NA ANTENIE: Przyjęcie towaru
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

W. Czarnecki: Michał Kołodziejczak jest niewiarygodny. Bał się nawet przyjechać na dożynki

Publikacja: 05.09.2023 g.10:36  Aktualizacja: 05.09.2023 g.14:08
Poznań
Michał Kołodziejczak jest niewiarygodny. Tak szefa AgroUnii ocenił w porannej rozmowie Radia Poznań poseł PiS z Konina Witold Czarnecki. Michał Kołodziejczak będzie jedynką listy KO w tym mieście.

Bał się nawet przyjechać na dożynki - mówił poseł Czarnecki.

- Ja w ogóle nie wiem, kto to jest Kołodziejczak.

- Jedynka PO w Koninie.

- Jedynka, ale nawet się boi przyjechać na dożynki, już się dożynki skończyły.

- Będzie debata?

- Pan Kołodziejczak jest nieudanym rolnikiem, niewiarygodnym. Rozmawiam z chłopami i wiem, jaki jest ich stosunek do pana Kołodziejczaka. On jest absolutnie niewiarygodny. To nie mówię od siebie, ale na podstawie spotkań z ludźmi na dożynkach, stąd wiem, jaki jest stosunek ludzi do Kołodziejczaka

- mówił w Kluczowym Temacie Witold Czarnecki.

PiS w okręgu konińskim chce powalczyć o 6 mandatów, w tej chwili ma ich pięć.

Uważam, że jeżeli będziemy mieli pięciu posłów, to będzie klęska. Ten region zasługuje na sześciu posłów. Sześć mandatów leży w zasięgu

- mówił Witold Czarnecki. 

Poniżej cała rozmowa:

Cezary Kościelniak: Dziś gościem jest poseł PiS Witold Czarnecki z Konina, doradca polityczny premiera Mateusza Morawieckiego. Jeden z politologów powiedział, że tegoroczne wybory nie rozstrzygną się w Końskich, ale w Koninie. Miał tutaj na myśli 49 byłych miast wojewódzkich, w tej metaforze Konina, do którego elektorat PiS się zwraca. Chociażby zapowiedziany wczoraj program rewitalizacji osiedli z wielkiej płyty. Faktycznie tak jest, że idziecie do tych byłych miast wojewódzkich, do tej struktury 49 miast, w których zdefiniowaliście swój elektorat, tak to można powiedzieć, trafna diagnoza?

Witold Czarnecki: Wie pan, my poszukujemy. Nie ma dziś jednej recepty na dobry rozwój Polski. Generalnie jesteśmy za zrównoważonym rozwojem, a zrównoważony rozwój sprowadza się do tego, że trzeba jednak zejść z tych wielkich miast, takich filarów wielkich, jak Warszawa, Poznań czy Kraków i jeżeli jednak myślimy o rozwoju, to trzeba mówić o całej Polsce, bo siła i idea pomysłu jest taka, że sprawdzi się ten pomysł, jeżeli cała Polska będzie się rozwijać. Jeżeli ktoś dziś uczciwie jeździ po Polsce, bez uprzedzeń i patrzy jak się rozwija Polska wieś, to jestem już po tych ośmiu latach rządu PiS w absolutnie innej Polsce. Jak wyglądają obejścia, jakie są maszyny, ta Polska się zmienia na naszych oczach. Tego się wcześniej nikomu nie udało. Jesteśmy pierwszym rządem, który zrobił tak olbrzymi krok w tym zrównoważonym rozwoju Polski, żeby każdy się czuł, niezależenie od miasta, miasteczka tak samo, żeby porównywalne były szanse startowe każdego obywatela. Oczywiście nie da się nigdy tego zrobić dobrze, bo szanse człowieka pochodzącego z rodziny profesorskiej, medyków są znacznie wyższe niż dziecka chłopskiego, ale my chcemy jednak doprowadzić do tego, by były porównywalne - zwłaszcza przez upowszechnienie cyfryzacji, przekazywanie komputerów, laptopów. To jednak sprzyja temu, że szanse będą równe i tu jest chłopów na Uniwersytecie Jagiellońskim więcej niż dziś. Fakt, że dziś struktura społeczne jest inna.

Trudno to do końca porównywać.

Bardzo dużo wybitnych ludzi w polskim rządzie było pochodzenia chłopskiego, a dziś się jakby odtwarza inteligencja.

