NA ANTENIE: YOU'VE GOT A FRIEND IN ME/LYLE LOVETT, RANDY NEWMAN
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Koniec "tęczowego Jacka"? "Próbowano mnie wstawiać do różnych szuflad"

Publikacja: 14.08.2020 g.18:44  Aktualizacja: 16.08.2020 g.12:09 Łukasz Kaźmierczak
Gościem Wielkopolskiego Popołudnia był prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, z którym rozmawiał Łukasz Kaźmierczak.
Jacek Jaśkowiak - Wojtek Wardejn
Fot. Wojtek Wardejn

Łukasz Kaźmierczak: Jak pan odebrał wczorajszy happening przez Urzędem Miasta? To doczepienie tęczowej flagi  na Dziedzińcu i niemal przybicie tez z postulatami środowiska LGBT?

Jacek Jaśkowiak: Jestem przeciwnikiem takiego działania, by wieszać flagi czy inne symbole w miejscach urzędowych bez zgody osób powołanych do zarządzania tymi miejscami.

A pan sam w sobie nie miał takiej chęci wywieszenia takiej flagi? Tak jak niektórzy dyrektorzy instytucji miejskich.

Rozmawialiśmy o tym z prezydentami innych miast i uważamy, że to nie jest właściwe. Stąd nie zdecydowaliśmy się na wywieszenie tych flag na ratuszach w różnych miastach Polski. Takie było zdanie prezydentów w ramach Unii Metropolii. Nie będę ukrywał, że jestem zbulwersowany tym, że w czasie kampanii wyborczej wykorzystano ten element i zaatakowano środowisko LGBT. Potrafię zrozumieć emocje, które są po tamtej stronie, gdy w części negatywnych czy agresywnych wypowiedziach. Ja rozumiem, że część tego środowiska może w tej chwili mieć poczucie dyskomfortu. Jestem przeciwny temu napuszczaniu.

Panie prezydencie, tylko, że to nie obóz rządzący pana szarpie, tylko środowisko LGBT i poseł KO Franek Sterczewski krytykuje pana za brak jednoznacznego stanowiska w kwestii LGBT.

Moje stanowisko jest jednoznaczne:  od lat wspieram te działania, których celem jest równe traktowanie wszystkich, niezależnie od orientacji seksualnej, wyznania, czy rasy. Jestem za akceptacją różnorodności - stąd mój udział w marszach równości i różne wypowiedzi.

Tylko, że środowisko twierdzi, że pan to robi koniunkturalnie i wizerunkowo, a nie są to systemowe zmiany.

To, że ktoś taki punkt widzenia prezentuje, w szczególności, gdy jest to polityk, który próbuje się na tym wślizgnąć. Potrafię to odczytać.

Czysty koniunkturalizm z drugiej strony?

Tak. Nie mam wątpliwości. Celem jest to, żeby środowisko uzyskało akceptację tej części środowiska,  która patrzy z nieufnością na LGBT. Nie uważam, żeby wieszanie flag na ratuszach, czy zakładanie przez prezydentów tęczowych trampek, czy t-shirtów przekonało ludzi. Rozmawiałem na ten temat m.in. w Berlinie z osobą zajmującą się ochroną konsumentów i sprawami dyskryminacji. Zapytałem, jak ten proces przebiegał w Berlinie, który jest jednym z najbardziej tolerancyjnych miast. Ja dzisiaj uważam, że te happening, gdy tęczowymi flagami przystraja się symbole religijne, są przeciwskuteczne.

Podtrzymuje pan swoje zdanie z poniedziałku, które wywołało oburzenie części środowiska LGBT, że tęczowe flagi na pomnikach i symbolach religijnych mogą urażać uczucia wielu wierzących?

