NA ANTENIE: Motomagazynek
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Były żołnierz GROM apeluje o jednomyślność ws. ochrony polsko-białoruskiej granicy

Publikacja: 02.11.2021 g.18:59  Aktualizacja: 03.11.2021 g.09:23 Roman Wawrzyniak
Poznań
Zdaniem Andrzeja K. Kisiela, który był gościem Wielkopolskiego Popołudnia w Radiu Poznań, białoruski reżim wykorzystuje spór rządu z opozycją o migrantów. Krytyka stanowczych działań polskich służb ma stanowić zachętę do dalszych działań Łukaszenki.
granica białoruś pogranicznicy granica  - MON
Zdjęcie poglądowe / Fot. MON

"W tak poważnych sprawach nie powinno być rozdźwięku" – ocenił Andrzej K. Kisiel.

Powinno być wspólne działanie. Jeżeli my pokażemy, że w tych kluczowych działaniach potrafimy mówić wspólnym głosem, to myślę, że te ataki w jakiejś tam mierze mogą być coraz słabsze. Bo jeśli ktoś widzi, że się kłócimy, to jest to rzeczywiście bardzo podatny grunt

- mówi były żołnierz GROM.

Presja na wschodnią granicę ze strony migrantów rośnie. W ostatnim czasie doszło do obrzucania polskich służb kamieniami i gałęziami. Niektóre źródła mówią o liczbie nawet 100 tysięcy migrantów inspirowanych przez białoruskie służby.

Były żołnierz GROM-u, Andrzej K. Kisiel, przekonuje, że krytyczne czy wulgarne wypowiedzi pod adresem polskich funkcjonariuszy w krajowych mediach są zauważane przez reżim Łukaszenki.

Jeżeli ktoś widzi, że można nam takie szpilki wkładać, to wykorzystuje to bezlitośnie

– podkreślił Andrzej K. Kisiel.

Poniżej cała rozmowa w Wielkopolskim Popołudniu: 

Roman Wawrzyniak: Atak na polskie służby ochraniające granice. Mundurowi zostali obrzuceni przez migrantów kamieniami i gałęziami. To miało miejsce już chyba po wywiadzie, którego udzielił Radiu Dla Ciebie generał Roman Polko, były dowódca GROM-u. Można powiedzieć, że przewidział w nim właściwie dalsze zaostrzenie działań reżimu Łukaszenki. Można się było tego spodziewać?

Andrzej K. Kisiel: Ja myślę, że zobaczymy jeszcze wiele aspektów działania, ponieważ te prowokacje, które mają miejsce na granicy polsko-białoruskiej, one w jakiejś mierze sprawdzają i nasze służby, jak my reagujemy i jak dajemy sobie z tym radę. Myślę, że ta sytuacja jeszcze potrwa i to, co powiedział mój były dowódca, czyli wiele rzeczy, z którymi się zgadzam. Sytuacja jest bardzo niebezpieczna, tym bardziej że, jak myślę, wszystkie kraje Unii Europejskiej mówią jednym głosem, że musimy tych granic bronić. Oczywiście jest tutaj kwestia ludzka. Czyli kwestia uchodźców, bo niestety niektóre państwa, czy niektórzy decydenci grają ludźmi. To jest bardzo nieuczciwe, ponieważ wprowadzanie tych ludzi w taki stan, kiedy oni potrzebują pomocy, bo naprawdę ci żołnierze, którzy tam są na granicy, oni na pewno z całego serca by chcieli pomóc, natomiast oczywiście my nie możemy sobie pozwolić na to, żeby otworzyć granicę, bo nasz kraj będzie wtedy zagrożony.

Taka jest chyba polityka Łukaszenki i Putina, że chcą obarczać nas winą za to, czego sami są sprawcami. Tak zresztą mówi też generał Polko.

Tutaj też się muszę zgodzić, że przede wszystkim opinia zachodu, czyli całej Unii Europejskiej, powinna być skierowana też w kierunku pana Łukaszenki i pana Putina, żeby pokazać, że to nie jest tak, że my jesteśmy winni, bo ich nie wpuszczamy, natomiast ktoś tych ludzi tam przywozi i zachęca do tego, żeby tam przebywali. No to już jest znana sprawa, że są biura podróży, że ci ludzie za naprawdę duże pieniądze przyjeżdżają do Europy. Pytanie jest tylko takie, skąd ci ludzie mają takie pieniądze na to, żeby przyjechać do Europy, skoro są pokrzywdzeni.

Czy to są oszczędności całego życia, czy raczej są finansowani przez kogoś, komu na tym zależy?

Tutaj można domniemywać, jak to się dzieje, że jeśli taka podróż, różnie się szacuje, ale może kosztować około 10 tysięcy dolarów, to na pewno nie jest tak, że w kraju, gdzie jest wojna, czy w kraju, gdzie ta ekonomia jest na niższym poziomie, nagle aż taka grupa ludzi jest w stanie takie pieniądze mieć. Gdybym ja zapytał w Polsce, kto tak od razu dysponuje takimi oszczędnościami, nie każdy by mógł się pochwalić, a teoretycznie jest tutaj lepszy świat. To skąd te pieniądze?

Generał Polko twierdzi, że Łukaszenka ma już armię około 100 tysięcy migrantów. Całkiem spora armia.

