NA ANTENIE: SHINE ON YOU CRAZY DIAMOND/KENDRA MORRIS
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Niemcy do perfekcji opanowały sztukę propagandy - uważa historyk profesor Bogdan Musiał

Publikacja: 23.08.2021 g.11:30  Aktualizacja: 23.08.2021 g.11:34 Roman Wawrzyniak
Świat
Naukowiec, znawca Niemiec, był gościem "Kluczowego tematu" Radia Poznań. Jak zauważył, Angela Merkel odwiedziła Rosję i później Ukrainę, ale tę ostatnią tuż przed świętem niepodległości Ukraińców, a nie w dniu święta, jak chociażby prezydent Andrzej Duda.
niemcy bundestag  - Pexels
Fot. Pexels

W ocenie historyka udział kanclerz Niemiec w obchodach na Ukrainie obraziłby Rosję. Profesor Musiał, cytując niemieckie media, mówi, że Angelę Merkel określa się w Niemczech jako patronkę Europy Wschodniej w stosunku do agresywnej polityki Putina. Jak dodaje, media niemieckie napisały m.in. że kanclerz Niemiec pojechała do Rosji, żeby wstawić się za Nawalnym, a tak naprawdę chodziło o interesy niemiecko-rosyjskie, m.in. związane z Nord Stream 2.

My sobie musimy zdawać sprawę, jaka jest rzeczywista polityka, to jest tak prymitywna propaganda, z której wynika, że pani Merkel jest przeciwnikiem Rosji, to już jest takie mydlenie oczu. Musimy sobie w Polsce zdawać sprawę, co jest istotne, że są "informacje" związane z Nawalnym, co jest podłe i obrzydliwe, bez dwóch zdań. Istotne są te geostrategiczne problemy, to jest zagrożeniem dla nas. Bogu dzięki, że my nie jesteśmy na pierwszej linii frontu. Tu Ukraina cierpi i Białorusini

 - mówi profesor Musiał.

Profesor Bogdan Musiał nie spodziewa się, żeby w dzisiejszych niemieckich mediach znalazła się informacja o rocznicy paktu Ribbentrop-Mołotow. Ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i Rosji 23 sierpnia 1939 roku umówili się w sprawie podziału strefy wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej.

W ocenie profesora Musiała gazociąg Nord Stream można określić jako drugi pakt Ribbentrop-Mołotow.

 

Poniżej pełny zapis rozmowy:

Roman Wawrzyniak: Muszę przyznać, że okazji do dyskusji nam się namnożyło. Dzisiaj bowiem przypada smutna dla naszej historii rocznica paktu między hitlerowskimi Niemcami a sowiecką Rosją. Ministrowie spraw zagranicznych obu tych państw – Joachim Ribbentrop i Wiaczesław Mołotow w imieniu swoich przywódców – Adolfa Hitlera i Józefa Stalina dokonali podziału terytoriów państw Europy Środkowo-Wschodniej. Do tego The Washington Post podał kilka dni temu, że Rosjanie chcą zakończyć budowę gazociągu Nord Stream 2 właśnie dzisiaj – 23 sierpnia. Chociaż mamy wczorajsze doniesienia o przeniesieniu tego na 12 września, ale skąd ta informacja w Washington Post? Do tego w piątek mieliśmy przyjacielską wizytę kanclerz Niemiec Angeli Merkel na Kremlu. Panie Profesorze, nie za dużo tych okoliczności wokół tej historycznej daty?

Bogdan Musiał: To, co Washington Post ogłosił, że jakoby dzisiaj miało być zakończenie tej nitki rurociągu - ja sądzę, że to była wrzutka, ponieważ dla Niemców z przyczyn propagandowych i wizerunkowych byłoby to katastrofalne. Były Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski o pierwszej nitce powiedział, że to drugi pakt Ribbentrop-Mołotow. Miał wtedy rację, ponieważ to, co Niemcy robiły i robią, to sojusz gospodarczy między Moskwą a Berlinem, który ma istotne znaczenie dla dzisiejszej Rosji. Często zapominamy, że 19 sierpnia 1939 roku została podpisana tak zwana umowa handlowa, a w rzeczywistości to był sojusz gospodarczy między Moskwą a Berlinem, który to sojusz umożliwił wojnę przeciwko Polsce. To było jasne, ponieważ Stalin czy ówczesna Rosja zapewniła Hitlerowi to zaplecze surowcowe.

To było bardzo ciekawe, pozwolę sobie podać dwa szczegóły z Pana książki „Na zachód po trupie Polski”. Porozumienie zakładało umowę kredytową, według której Sowieci mogli kupić w Niemczech towary o wartości 200 milionów marek w zamian za pszenicę i ropę naftową.

