NA ANTENIE: ABORYGEN/WILKI
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Kandydaci do poznańskich szkół średnich będą mogli wybrać mniej placówek [ROZMOWA]

Publikacja: 07.03.2023 g.10:19  Aktualizacja: 07.03.2023 g.13:01 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Urzędnicy chcą w ten sposób uniknąć problemów przy rekrutacji powiększonego rocznika. Do tej pory kandydaci mogli początkowo zgłosić się do sześciu wybranych klas. Teraz mowa o czterech.

O planowanych zmianach poinformował w porannej rozmowie Radia Poznań starosta poznański, Jan Grabkowski.

Chcemy tak zrobić i takie jest porozumienie, zresztą to też jest w rozmowach z dyrektorami, że lepiej żeby to były cztery, jak składam wniosek to mam cztery, a nie sześć, nie blokujemy więcej, ale też skracamy ten cykl naboru. Kurator brał udział w naszych rozmowach, i mówi: lepiej, bo w połowie sierpnia już będziemy mieli mniej więcej wyniki

- mówi Jan Grabkowski.

Takie rozwiązanie muszą zatwierdzić najpierw poznańscy radni, którzy co roku uchwalają zasady rekrutacji do szkół średnich. Ustawowo uczniowie muszą mieć zapewniony wybór co najmniej trzech klas.

Poznań dzięki wsparciu finansowemu innych samorządów stworzy dodatkowe 3 tysiące miejsc w szkołach ponadpodstawowych. Podczas tegorocznej rekrutacji będzie więc 12 tysięcy miejsc w miejskich szkołach i 2 tysiące w powiatowych.

Poniżej cała rozmowa:

Łukasz Kaźmierczak: Dobra i zła wiadomość. Dobra jest taka, że kilka dni temu miasto Poznań i powiat poznański porozumiały się w sprawie dodatkowych miejsc dla uczniów, którzy kończą teraz szkoły podstawowe i będą aplikować do szkół ponadpodstawowych. Wiemy, że ten rocznik jest powiększony, mówi się, że to jest półtora rocznika uczniów, może nawet trochę więcej. Wiadomość nie do końca dobra jest taka, że to łagodzi problem, ale go nie rozwiązuje do końca, bo tych miejsc nadal będzie zbyt mało.

Jan Grabkowski: Miejsc powinno wystarczyć, bo przecież potrzebowaliśmy 14,5 tysiąca miejsc, mamy 14 tysięcy z groszem, z tego co mamy wyliczone, z tego co mamy ze szkół podstawowych, plus mamy 500 miejsc w szkołach, które nie będą brały udziału we wspólnym naborze. Kluczem jest tu wspólny nabór, bo o to cały czas walczyliśmy też, żeby ten wspólny nabór był, razem nasze szkoły są we wspólnym naborze elektronicznym, czyli każdy uczeń składa wniosek w jednym miejscu i on jest brany pod uwagę w tym podziale.

Tak jest od paru lat.

Jest tak od paru lat, ale przy dyskusji przy tym olbrzymim roczniku, który teraz się skumulował, to przypomnę, że normalny rocznik w powiecie to jest około 1000 uczniów nowych, w mieście ponad 6200 mniej więcej. W ubiegłym roku nabór w powiecie to było 35 procent więcej, w mieście też około 40 procent, ale teraz mamy do tych 35 procent jeszcze 40 procent i w mieście też 30 parę procent, to daje te olbrzymie ilości.

Skąd nagle znaleźliście te 3 tysiące miejsc? Bo ja bardzo długo słyszałem, że miasto mówi, że nie ma możliwości, niech powiat zwiększy parokrotnie, a tu nagle znalazły się.

Chwilę takiej refleksji historycznej. Lata 90., są tylko gminy na naszej ziemi polskiej, przychodzi rząd Jerzego Buzka, jest decyzja o jednej z reform administracji, reformie oświaty i mają powstać powiaty. Powstają powiaty, przejmują wszystko, co jest ze Skarbu Państwa, jakby z natury, w tym też budynki wszystkie, które służą oświacie ponadgimnazjalnej wtedy, ale wcześniej były tak zwane pilotaże powiatowe, w których brało udział Miasto Poznań i to miasto nasze wzięło w tym pilotażu cały Skarb Państwa, w tym wszystkie szkoły.

A wam nie zostały żadne szkoły.

My nie mamy żadnej szkoły na terenie miasta Poznania, oprócz jednej na Rubieży, która była filią naszej szkoły w Rokietnicy i w tym momencie miasto ma 28 jednostek na terenie swoim, na 263 kilometrach kwadratowych, a my mamy 5.

Czy miasto może dyktować warunki?

Oczywiście, że tak. Była taka sytuacja, że tych uczniów nie było dużo, bo powiat powiedzmy sobie szczerze miał 250 000 mieszkańców, dzisiaj ma 450 prawie tysięcy mieszkańców i potrzeby się zwiększyły. Chwilę i było tak, że nie było uczniów i zaczęli tam wszyscy sobie podbierać tych uczniów, bo pieniądz szedł za uczniem.