Rzeczywiście. Tym bardziej że ten nowy sposób prowadzenia wojny, bo o wojnie hybrydowej mówi się już kilkanaście lat. My jesteśmy jej naocznymi świadkami, widzimy, co się dzieje, jakie są poszczególne kroki i nawet pokuszę się o to, żeby nazwać to uderzeniami, bo to jest przemyślana strategia krok po kroku, która jasno pokazuje, jaki będzie kolejny cel i generał się tutaj nie mylił. Miejmy nadzieję, że to wspólne stanowisko Unii Europejskiej, nasi politycy i opozycja, partia rządząca, bo chciałbym zaznaczyć, ja jestem apolityczny, bo jestem żołnierzem, ale jako żołnierz bardzo bym chciał, żeby jednak w tej sprawie był jeden głos. To są działania psychologiczne, które od zarania dziejów wojen miały miejsce i to się wykorzystuje.

Generał Polko mówi w podobny sposób: „Łukaszenka znalazł sprzyjający klimat w Polsce, nie udało się to na Łotwie i Litwie. Pojawiła się piąta kolumna” – mówi wprost. „Chce obarczać nas winą za to, czego sam jest sprawcą”. Jak pan ocenia to, co robi opozycja? Czy walka z rządem przyćmiewa jej zdrowy rozsądek i troskę o nasze wspólne bezpieczeństwo?

Oczywiście ja wychodzę z tego założenia, że po to mamy państwo, po to mamy armię, jest opozycja i partia rządząca. Oczywiście mogą być spory, jak najbardziej, bo to jest zdrowe dla demokracji. Natomiast w tych kwestiach obronnych, nieważne kto rządzi, bo za kilka lat może to być inna partia, ja podczas swojej służby pamiętam rządy lewicy, PO, teraz rządzi PiS. Myślę, że w tak poważnych sprawach nie powinno być jakiegoś rozłamania i rozdźwięku. Powinno być wspólne działanie. Jeżeli my pokażemy, że w tych kluczowych działaniach potrafimy mówić wspólnym głosem, to myślę, że te ataki w jakiejś tam mierze mogą być coraz słabsze. Bo jeśli ktoś widzi, że się kłócimy, to jest to rzeczywiście bardzo podatny grunt.

Stąd może ten kierunek się zmienił. Litwa i Łotwa już niekoniecznie, bo tam jest wspólny głos opozycji i rządzących, tutaj Łukaszenka widzi doskonale, jego służby obserwują nasze stacje informacyjne w Polsce, widzą co się dzieje i on to wykorzystuje po prostu.

Ja myślę, że samo uderzanie w wojsko, ja nie mówię, że cała opozycja, ale były osoby, które bardzo nieładnie nazwały wojskowych, czy to funkcjonariuszy, to daje pole działania. To jest amunicja wręcz, którą wykorzysta Łukaszenka jak najbardziej, ponieważ jeśli widzi, że można włożyć jakąś szpilkę i to już kłuje, w ten sposób też się bada, w jaki sposób można zaszkodzić. Ja naprawdę bym te podziały polityczne zostawił gdzieś za nami. Możemy rozmawiać, niech politycy dyskutują, się kłócą, niech robią wszystko dla dobra Polski, ale w sprawach obronnych to naprawdę powinna być jednomyślność. Żeby naprawdę nikt nie próbował z zewnątrz. Jeżeli ktoś widzi, że rzeczywiście można nam takie szpilki wkładać, to wykorzystuje to bezlitośnie.

Na początku były na granicy takie spolegliwe i proszące reakcje migrantów. Ale widać, że to się zaostrzało z każdym tygodniem. Teraz mamy najświeższe informacje, już dochodzi do obrzucania przez migrantów kamieniami i gałęziami naszych żołnierzy czy strażników na granicy. Jaka powinna być nasza reakcja? Znam wypowiedzi ekspertów, którzy twierdzą, że pogranicznicy powinni reagować adekwatnie, łącznie z wykorzystaniem środków przymusu czy kul gumowych bądź gazu łzawiącego. Tylko, że Łukaszenka na to czeka…

Tak, oczywiście, to jest taki kruchy lód. Nie można się poddać, bo to, co się dzieje teraz, to jest jakby kolejny krok, i ci migranci, którzy są coraz bardziej radykalni, próbują…

Dzisiaj ucierpiały samochody. Za chwilę ucierpią nasi żołnierze.

Ci, którzy orientują się w temacie, wiedzą, że oni są inspirowani. Bardzo dokładnie kierowani przez służby i wiedzą, co dokładnie w danym momencie krok po kroku mają robić. To jest próba naszej reakcji. Jeżeli chodzi o naszą reakcję, to oczywiście, my też nie możemy okopać się i pozwolić im rzucać, strzelać do nas, a my nic nie zrobimy. Oczywiście z tym, że musimy być bardzo czujni, dlatego, że jeżeli będzie adekwatna odpowiedź, reakcja, to też możemy się liczyć z tym, że o to chodziło, aby mieć jakiś pretekst, żeby nastąpiła jeszcze większa eskalacja, żeby ewentualnie były jakieś drobne incydenty z użyciem broni na granicy, co daje argument do tego, że może będziemy rozmieszczać więcej żołnierzy, a jeżeli będziemy to robić, to już powoduje strach, bo to jest kolejny krok ku temu, żeby konflikt nabrał jeszcze ostrzejszego wymiaru. Czego sobie nie życzę i nie życzę Polsce, bo byłoby to na pewno coś, co mogłoby spowodować, iż mimo że mamy aż tyle lat pokoju, to mogłoby spowodować bardzo duże perturbacje.

https://radiopoznan.fm/n/nM20r6
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 08:00 09:00 11:00 13:00 15:00

@TWITTER