Tak, mogą, co więcej, ta dyskusja po obu stronach jest kuriozalna. Zachęcałbym do wstrzemięźliwości, do tolerancji, żeby akceptować różnorodność i to, że ktoś może mieć inny punkt widzenia.  To jest istota tego wszystkiego. Emocjonalne wypowiedzi, że ja muszę być na takich wydarzeniach, uważam za brak taktu, w szczególności, że w sobotę zmarł mój ojczym, który był dla mnie jak ojciec. To jest nadużycie i mam prawo do prezentowania swoich poglądów, tak jak prawo to mają ci, którzy są w Stonewall, czy w innych stowarzyszeniach.

Panie prezydencie, tak czy owak, stał się pan nieomal wrogiem publicznym nr 1 środowiska LGBT w Poznaniu, bo został pan wygwizdany podczas poniedziałkowej manifestacji i skandowano "gdzie jest Jaśkowiak?".

To jest dla mnie dziwne, że brak mojej obecności powoduje, że to środowisko zaczyna mnie traktować, jak wroga. To świadczy o zdziecinnieniu, skoro ktoś nie założy tęczowych trampek to jest moim wrogiem - to pokazuje, jaką lekcję do przepracowania ma również to środowisko w zakresie tolerancji, akceptacji tego, że ktoś może mieć inny punkt widzenia, niż liderzy tego środowiska. Chciałem też jasno powiedzieć, że to nie jest zhierarchizowana struktura, w której osoba zajmująca stanowiska, udzielająca wypowiedzi, reprezentuje wszystkie osoby LGBT, które są innej orientacji. Rozmawiałem z wieloma osobami, które mają inny punkt widzenia, niż liderzy Stonewall. Dla mnie dziś najbardziej istotna jest akceptacja różnorodności, prowadziłem szereg rozmów - również z ludźmi o bardzo konserwatywnych poglądach, których przekonywałem, że akceptacja kogoś, kto jest innej orientacji czy rasy to nasza powinność.

Tylko panie prezydencie, to jest trochę problem z tą wzajemną akceptacją. Wczoraj rozmawiałem z Anną Marią Szymkowiak, kobietą po zmianie płci i przygotowując się do tej rozmowy znalazłem jakiś wywiad wcześniejszy, w którym ona mówi, że tak naprawdę najwięcej złego spotkało go ze strony środowisk LGBT. Chciało ono, żeby mówiła jednym głosem z tym środowiskiem, a ona mówi, że nie zawsze się ze wszystkim zgadza.

To jest właśnie ta kwestia akceptacji. Też nie będą ukrywał, że patrząc teraz na to przez pryzmat nagonki, która miała miejsce w kampanii i też negatywnego nastawienia części społeczeństwa  - my musimy rozmawiać. Taką agresją to środowisko nie osiągnie celów. Zakładam, że celem jest to, żebyśmy się wszyscy wzajemnie akceptowali.

Zgadza się pan ze słowami byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który źle ocenił te ostatnie protesty warszawskie. Mówił, że radykalizacja jest niedobra, ponieważ niektóre działania podejmowane przez te środowiska dają argument drugiej stronie, żeby kontestowała ich działalność.

Tak uważam, zgadzam się tu z prezydentem Kwaśniewskim, a jednocześnie ubolewam, że takie kwestie są rozgrywane politycznie i to po obu stronach: w jednej, żeby zmobilizować swój elektorat, z drugiej strony to też jest wykorzystywane przez polityków, którzy na tym próbują budować swój kapitał, rozpoznawalność i inne elementy. To jest złe, że tak działamy, jestem za tym, żeby niezależnie od tego, czy coś się opłaca politycznie, czy nie... Bo przecież mój udział w marszach politycznie się nie opłacał...

Tylko tego środowisko panu nie pamięta.

W tym momencie ja nie kierowałem się, czy to mi się opłaca. Tak samo dziś będę się wypowiadał również w interesie tego środowiska - nawet wtedy, gdy to środowisko będzie oburzone, że nie słyszy tego, co chce usłyszeć.