Można by tu przytoczyć takie zdanie, które premier MacMillan powiedział o Brytyjczykach w 1957 roku - "Ten uśredniony Anglik nigdy nie miał tak dobrze, jak teraz". Teraz wydaje się, że jest ta prosperity po rządach PiS, ale jednak w sondażach nie macie samodzielnej większości. Zatem, czy rzeczywiście jest tak dobrze?

Oczywiście, że nie mamy, ale zwrócę uwagę na jedną rzecz - ja nie wierzę w to, aż mi się nie chce wierzyć, że w taki krótkim czasie polski naród, polska młodzież doszła do takiego poziomu znajomości języka angielskiego, że teraz jesteśmy jednym z lepiej znających ten język. Gdyby ktoś mnie zapytał jako polityka 18 lat temu, czy do tego dojdzie, to bym powiedział, że nie.

Panie pośle, ale dlaczego mimo takiego dobrobytu, dlaczego mimo tej bardzo wysokiej średniej - w tym kontekście przywołałem tę wypowiedzieć brytyjskiego premiera - nie macie na razie większości, która dawałaby wam samodzielne rządy? Kontrowersje są.

Ale jesteśmy jednak niesamowicie, bezlitośnie tłuczeni po oczach przez opozycję.

Kołodziejczak?

Nie Kołodziejczak, ja w ogóle nie wiem, kto to jest Kołodziejczak.

Jedynka PO w Koninie.

Jedynka, ale nawet się boi przyjechać na dożynki, już się dożynki skończyły.

Będzie debata?

Pan Kołodziejczak jest nieudanym rolnikiem, niewiarygodnym. Rozmawiam z chłopami i wiem, jaki jest ich stosunek do pana Kołodziejczaka. On jest zupełnie niewiarygodny. To nie mówię od siebie, ale na podstawie spotkań z ludźmi na dożynkach, stąd wiem, jaki jest ich stosunek do Kołodziejczaka. Kiedyś się próbował doczepić do PiS, to mój były asystent go wydalił, były asystent, później minister u pana prezydenta Dudy. Wyrzucił go z PiS.

Czy Kołodziejczak miał pisowski epizod?

Tak wyrzucił go, rozmawiałem z nim kiedyś przez telefon i mi to potwierdził i mówił, że Kołodziejczak próbował jakieś porządki w PiS zaprowadzić - anarchię. PiS jest porządną partią, dobrze zorganizowaną, a anarchia do niczego dobrego nie prowadzi. Porządek i ład zawsze prowadzą do rozwoju, a anarchia przeciwnie.

Opozycja mówi, że do programu rewitalizacji blokowisk z wielkiej płyty, skądinąd w tych blokowiskach się dziś chętniej mieszka niż w tych nowych deweloperskich domach, one są wygodne, wyciszone, mają taką strukturę sąsiedzką, jednak faktycznie im czegoś brakuje. Tak, jak mówcie, wiele z tych domów nie ma wind, są deficyty parkingów, jednak podobny program zapowiadaliście już cztery lata temu.

Mieszkanie plus.

Mieszkanie plus, ale też właśnie troskę o mieszkania. Chyba jednak nie można tego nazwać sukcesem PiS?

Zgadzam się. To był bardzo trudny program. Sam jako inżynier budownictwa wiedziałem, że to będzie trudne, a teraz jako inżynier i pracujący na Uniwersytecie Zielonogórskim powiem, że rewitalizacja obiektów, to jest specjalność Uniwersytetu Zielonogórskiego. Tam prof. Biliński, zresztą były poseł SLD, nad tym pracował. Tam jest dobry zespół, który zajmuje się rewitalizacją tego typu obiektów.

Panie pośle, czy to jest zapowiedź ewentualnej koalicji z Lewicą po wyborach? Skoro tak dobrze się sektorowo pracuje.

Odpowiem tak: jest coś niesłychanego, jeśli ktoś nie chce współpracować na szczeblu samorządów: powiatów, gmin, w Polskim Ładzie jest absolutna współpraca. Nikt nie mówi, że to jest bez znaczenia, bo każdy widzi, że ma 20, 30, 40 mln. Dla małej gminy to jest bardzo dużo i takie stanowisko kiedyś reprezentowała pani Krystyna Łybacka.

Świętej pamięci.