Wtedy uczniowie z powiatu byli potrzebni.

A teraz, kiedy nastąpił ten rocznik, powiedzmy szczerze, nałożyły się dwie niedobre decyzje w poszczególnych latach, określonych ministrów, nie będą nazwiskami rzucał, ale te niedobre decyzje przełożyły się na to, co my mamy w samorządach prawda i teraz musimy ratować, bo przecież co ja powiem, do pana ministra Piątkowskiego czy Czarnka, panie ministrze pomóż, a on powie panie Grabkowski pan se radzi. Mój zastępca pan Tomasz Lubiński i zastępca pana prezydenta Jaśkowiaka, oni mają swoich kompetencjach oświatę, negocjowali ten temat dwa lata.

Właśnie rodzice mówili: dlaczego przez dwa lata to jest negocjowane? To już rok temu powinno być tak naprawdę.

Dwa lata były negocjacje, nie chcieliśmy dopuścić do tego, żeby miasto powiedziało: będziemy sami robili nabór. Róbcie sobie sami, bo wtedy, a była taka groźba, powiedziałem do mojego zastępcy: Tomek walczysz do końca, a potem ja przejmuję pałeczkę i będę rozmawiał z prezydentem miasta, inna rzecz to było to, że rodzice mówili, że słyszą z ust urzędników miejskich takie hasło wasze dzieci nasze dzieci poznańskie. W naszych szkołach uczą się dzieci z Szamotuł, z Czarnkowa, nigdy niczego nie ograniczaliśmy, powiem więcej, my zrobiliśmy taką próbę, wysłaliśmy stosowne pisma po starostach naokoło okolicznych powiatów, jakie mają rezerwy, bo chcemy stworzyć taką bazę, gdzie może młodzież jechać. Chcemy też stworzyć dodatkowo ewentualnie kierunki komunikacyjne, gdzie można w jaki sposób dojechać, bo powiedzmy sobie szczerze, że najwięcej młodzieży chce iść do najlepszych szkół, najwięcej do ósemki, do Marii Magdaleny, do czwórki, to są szkoły w mieście. Jak były badania prowadzone przez centrum badań metropolitalnych, to się okazało, że nikt nie chce do liceów w powiecie, bo przecież my budujemy te szkoły dopiero od podstaw, nie mamy takiej jakości jak te szkoły najlepsze z dobrymi tradycjami.

Czy to oznacza w takim razie, że będzie więcej miejsc, że będzie to też pewnie rozłożone, bo jakiś procent trzeba zwiększyć nie tylko w Poznaniu? Czy będzie więcej też w powiecie, nie wiem w Luboniu, w Swarzędzu, w Puszczykowie, w Tarnowie Podgórnym?

Tam jest liceum, które prowadzi Tarnowo Podgórne, ja za te szkoły nie chcę odpowiadać, ja mogę odpowiedzieć tak, że wedle tego co mam, jaką mam informację od mojego zastępcy, są policzeni i wiedzą jak to zrobić, ale będzie problem nie tylko z miejscem, ale z nauczycielami będziemy mieli olbrzymi problem. My zakładamy określone dodatki dla nauczycieli, także duże pieniądze też na to pójdą, przecież my w porozumieniu, które podpisujemy, udało mi się przekonać, jedna dygresja, znowu wyszło na to, że dobrze zrobiliśmy Stowarzyszenie Metropolia Poznań, że ten impuls w 2007 roku, który mi kazał zaproponować radę aglomeracji, żeby ona rozwiązywała największe problemy, które nas nurtują tu wspólnie.

Tylko szkoda, że ten poprzedni rocznik nie miał dobrodziejstw tej metropolii.

Wtedy była na ostro tak. Ja nie będę mówił tutaj, bo dla mnie najważniejsze jest to, żeby samorządy się nie kłóciły, my mamy dzisiaj jednego przeciwnika, który nie lubi samorządów, bo nie lubi samorządności.

Teraz też było trudno i na ostro.

My powinniśmy dostać na to pieniądze. Ktoś to powinien przewidzieć, że jeżeli kumuluje rocznik, to mogą być problemy.

Zastanówmy się w takim razie, jakby to miało w praktyce wyglądać. Tych miejsc będzie o 3 tysiące więcej, 70 procent to mają być licea, reszta technika i szkoły branżowe. Czy w tym momencie będzie tak, że pozostaje to sześć szkół do wyboru, czy będzie tych szkół mniej?

Chcemy tak zrobić i takie jest porozumienie, zresztą to też jest w rozmowach z dyrektorami, że lepiej żeby to były cztery, jak składam wniosek to mam cztery, a nie sześć, nie blokujemy więcej, ale też skracamy ten cykl naboru. Kurator brał udział w naszych rozmowach, i mówi: lepiej, bo w połowie sierpnia już będziemy mieli mniej więcej wyniki, to spowoduje dużo szybszy efekt.

Ja słyszałem dwa różne zdania rodziców. Jedni mówili, że to jest bardzo dobry pomysł, żeby było mniej szkół, dlatego że to też trochę zwiększało sztucznie liczbę uczniów w tym systemie, a i progi punktowe, które są nie wiadomo dlaczego u nas tak ogromnie wyśrubowane w porównaniu z innymi regionami kraju.

