NA ANTENIE: SING A POWERFUL SONG/THE SAW DOCTORS
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Sejm kolejny raz zajmie się ustawą o Sądzie Najwyższym. "Bądźmy dobrej myśli" - mówi poseł PiS

Publikacja: 11.01.2023 g.19:37  Aktualizacja: 12.01.2023 g.09:08
Wielkopolska
Pilski poseł PiS Marcin Porzucek był gościem popołudniowej rozmowy Radia Poznań.
marcin porzucek - Wojtek Wardejn - Radio Poznań
Fot. Wojtek Wardejn (Radio Poznań)

Bez przyjęcia nowych przepisów Polska nie otrzyma 100 miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy. Taki warunek postawiła Komisja Europejska. Do tej pory proponowane zmiany w przepisach najgłośniej krytykował koalicjant rządu – Solidarna Polska. Partia nie chce poprzeć projektu wynegocjowanego z europejskimi urzędnikami.

„Wszystko na to wskazuje, że może być z tym problem” – mówi poseł Marcin Porzucek.

Rozumiem pewne obawy niektórych posłów, bo faktycznie Komisja Europejska to nie jest wiarygodny partner. Ale my powinniśmy mieć czyste sumienie i zrobić wszystko, aby móc powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, aby te środki do nas trafiły. Zobaczymy czy opozycja, która tak głośno domaga się praworządności, uzna przepis i propozycję ustawy, która była konsultowana przez Komisję Europejską i została zaakceptowana przez Komisję Europejską, czy też będą robić wszystko, aby te przepisy nie weszły

- mówi poseł. 

Opozycja zgłasza cztery poprawki do ustawy. KO, PSL, Lewica i Polska 2050 proponują między innymi przeniesienie spraw dyscyplinarnych do Izby Karnej i wymóg siedmiu lat stażu dla sędziów w nich orzekających.

Spór z Komisją Europejską dotyczy właśnie możliwości karania sędziów przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Wypracowany wcześniej kompromis przewidywał przekazanie tych kompetencji do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Poniżej cała rozmowa:

Roman Wawrzyniak: Czy zna pan problem mieszkańców z zawieszeniem linii autobusowej PKS z Piły do Chodzieży i czy ten problem da się rozwiązać?

Marcin Porzucek: Mam nadzieję, że uda się rozwiązać ten problem, mamy tutaj do czynienia z sytuacją, gdy faktycznie ta liczba pasażerów spadła. Wynika to w dużej mierze z tego, że PKP PLK jakiś czas temu wyremontowała ze środków wspólnotowych linię Piła-Poznań i to spowodowało, że wielu pasażerów przesiadło się na połączenie kolejowe. Natomiast myślę, że tutaj elementem, który może skutkować przywróceniem części tych tras, jest skorzystanie przez samorządy z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Takie możliwości dają rozwiązania, które przygotował nasz rząd i cieszę się, że sporo samorządów z Wielkopolski korzysta z takich rozwiązań, dzięki czemu większość kwoty, która jest potrzebna do uruchomienia takiego połączenia, jest zabezpieczona przez budżet państwa. Bardzo wiele samorządów z tego skorzystało, chociażby w ostatnim czasie powiat pilski, ale korzystają z niego chociażby gmina Margonin, Pniewy, Kwilcz czy Rogoźno. Oczywiście to gminy i powiaty w całej Wielkopolsce. Rozmawiałem ze starostą chodzieskim, który rozważa aplikowanie do tego programu. Jest tutaj wsparcie samorządowców z poziomu gminnego. Przede wszystkim z gminy Chodzież. Pani wójt Szejner działa bardzo aktywnie, by to połączenie można było przywrócić i liczę na to, że wspólnymi siłami, czyli w ramach porozumienia państwowego, reprezentowanego przez pana wojewodę, jak i powiatowego i gminnego oraz komercyjnego przewoźnika, jesteśmy w stanie rozważyć powrót tych linii autobusowych. Mam nadzieję, że to jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców.

Panie pośle, czy PKS Piła zwracał się choćby do parlamentarzystów z pytaniem, czy można skorzystać ze środków, o których pan mówi?

Do mnie się akurat PKS Piła nie zwracał. Zresztą to nie tyle powinna być inicjatywa przewoźnika, co samorządowców, przede wszystkim starosty w porozumieniu z wójtami, więc w tę stronę idzie.