Świętej pamięci pani Krystyna Łybacka. Byliśmy na "ty". Mówiła: Wiciu, jesteśmy zupełnie z innych opcji, ty jesteś Solidaruch, ja wiesz skąd. Nasza ocena historyczna jest zupełnie inna, ale oboje kochamy matematykę, ona była doktorem matematyki, ale jeżeli coś pożytecznego można zrobić, to zróbmy to, ale wiesz, co mnie najbardziej martwi to to, jak wyjść z tego potężnego bezrobocia. To wtedy było jej zmartwienie. Z panią Krysią dało się dogadać, bo ona była konstruktywna, ale mamy totalną opozycję, co jest bardzo niszczące dla Polski.

Panie pośle, wejdę w słowo i od razu zapytam - może o pewien szczegół - w pana wypowiedzi, bo to jest tak, że my zawsze w mediach słyszymy kłócących się polityków, gdzieś tam w tle właśnie: "Wiciu", "Krysiu". Czy nie jest tak, że wy jako politycy nie sprzedajecie pewnej sztucznej kłótni, nam elektoratowi, tylko po to, by zdobyć głosy, a gdzieś tam na zapleczu świetnie się ze sobą dogadujecie?

Niech pan zwróci uwagę na to, że są harcownicy i oni mówią takie bzdury, że się w głowie nie mieści. Np. współpracuję z panem Grabcem, który jest szefem komisji cyfryzacji, ja jestem jego zastępcą.

Też jesteście na "ty"?

I ktoś mówi, że bezrobocie za czasów Tuska było znacznie wyższe niż teraz, u nas, to jest bezdyskusyjne, a on mówi, że jest właśnie odwrotnie. To ręce opadają, bo jak dyskutować z takim osądem, z taką wypowiedzią. Było, jak było, to, że dziś nie ma, to się powinni wszyscy cieszyć i każdy przyszły rząd niech się z tego cieszy, bo postęp, rozwój jest wtedy, gdy nie ma bezrobocia. Utrzymanie tego rozsądnego bezrobocia na poziomie pięciu procent, bo nie ma co mówić, że wszyscy muszą pracować, ale taki minimalny poziom bezrobocia sprzyja rozwojowi gospodarczemu. Te pięć, cztery procent, to jest właśnie takie minimum. Ja martwię się tym, że u mnie w Koninie w wyniku prywatyzacyjnych procesów doszło do tego, że mieliśmy 18, 9 procent bezrobocia. Dziś zeszliśmy do 8,9 i to też jest za dużo. Ja bym chciał, żeby było tak, jak w całym kraju albo w Poznaniu - nawet mniej niż 5 procent. Nawiązaliśmy współpracę z taką Specjalną Strefą Ekonomiczną - Łódzką Strefą Ekonomiczną i w wyniku ich inwestycji zagospodarujemy te pokopalniane tereny i być może to bezrobocie uda się zmniejszyć, bo bezrobocie jest po prostu tragedią. Bezrobocie duże to brak rozwoju, to rozwój przestępczości. Dużo negatywnych rzeczy wiąże się z bezrobociem, a brak bezrobocia jest po prostu budujący, lepiej dla rodzin. Brak bezrobocia po prostu sprzyja rozwojowi.

Chciałbym zapytać o referendum. Jedno z pytań referendalnych dotyczy migracji i faktycznie z jednej strony rozsądne jest zatrzymanie nielegalnej migracji, mechanizmów przymusowej relokacji -  z tym się wydaje większość społeczeństw europejskich nie zgadza, choć UE chciałaby to siłowo rozwiązać, z drugiej jednak strony w niżu demograficznym, jaki obecnie mamy, trudno sobie wyobrazić Polskę bez pracowników spoza Polski, pracowników, którzy są migrantami. Wystarczy spojrzeć na kierowców poznańskich autobusów, widzimy, że te autobusy prowadzą Azjaci. Niedawno byłem w jednym hotelu, gdzie poza recepcjonistą wszyscy, ale to dokładnie wszyscy pracownicy tego hoteli byli spoza Polski. Jaką strategię na migrację zarobkową ma PiS i czy nie jest tu pewnego rodzaju sprzeczność? Z jednej strony mówicie elektoratowi: głosujcie na "nie", ale z drugiej strony nie oferujecie jakiegoś pozytywnego programu.

Rozróżnijmy nielegalną emigrację z emigracją zarobkową. Nielegalnej emigracji mówimy "stop" - kategorycznie. Natomiast nie mówimy tak w stosunku do emigracji zarobkowej. Sam się z tym spotykam, są profesorowie, którzy chcą w Polsce pracować, np. z Białorusi.

