężczyzn. Reprezentację przedstawicieli stowarzyszenia byłych żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, którzy przyjechali ze Szczecina, również z tych oddziałów byli katowani Polacy - ich otoczyła policja i nie pozwoliła wejść na uroczystości - które zwykle były szeroko otwarte. Dariusz Pawłoś ambasador Polski w Niemczech przed uroczystościami wystosował medialne zaproszenie do wszystkich Polaków, by stawili się lub uczestniczyli przez media i cóż, pojechali polscy patrioci z pięknym biało-czerwonym wieńcem.

I z szarfą Narodowych Sił Zbrojnych, które zostały określone jako faszystowskie. Wiceminister spaw zagranicznych Arkadiusz Mularczyk zapowiedział interwencję. Warto dodać, że ostatecznie wieniec złożył na miejscu konsul Marcin Król, ale jak się okazało po godzinie szarfa została zerwana.

Tak. O tym mówił Cezary Gmyz, który relacjonował te uroczystości.

Państwo nie raz tam byli w tym obozie. Jak wtedy przebiegały te wizyty?

Dla nas, rodzin polskich ofiar to nie jest nic nowego, niestety, i nas w 2019 roku w  Ravensbruck, na tych samych uroczystościach również przywitała antifa. Polska delegacja nie mogła wejść, ale antifa z tęczowymi flagami, z oburzającymi hasłami, były też rozdawane karteczki A5 - tam były tak szkalujące nas, patriotów i rodziny, które chciały oddać cześć, to dotyczyło wszystkich obcokrajopwców...

To dotyczyło niemieckiej antify?

Niemieckiej, zresztą skandaliczny był ich ubiór, zachowanie, to jak do nas podchodzili i ostentacyjnie podawali nam te ulotki, na których było wypisane coś takiego, że nikt nie ma prawa przypominać o ofiarach, o bohaterach, którzy tam ginęli, ani co tam się wydarzyło. Mamy w ciszy tam być.

Po kilku latach sytuacja się powtarza, mamy znowu protesty i niewpuszczanie Polaków. Ma być interwencja ministerstwa spraw zagranicznych - pytanie, czy to wystarczy i jak ta interwencja powinna wyglądać?

Dosłownie chwała, że nasze państwo zareagowało, dbamy o godność i honoru ofiar, ale też Polaków i Polski. Ta reakcja, nie wiem, czy odniesie skutek, to dzieje się też w innych miejscach. Jesteśmy przed wyjazdem do niemieckiego obozu w Dachau - my się spotykamy teraz z tym samym, my mamy przedstawione warunki, tym bardziej, że odnosząc się do upamiętnień, jedziemy po 79 latach...

Jakie są te warunki?

Nie wolno nam się stawić z biało-czerwonymi flagami i nie możemy śpiewać hymnu polskiego. To nie jest zwykły wyjazd pamięci. My jedziemy odsłonić tablice ojca Mariana Żelazka, który przeżył Dachau - dziękując za ocalenie postanowił oddać całą swoją resztę życia drugiemu człowiekowi.

Toczy się jego proces kanoniczny.

Tak.

Zakaz wydała niemiecka strona.

Tak. Tym bardziej nam przykro, że przysłał to bez żadnej reakcji polski konsul.

Tym bardziej należy apelować o interwencję w tej sprawie. Warto przypomnieć, że niemiecki obóz w  Ravensbruck, od którego zaczęliśmy, był obozem dla kobiet, w 1941 roku stworzono tam też obóz dla mężczyzn, w 1942 roku - obóz dla młodych kobiet i dziewcząt, przyłączono 40 podobozów, w których trzeba było wykonywać prace przymusowe. Więziono tam ok. 40 tys. Polaków. Dziesiątki tys. więźniów zmarło z powodu głodu, chorób, pracy przymusowej, eksperymentów medycznych, jedną z osób, która przrżyła, była dr Wanda Półtawska. W kontekście tego, jak czyta się o jakichś warunkach, to wierzyć się nie chce.

Ja tu mam nasz protest przeciwko warunkom stawianym Polakom, rodzinom tym, które mają prawo do pamięci, my jesteśmy następcami prawnymi, w myśl prawa międzynarodowego.

Myślę, że nie ma w Polsce rodzin, które by nie miały osób poszkodowanych przez Niemców.

https://radiopoznan.fm/n/reXBh3
KOMENTARZE 0