Czyli jest nadzieja, że samorządowcy będą aplikować, pieniądze się znajdą i te połączenia nie będą likwidowane?

Przede wszystkim ten nabór podstawowy był pod koniec ubiegłego roku. Jest szansa, że będzie dodatkowy nabór i jeżeli znajdą się pieniądze, bo powinny być w puli, chociaż poprzednia edycja cieszyła się tak dużym zainteresowaniem samorządów, że wolnych środków jest mniej, natomiast wydaje mi się, że jeśliby doszło do porozumienia samorządu chodzieskiego z pobliskimi gminami, to jakaś szansa na to jest. Rozmawiałem z panem starostą, nie wyklucza, że się uda, ale jakiegoś dużego entuzjazmu nie widzę i nie chcę wypowiadać się za samorządowców.

Korzystając z możliwości rozmowy, chcę zapytać o posiedzenie Sejmu. Zacznijmy od projektu ustawy o prawie wyborczym, bo miałem okazję posłuchać posłów opozycji, to można zacząć się zastanawiać, czy przestali wierzyć w demokrację, bo wszyscy słyszeliśmy, jak na wiecach wołali „demokracja” i „konstytucja”, tymczasem rozwiązania mające zwiększyć frekwencję krytykowali, jakby wybory nie miały być już świętem demokracji. Jak pan poseł to odebrał?

Ja uczestniczyłem w tej debacie i zabrałem głos. Faktycznie jest tak, że demokracja powinna być dla wszystkich. Ja mieszkam w średniej wielkości miejscowości, czyli w Pile, i dla mieszkańców Piły, Poznania, Kalisza czy Konina, nie ma większego problemu z dotarciem do lokalu wyborczego. To czy lokal jest 200 metrów od domu czy kilometr dalej. Właściwie 90 procent mieszkańców ma w zasięgu kilometra czy dwóch lokal wyborczy. Natomiast bardzo wielu mieszkańców mniejszych miejscowości, wiosek, ale nie takich najmniejszych, nawet średniej wielkości wiosek, gdzie mieszka kilkaset osób, to często mają do lokalu wyborczego nawet 8-10 kilometrów. Kilka miesięcy temu wizytując gminę Gołańcz w powiecie wągrowieckim, tamtejsi mieszkańcy, także samorządowcy, zwracali uwagę na to, że w Smogulcu, wsi dużej, gdzie jest kościół i szkoła, sala wiejska, lokal wyborczy jest 8 kilometrów dalej. Oni mówią, że mają szkołę, mają salę wiejską i mogą tam zorganizować wybory. Mówiłem kilka miesięcy temu na forum Sejmu, że warto coś takiego zrobić i bardzo się cieszę, że grupa posłów i nasz rząd są za tym, żeby to prawo demokratyczne dać jak największej grupie osób i muszę powiedzieć, że jest mi przykro, że są politycy opozycji, którzy szydzą z tych pomysłów i pytają „gdzie będą te głosowania? Może na plebanii, a może jakieś szopy się pobuduje?” Nie proszę państwa.

To były skandaliczne wypowiedzi.

Przecież naprawdę na wsiach, od dawna, ale szczególnie w ostatnich latach to się poprawiło, są sale wiejskie, są remisy, są budynki szkół podstawowych, niektóre nadal funkcjonują jako szkoły, inne nie, bo przypomnijmy, że za naszych poprzedników zamknięto tysiąc szkół w całej Polsce, szczególnie w mniejszych miejscowościach i tym bardziej dziwię się, że politycy Platformy Obywatelskiej czy duża część polityków Lewicy jest przeciwko tym zmianom, zmianom, które mają służyć przede wszystkim temu, żeby ludzie mieli bliżej do lokalu wyborczego, nie pięć kilometrów, nie osiem kilometrów i nie dziesięć, niech każdy ma to w zasięgu swoich możliwości komunikacyjnych. Chociaż tam są zapisy, że będzie zwiększona rola mężów zaufania i każdy może mieć swojego męża zaufania, i Prawo i Sprawiedliwość, i Platforma Obywatelska, każdy komitet na takich samych zasadach. To jest po prostu kwestia transparentności. Jestem przekonany, że każdy powinien popierać tego typu rozwiązania.

Niestety w tę krytykę włączyli się parlamentarzyści od nas z Wielkopolski, co jest bardzo smutne, ale też zatrważające były wypowiedzi posłów, którzy podważali wagę głosu ludzi ze wsi, jakby byli kimś gorszym.