Panie prezydencie, postulaty przed urzędem (myślę o pośle Sterczewskim i grupie Stonewall) tam jest m.in. kwestia budowy hostelu pomocowego, ale także specjalne wytyczne dla urzędników stanu cywilnego. To mnie zainteresowało, bo chodzi m.in. o przyspieszenie zmiany nazwiska na nazwisko partnera tej samej płci albo ułatwienie uzyskiwania dowodu osobistego dla dzieci, które mają wpisane dwie matki albo ułatwienie zmiany imion na neutralne płciowo. Czy pan takie dyspozycje podejmie?

Po pierwsze temat tego hostelu był już nam przedkładany wcześniej. Wg naszych badań mamy informację, że najwięcej kwestii przemocowych jest w rodzinach heteroseksualnych, których ofiarami padają kobiety, w związku z tym  nie mam zamiaru nierówno traktować wszystkich mieszkańców. Nie będę kosztem tych kobiet budował hostelu dla osób homoseksualnych.

A czy urzędnicy będą wpisywać imiona neutralne płciowo?

My działamy zgodnie z prawem i nie będziemy traktować w sposób inny osób homoseksualnych.  Osoby różnych orientacji podlegają takim samym procedurom. Zapoznam się z pismem posła Sterczewskiego w stosownym czasie, otrzyma odpowiedź.

To koniec "tęczowego Jacka"? Tak pana niektórzy nazywają.

Mnie próbowano wstawiać do różnych szuflad. To jest dla mnie absolutnie wtórne. Najważniejsze w tym co robię to dobro Poznania, staram się pracować tak, by Poznań był otwartym miastem, by był przyjazny dla wszystkich, którzy w nim żyją - niezależnie od wieku, orientacji, zamożności. To ma być miasto dla wszystkich, w którym wszyscy są traktowani równo, życzliwie - stąd zawsze będę łagodził pewne emocje i będę zachęcał do zrozumienia i tolerancji dla osób, które mają inne poglądy, niż my sami.

Pytanie, czy pan zostanie też dobrze zrozumiany. To już pytanie nie do nas, tylko do odbiorców. Prezydent Jacek Jaśkowiak, dziękuję za rozmowę.

Dziękuję panu, dziękuję państwu.

https://radiopoznan.fm/n/fdaOJN
KOMENTARZE 3
Piotr Pazucha
Pozhoga 18.08.2020 godz. 12:09
,,To jest nadużycie i mam prawo do prezentowania swoich poglądów"
Towarzysz JJ nie pojmuje najwyraźniej mądrości etapu - towarzyszu, rewolucja poszła już krok dalej: teraz nie chodzi o to, by każdy mówił co mu ślina na język przyniesie, teraz chodzi o to, by każdy mówił to, czego żąda rewolucja (vide casus Radia Nowy Świat). Tow. Jedliński złożył samokrytykę, a co z wami, JJ?
ted rek
ted rek 15.08.2020 godz. 09:56
Czyli jednak LBGT to nic innego jak ideologia! Mało tego gdy dano tej ideologi LBGT zbyt wiele do robienia zadym to nawet sami piewcy/opiekunowie głównie prezydenci dużych miast poczuli się zagrożeni i tak zwyczajnie LBGT odstawiają na bok. Następnym krokiem, tych wystrachanych prezydentów będzie obcinanie funduszy z kas miejskich na ich szkolenie w temacie "pojedynki miejskie" Tak, tak prezydenci dużych miast wyhodowaliście, z naszych podatków a na waszych piersiach oszołomstwo LBGT !
Michal Zielinski
Kaczmaryszek 15.08.2020 godz. 07:12
Czyli, jestem za a nawet przeciw.
Mamy dowód ze LGBT to nie ludzie a ideologia. Przedstawiciele, srodowisko , aktywisci i konkretne nazwiska to znaczy ze tworzy się struktura i przywodztwo.A potem..
.......? Partia ?

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 19:00 20:00 21:00 22:00 23:00

@TWITTER