Nauczyciele postanowili nie przerywać strajku i nie odpowiadać na wczorajszy apel Ogólnopolskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego, aby klasyfikować maturzystów.
- Naszym zdaniem, strajk należy podtrzymać, kontynuować, co oznacza niepodjemowanie żadnych czynności służbowych. Nie będziemy przystępować do rad klasyfikacyjnych w szkołach, w których te rady jeszcze się nie odbyły - powiedziała Sylwia Skirecka z XV LO w Poznaniu. - Jest dla nas dużym problemem to, że wydaje się że rząd nie widzi, że problemem są nie tylko egzaminy gimnazjalne, ósmoklasisty i maturalne, ale bardzo dużą sprawą i dużym problemem jest to, że miliony dzieci nie realizują obowiązku szkolnego i obowiązku nauki.
Jak zaznaczył Łukasz Chudziak z ZSO nr 2 w Poznaniu, udział w strajku biorą także pracownicy obsługi i administracji. - Pamiętamy o nich - zadeklarował w imieniu komitetów strajkowych. Nauczyciele mówią, że czują presję m.in. ze strony samorządu. - Czujemy się zastraszeni, nie czujemy wsparcia ze strony włodarzy miast. Apelujemy, żeby to się zmieniło - mówił Łukasz Chudziak.
W zeszłym tygodniu Jacek Jaśkowiak zasugerował nauczycielom, że powinni zawiesić strajk do września.
Na jutro zapowiedziano kolejne spotkanie komitetów strajkowych. Plan uratowania tegorocznych matur przygiotowuje premier Mateusz Morawiecki.