To było kluczem do prowadzenia wojny. Dzisiaj to się powtarza, tylko jest odwrócenie relacji – dla Moskwy jest kluczowy sojusz dla prowadzenia agresji, przecież my mamy wojnę. Ta wojna jest na Ukrainie. Przecież na wschodzie Ukrainy toczą się walki, tylko Niemcy to medialnie przykrywają, jakby to było jakieś nie wiadomo co. Dla Putina ten sojusz gospodarczy ma kluczowe znaczenie dla umacniania pozycji Rosji, dla budowy armii rosyjskiej ponieważ dzisiejsza Rosja, w dużo mniejszym stopniu, niż stalinowska, jest skazana na eksport surowców strategicznych i import technologii, ponieważ Rosja nie jest w stanie samodzielnie zagospodarować tych surowców. Bez technologii z zachodu i bez rynku zbytu Rosja nie da sobie rady. 40 proc. zbytu surowców energetycznych to są Niemcy. To się jeszcze zwiększy przez gaz, który Niemcy będą rozprowadzać po całej Europie. Bez pomocy niemieckiej nie byłoby możliwe prowadzenie agresywnej polityki, którą Rosja prowadzi na Ukrainie i Białorusi. Rosyjskie wojska biorą udział w wojnie w Syrii, w Libii itd. Ta agresywna polityka Rosji jest żyrowana przez Niemców. Niemcy do perfekcji opanowali propagandę, czyli odwracanie uwagi. Niemieckie media mają takie wrzutki – czytamy, że Merkel pojechała do Rosji, żeby wstawić się za Nawalnym. To jest wrzutka i oczywiście Putin się śmieje. Ja to znam z historii, jeszcze z czasów sowieckich – ówczesny kanclerz Willy Brandt, który jest przedstawiany jako propolski, jeździł do Rosji i prosił Moskwę, żeby propaganda moskiewska uderzała w niego, ponieważ to ułatwi mu prowadzenie polityki prosowieckiej, ponieważ on będzie wyglądał jako przeciwnik Kremla. To samo w latach 80-tych było, oni się dogadywali za plecami.

Czyli nic nowego.

Nic nowego.

Aż boję się pytać, Panie Profesorze, o konsekwencje tego sojuszu, mając w pamięci ten historyczny, jeden czy drugi, o którym Pan teraz wspomniał.

Konsekwencje są. Przecież bez Putina na Białorusi nie byłoby Łukaszenki, a jak zaczęły się wrzutki medialne, że Rosja być może się szykuje do wkroczenia to kanclerz Merkel powiedziała, że jeśli Rosja tak zrobi, to sytuacja się skomplikuje. To oznacza w języku dyplomatycznym: "Wladimir, my ci nie będziemy przeszkadzać". Tak to wygląda. A niemieckie media rzekomo martwią się prawami człowieka na Ukrainie. Niemieckie media piszą, że Angela Merkel jest patronką Europy Wschodniej w stosunku do agresywnej polityki Putina.

To już większej hipokryzji nie może być.

Nie może być, to jest propaganda.

Mieliśmy też Panie Profesorze wizytę Merkel w Moskwie, później na Ukrainie, ale już nie w tym ważnym dniu dla Ukrainy - jakim będzie jutro święto niepodległości, obchodzone z prezydentem Andrzejem Dudą, ale bez zaproszonej także kanclerz Niemiec.

Wtedy by uraziła uczucia Putina, który twierdzi, że Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie to jeden naród. Chodzi o stworzenie Związku Sowieckiego Bis. Niemcy w tym nie przeszkadzają. Niemcy są państwem wysoko uprzemysłowionym, ale bez surowców. Zmieniła się sytuacja, w wieku XX węgiel przestał odgrywać rolę, zmieniły się wektory i te surowce ma Rosja. W ich głowach się ustawiło, że jeżeli niemiecki przemysł będzie miał dostęp do surowców, to będzie potężny. Tak myślał już Hitler.

Nic nowego.

Jak Miedwiediew jeszcze był prezydentem to podkreślał, jak istotne są Niemcy – jako dostawca technologii i rynek zbytu.

Panie Profesorze, czy w Niemczech dzisiaj w gazetach będzie można przeczytać coś o pakcie między hitlerowskimi Niemcami a stalinowską Rosją? A jeśli tak to w jakim duchu?

Oni krytycznie do tego podchodzą, że się z tego rozliczyli, tylko co jest istotne – oni opanowali do perfekcji propagandę i odwracają uwagę, że to były Niemcy nazistowskie i nie mają z tym nic wspólnego.

Robią wrzutkę z Nawalnym, a nie mówią o Nord Stream 2.

Dokładnie.

A proszę powiedzieć, jaka nauka płynie do nas z tych wszystkich okoliczności historycznych, ale też współczesnych problemów geopolitycznych, o których mówił Pan przed chwilą.

My sobie musimy zdawać sprawę, jaka jest rzeczywista polityka, to jest tak prymitywna propaganda, z której wynika, że pani Merkel jest przeciwnikiem Rosji, to już jest takie mydlenie oczu. Musimy sobie w Polsce zdawać sprawę, co jest istotne, że są wrzutki z Nawalnym, co jest podłe i obrzydliwe, bez dwóch zdań. Istotne są te geostrategiczne problemy, to jest zagrożeniem dla nas. Bogu dzięki, że my nie jesteśmy na pierwszej linii frontu. Tu Ukraina cierpi i Białorusini. To są miliony ludzi. Nas to też dotyczy, bo skąd się wzięło tak wielu obywateli z Ukrainy? My zyskujemy na tym gospodarczo, to brzmi cynicznie, ale Polska na tym zyskuje. Polska polityka stara się wspierać Białorusinów i Ukraińców, ja jestem za to wdzięczny i też opozycja ma takie przekonania, z wyjątkiem może pana Tuska.

I Władysława Frasyniuka, który o żołnierzach mówi – to jest wataha psów.

Dokładnie, ale ja mówię ogólnie, bo pan Tusk robi politykę Berlina i z tego powodu on będzie to krytykował, bo jak się robi politykę Berlina, to się robi politykę Moskwy, oni są partnerami, Rosja i Niemcy, oni podzielili sobie w głowach strefę wpływów. Niemcy mają gospodarczą wolną rękę, skolonizować te kraje, a Putin myśli politycznie, geopolitycznie, on chciałby mieć granice jak najdalej na zachodzie.

https://radiopoznan.fm/n/rPpfZx
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 12:00 13:00 14:00 15:00 17:00

@TWITTER