NA ANTENIE: ROLL OVER BEETHOVEN/ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Retro odlot z domieszką swingu - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 10.05.2024 g.13:01  Aktualizacja: 09.05.2024 g.12:07 Ryszard Gloger
Poznań
Z dwóch przystojniaków na okładce płyty „Swing Fever” dobrze znany i bardzo popularny jest tylko jeden. Zresztą jego nazwisko wyraźnie pogrubiono. To Sir Rod Stewart, niezły rozdział w historii muzyki popularnej. Świadomie nie piszę tylko o muzyce rockowej, bo w przypadku akurat tego wokalisty, byłoby to znaczne zawężenie obszaru penetrowanego przez Roda Stewarta.
Rod Stewart, Jools Holland „Swing Fever” - okładka płyty
Fot. okładka płyty

Pamiętamy przecież rozlewną balladę „Sailing”, z którą pożeglował w górę na listach przebojów. Był też gotów pokazać rockowy pazur w piosence „Blondes Have More Fun” i wkręcił się do dyskotek z singlem „Da Ya Think I’m Sexy”. Kto obserwował Roda Stewarta pół wieku temu, wie, że facet był zabawowy i lubił zaskakiwać muzycznymi zwrotami. Z perspektywy trudno nawet uwierzyć, że zaczynał od bluesa i rocka, a w Jeff Beck Group nieźle odjechał w stronę dzikiego rock and rolla. 20 lat później Rod Stewart zaśpiewał z Bryanem Adamsem i Stingiem światowy przebój „All For Love”. Za te 120 milionów sprzedanych płyt, artyście należały się nagrody Grammy, wyróżnienia, wpisanie w poczet Rock And Roll Hall Of Fame i w końcu także tytuł szlachecki.

Druga postać z okładki płyty Jools Holland, może pochwalić się również piękną kartą w muzyce. W młodości grał w zespole rockowym Squeeze, który umieścił w latach 80-tych kilka przebojów na brytyjskiej liście. Jednak dopiero w latach 90-tych skromny klawiszowiec stał się wielką osobowością jako gospodarz telewizyjnego show „Later…With Jools Holland”. Gospodarz programu zapraszał największe sławy muzyczne, takie jak Sting, Eric Clapton, Paul McCartney, Peter Gabriel, Tom Jones. Jools Holland & His Rhythm & Blues Orchestra wraz z solistami dokonywali wspólnie spektakularnych rzeczy. Oprócz setek programów telewizyjnych, które Holland przygotował, nagrał również kilkadziesiąt płyt. Były wśród nich albumy Toma Jonesa, Marca Almonda i Jose Felicioano. Show biznes w Wielkiej Brytanii wielokrotnie nagradzał i wyróżniał Joolsa Hollanda, któremu ostatecznie przyznano medal OBE i tym samym artysta stał się Kawalerem Orderu Imperium Brytyjskiego.

W bardzo szlachetny sposób drogi Stewarda i Hollanda musiały się przeciąć. Nie ma wątpliwości, że przyciągnęło ich upodobanie do szczególnej muzyki sprzed lat. Już kiedyś Rod Stewart nagrał serię płyt ze standardami muzyki amerykańskich autorów, którą zatytułowano „The Great American Songbook”. Jools Holland też wiele razy wykonywał tematy muzyczne sprzed stu lat. Okazuje się, że mimo 5 albumów, które Sir Rod Stewart wypełnił kompozycjami największych kompozytorów amerykańskich XX wieku, zbiór evergreenów jest tak obszerny, że znalazło się jeszcze kilkanaście klasyków, które Rod Stewart może zaśpiewać.

Na szczęście Jools Holland zaprosił do współpracy Roda Stewarta i powstała płyta „Swing Fever”. Na krążku „Gorączka Swingu” znajdujemy 13 nagrań, które od pierwszych taktów utworu „Lullaby Of Broadway” przenoszą słuchacza w inny wymiar, w inne czasy. Żywy rytm gwarantują kontrabas i perkusja, animuszu dodaje Jools Holland na fortepianie, zaś w każdą szczelinę taktu wbijają się dęciaki. Rod Stewart śpiewa z lekkością, kuszony w refrenach przez żeński chórek. Jest w tej muzyce klasa, uchwytna elegancja i odrobina szaleństwa. Ile energii i gazu orkiestra wkłada w temat „Oh Marie”, wylansowany dawno, dawno temu przez orkiestrę Louisa Primy.

Tempo płyty jest fantastyczne, kto zechce potańczyć, na pewno dostanie zadyszki. Cały parkiet się zakołysze podczas klasycznego numeru „Good Rockin’ Tonight”. Już samo słuchanie muzyki napędzanej swingową rytmiką sprawia ogromną przyjemność. Jools Holland i jego orkiestra wyczuwają tę stylistykę znakomicie, jest w tym luz i jak mówią muzycy driver. Rodowi Stewartowi także taka muzyka nie sprawia najmniejszych trudności wykonawczych. Zwraca uwagę nieszablonowa aranżacja poszczególnych kompozycji. Czasem jazzowy swing zyskuje bardziej rhythm and bluesową moc lub nawet wybucha z rock and rollową siłą.

O każdym kawałku na płycie można pisać osobną historię, bo to perełki takie jak „Sentimental Journey”, „Ain’t Misbehavin”, „Frankie And Johnny” czy zamykający płytę „Tennessee Waltz”. Przez blisko 39 minut bawią się też wszyscy muzycy, łącznie z głównymi bohaterami tego wydarzenia artystycznego, Rodem Stewartem i Joolsem Hollandem.

https://radiopoznan.fm/n/rjIdn6
KOMENTARZE 0