W ten sposób te szkoły najlepsze, tak zwane najlepsze, regulują sobie ilość uczniów, których dopuszczają, i poziom, one są dlatego najlepsze, że najlepsi uczniowie do nich przychodzą. Potem jest tak, że ta cała reszta ma coraz mniej zdolnych uczniów i muszą dużo więcej pracy włożyć.

Właśnie to druga opinia, że jednak byśmy dali większy wybór.

Ja się z tym nie zgadzam. Te sześć to było za dużo. Cztery ogranicza, to i tak jest dużo dla jednego.

Prawo oświatowe mówi o tym, że organ prowadzący powinien trzy szkoły wskazać uczniom do wyboru, natomiast niektórzy interpretują to tak, że są dwa organy prowadzące, czyli każdy po trzy.

Dwa organy, ale właściwie w jednym systemie. My przenikamy się. Tak naprawdę w tych najlepszych szkołach, powiedzmy sobie szczerze, ktoś kiedyś sprawdził, jest połowa uczniów z powiatu poznańskiego.

Więcej. Są klasy, w których stanowią 70-80 procent.

To są ci najlepsi. Co by się stało gdybyśmy ich wyjęli? Ja kiedyś powiedziałem panu prezydentowi, okej, to dajcie mi trzy szkoły.

Wiem, pan chciał czwórkę na przykład.

Na obrzeżach miasta, żeby mieli bliżej, ja je poprowadzę na własnych zasadach.

Nie chcieli.

No właśnie, bo to jest tak jak pies Pawłowa.

Czy w takim razie, jeżeli uczniów będzie więcej, zapowiada się nauka dwuzmianowa, nawet do godziny 19. Musimy się z tym liczyć?

Ja kończyłem technikum energetyczne na Ogrodach. Było nas 43 w klasie, bo było 7 dziewcząt, i mieliśmy także w sobotę do późnego popołudnia lekcje. I dzisiaj jest taka sytuacja, przez powiedzmy sobie szczerze, nieprzemyślane, nie będę używał gorszych słów, decyzje rządzących różnych, że mamy stworzoną sytuację zupełnie ekstremalną, bo gdybyśmy normalnie funkcjonowali, takiej sytuacji by nie było. Jeszcze jedna informacja, to jest dla pana redaktora i dla wszystkich, kazałem sprawdzić jaki mamy przyrost w ostatnich latach. Mieliśmy spis powszechny w ostatnich kilku latach, miasto straciło 8 tysięcy mieszkańców, a powiatowi przybyło 100 tysięcy i jak mam przewidzieć bazę jakąkolwiek, ale oświatową w tym przypadku, dla takich ilości ludzi. Jeszcze jedno. Jakbyśmy zbudowali szkoły lub zaadaptowali jakieś obiekty, to w przyszłym roku, zamiast 14,5 tysiąca w naborze, będzie 6 tysięcy i co roku będzie się zmniejszać.

Dlatego nie mówię, żebyście budowali szkoły. Będzie nauka dłuższa, zapewne godzina 19 jest realna, w wielu przypadkach tych dzieci też będzie więcej, bo jest ten rocznik powiększony, czy myśli pan o tym, żeby sieć komunikacyjną wokół Poznania poszerzyć, zwiększyć liczbę kursów, może wielkość taboru? Nie wiem jakie macie możliwości.

Co do sieci miasto i najbliższe okolice to jest Zarząd Transportu Miejskiego. To są gminy i miasto Poznań, natomiast my mamy związek powiatowo-gminny. Ten związek przejął PKS, rozwijamy ten PKS, za chwilę będziemy mieli już nie 23 podmioty, a prawie 40 podmiotów, ale jeżeli mówimy o szkołach, przecież z tamtych powiatów przyjeżdżają do nas, to dlaczego nie w drugą stronę. Ale poza tym jest Poznańska Kolej Metropolitalna, która ma trochę problemu, bo brakuje szyny trzeciej gdzieś tam i niestety jesteśmy w piątej kolejności.

Są kierunki, które z niej nie korzystają. Wie pan jak wygląda pętla na Ogrodach.

Sam tam kiedyś jeździłem z centrum miasta, więc zamykam oczy i pamiętam jak tam się jeździło.

Czy tam będzie więcej połączeń?

Chciałbym. Ja wiem, bo przecież już rozmawiam, przecież mam wielu przyjaciół, też którzy mają dzieci w tym wieku prawda, ja nawet jeszcze wnuków nie mam w takim wieku, bo mój syn zaczął późno reprodukcję naszego narodu i one są na początku w podstawowej szkole, ale ja bym chciał, żeby młodzież uczyła się we właściwych warunkach. Dlatego tworzyliśmy i budowaliśmy system nauczania zawodowego.

A te połączenia?

Ja nie mogę dzisiaj obiecać na pewno, ale chciałbym, żeby tak było.

https://radiopoznan.fm/n/gGoeDj
KOMENTARZE 0