Jak tłumaczy Wiktoria Jędruszkowiak z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego w Poznaniu, demonstranci chcą wpłynąć nie tylko na władze krajowe, ale także lokalne.
Chodzi nam między innymi o prezydenta Jaśkowiaka, o całą Radę Miasta, ale też o Rady Osiedli, by właśnie zmienić podejście, że drogi rowerowe, gospodarka odpadami, czy picie wody z kranu w urzędzie ma duże przełożenie na faktyczną katastrofę klimatyczną, bo nie ma, to są po prostu małe ruchy.
Zebrani domagali się między innymi wprowadzenia edukacji ekologicznej oraz współpracy polityków z naukowcami. Przedstawiciele młodzieżowego strajku nie chcieli odnieść się do awarii oczyszczalni "Czajka".
My się tym nie zajmujemy. Jesteśmy Młodzieżowym Strajkiem Klimatycznym, a nie Młodzieżowym Strajkiem Klimatycznym do spraw gospodarki odpadami. Nie mamy do tego stanowiska, jesteśmy ruchem oddolnym.
Ważnym celem dla aktywistów jest natomiast doprowadzenie do powołania panelu obywatelskiego, czyli losowo wybranej reprezentacji mieszkańców miasta, której decyzjom musi podporządkować się prezydent. Według Jędruszkowiak, jest za wcześnie by mówić o sukcesie, ale udało się zebrać dużo podpisów i trwają rozmowy w tej sprawie.
Krzysztof Polasik