Nie chodzi o profesorów. Tu chodzi o hydraulików, elektryków...

Z Turcji się teraz też zgłaszają pracownicy, profesorowie chcą na stałe zamieszkać w Polsce, ale nie o tej kategorii pracowników mówimy. Jeżeli ktoś chce zamieszkać w Polsce, to Polska zawsze była, jest i pozostanie otwartym krajem. Jakby pan mnie spytał, to nie przeszkadza mi żaden emigrant, który chce się w Polsce osiedlić. Natomiast przeszkadzałoby mi to, że emigrant, który próbuje osiedlić się w Polsce, próbuje mi tu wprowadzać własne obyczaje i zwyczaje. Polska jest otwartym, wolnym krajem, ale nie możesz Polakom narzucać zachowań, które są tu nieakceptowalne. W Polsce są Tatarzy polscy, którzy zresztą są muzułmanami, czy to nam to kiedyś w Polsce przeszkadzało? Byli generałami Wojska Polskiego Tatarzy.

Ale ta pomoc nie wystarcza, będziemy musieli sprowadzać ludzi z Malezji, Indonezji, być może z Filipin. Czy myśli się w rządzie, w PiS chociażby o kierunku, z którego ta emigracja przyjdzie? O typie pracowników? Było, nie było Niemcy tak myślą. Próbują zrobić jakiś deal z Argentyną, próbują zdefiniować zawody, które są najbardziej potrzebne. Czy u nas jest taka strategia, która się przeciwstawi niżowi demograficznemu i pozwoli te wymierające zawody przywrócić, zaopiekować pracownikami z zewnątrz?

Nad niżem demograficznym powinni się skupiać i pracować nad nim dziennikarze, twórcy, żeby mieć w centrum uwagi rodzinę, a nie próbować wmówić młodym dziewczynom, że w zasadzie posiadanie jest bez sensu, że lepiej twórzmy związki partnerskie, w których będziemy mieli pieska.

W Radiu Poznań do tego nie namawiamy i tutaj staramy się tropem rodziny iść.

Ale siła jest większa oddziaływania kulturowego środowisk, które tworzą naród, duszę narodu, a to są pisarze, twórcy, filmowcy i gdyby ich wysiłki były skierowane ku temu, żeby jednak rodzina polska była w centrum, to te dzieci by się pojawiały, ale jeżeli będziemy przeciwko rodzinie ostro występowali, to nic nie będzie w stanie tej tendencji odwrócić. Nie zatrzymujmy ludzi, którzy chcą do nas przychodzić i pracować, bo to nas tylko wzbogaca.

Ja zapytam inaczej - my ich nie zatrzymujemy, ale czy my ich wystarczająco mocno zapraszamy?

Polska jest na takiej ścieżce wzrostu, że oni będą przychodzili bez zaproszeń zadowoleni, że w Polsce mogą mieszkać, bo Polska daje niesamowite szanse rozwojowe, a poza tym ja myślę, że za jakieś 8 lat będziemy już na takim topie, jak Niemcy. Spotkałem kiedyś Niemca - kiedy zauważył, że jest u nich dobrobyt? Ja tego nie zauważyłem - mówi i my też ten proces przejdziemy. Nagle wszyscy jesteśmy w kraju dobrobytu. To już jest tuż, tuż. Wszyscy będziemy żyli w kraju dobrobytu. To już jest naprawdę krok od tego.

Panie pośle, ostatnie pytanie. W pana regionie, regionie konińskim, ilu posłów PiS będzie miało? Jaką liczbę, by pan obstawiał?

Powiem krótko: uważam, że jeżeli będziemy mieli pięciu posłów, to będzie klęska. Ten region zasługuje na sześciu posłów. Jeżeli będą wszyscy pracowali na liście, to mamy sześć mandatów. Jeżeli nie, to dla mnie to klęska. Kiedyś były dwa mandaty, potem trzy, potem pięć, ale uważam, że sześć jest w absolutnym zasięgu. To jest moje Podkarpacie wielkopolskie. Zawsze mamy najlepsze wyniki. Andrzej Duda miał w Wierzbinku 85 procent, to sześć mandatów leży w zasięgu.

https://radiopoznan.fm/n/45JWWh
KOMENTARZE 0