Każdy z nas ma taki sam głos. I wielki poseł Platformy Obywatelskiej i mieszkaniec Smogulca.

Nie było tego słychać w tych wypowiedziach.

Każdy ma taki sam głos. Na tym polega demokracja. I jeszcze jest jedna uwaga, bo niektórzy mówią, że to już zbyt późno, więc przypominam rok wyborczy 2011 i znacznie dalej posunięte zmiany zaproponowane przez PO-PSL, nie takie profrekwencyjne, tylko takie, które miały faworyzować kandydatów PO w wyborach do Senatu. Zmieniono ordynację do Senatu w roku wyborczym. Więc ten argument w ustach polityków PO czy PSL jest kompletnie nietrafiony.

Jakie jeszcze rozwiązania oprócz tych profrekwencyjnych wprowadza ta ustawa?

Każdy z członków komisji będzie musiał widzieć oddany głos. Zdarzało się tak przez ostatnie lata, od zawsze, odkąd pamiętam, też kilkanaście lat temu brałem udział jako członek komisji wyborczej, że często głosy były dzielone na kupki, na zasadzie ty licz tą, ty przelicz tamtą, a tu nie zawsze chodziło o jakieś złe intencje, czasami po prostu, żeby sobie ułatwić działania, ale wystarczy, że co dziesiąty czy co setny taki osobnik będzie chciał wykorzystać to, aby forować jakiś komitet, a przeszkadzać innemu, może powodować, że wynik jest wypaczony. Uważam, że wszystkie zmiany, które proponujemy, są bardzo dobre i one są też popierane przez samorządowców, także tych, którzy nie popierają PiS, ale chcą, żeby mieszkańcy z miejscowości oddalonych o kilka kilometrów od stolicy gminy mieli możliwość zagłosowania, chcemy zorganizować dowóz do komisji wyborczych, bo są osoby starsze, które nie mają samochodu, a ich dzieci mieszkają w dużej miejscowości oddalonej wiele kilometrów i nie przyjadą specjalnie zawieźć mamę czy babcię do lokalu wyborczego, a chcemy, żeby każdy oddał swój głos. Każdy ma prawo głosu i do tego, żeby mieć komisję wyborczą nieopodal swojego miejsca zamieszkania.

Czym wyższa frekwencja tym lepszy mandat dla potencjalnych zwycięzców. Wszystkim więc powinno zależeć na jak najwyższej frekwencji. Na koniec jeszcze chcę podpytać o ustawę, o Sądzie Najwyższym. Czy będzie przegłosowana? Dochodzą głosy, że Solidarna Polska może jej nie poprzeć, te pierwsze głosowania zresztą już to pokazały prawda?

Wszystko na to wskazuje, że może być z tym problem, natomiast tutaj naprawdę chodzi o to, żeby doprowadzić do sytuacji, w której środki z KPO trafią do Polski. Ja rozumiem pewne obawy niektórych posłów, bo faktycznie Komisja Europejska to nie jest wiarygodny partner. Ale my powinniśmy mieć czyste sumienie i zrobić wszystko, aby móc powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, aby te środki do nas trafiły. Zobaczymy czy opozycja, która tak głośno domaga się praworządności, uzna przepis i propozycję ustawy, która była konsultowana przez Komisję Europejską i została zaakceptowana przez Komisję Europejską, czy też będą robić wszystko, aby te przepisy nie weszły, bo tak jak mówił w 2018 roku Rafał Trzaskowski, „pieniądze dla Polski powinny być mrożone i odmrożone dopiero wtedy, gdy wyborcy zrozumieją, że mają głosować na Platformę i inne partie opozycyjne”. Taki był wtedy przekaz jednego z liderów opozycji. Polacy jednak wybrali wtedy PiS i myślę, że również wybiorą za kilka miesięcy, niezależnie od tego jak ostatecznie skończy się sprawa KPO. Ale bądźmy dobrej myśli, myślę, że te rozwiązania, które proponuje pan minister Szynkowski vel Sęk, które wynegocjował w Brukseli, są do zaakceptowania, oczywiście przy założeniu, że zawsze i wszędzie najważniejsza jest polska Konstytucja.

https://radiopoznan.fm/n/LxTMtF
KOMENTARZE 0