NA ANTENIE: SWEET HOME CHICAGO (FULL VERSION)/THE BLUES BROTHERS
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Katarzyna Ueberhan: myślę, że było trudniej niż w 2019 roku, było więcej graczy

Publikacja: 17.10.2023 g.10:17  Aktualizacja: 17.10.2023 g.14:46 Cezary Kościelniak
Poznań
Lewica z Poznania wprowadza do Sejmu jednego posła. Gość Kluczowego Tematu Radia Poznań Katarzyna Ueberhan dziękowała wszystkim, którzy razem z nią kandydowali.

Jak mówi, cała poznańska lista ciężko pracowała. Posłanka liczy na to, że byli kandydaci do Sejmu wystartują w wyborach samorządowych. Choć było trudniej, posłankę cieszy wynik poznańskiej listy Lewicy. 

W samym Poznaniu udało nam się zrobić dobry wynik, prawie powtórzyliśmy wynik z 2019 roku, gdy zdobyliśmy 16 proc. Teraz mieliśmy 14 proc. w samym Poznaniu (to trzeci wynik w skali kraju) jeśli chodzi o Lewicę. Pierwszy wynik był w Sosnowcu - 21 proc., drugi to była lista warszawska, a my jako miasto mamy drugi wynik, trzeci w ogóle (jeśli chodzi o Lewicę) 

- mówi Katarzyna Ueberhan.

Posłanka Ueberhan tłumaczy, że w tych wyborach było trudniej, ponieważ na starcie było więcej graczy. 

Cała rozmowa na naszej stronie internetowej:

Cezary Kościelniak: Można gratulować?

Katarzyna Ueberhan: Tak, myślę, że już można, to już są oficjalne wyniki — na pewno z Poznania. Niedługo obudzimy się w nowej Polsce.

Pani można gratulować, ale Lewica ma pewien problem. Nie jest to tak dobry wynik, jakiego się spodziewaliście. Dowozicie mniejszą liczbę posłów — w skali kraju to jest 8,30 proc.

W samym Poznaniu udało nam się zrobić dobry wynik, prawie powtórzyliśmy wynik z 2019 roku, gdy zdobyliśmy 16 proc. Teraz mieliśmy 14 proc. w samym Poznaniu (to trzeci wynik w skali kraju). Pierwszy wynik był w Sosnowcu - 21 proc., drugi to była lista warszawska. Cała lista pracowała.

Mandat zdobywa tylko pani.

Tak, zabrakło nam procenta w skali miasta. Dużo nie zabrakło na ostatniej prostej, ale to dobry prognostyk na przyszłość, wszyscy kandydaci z listy pracowali, to są doświadczeni aktywistycznie i samorządowo ludzie, niedługo wybory samorządowe i mam nadzieję, że wszystkie te osoby zasilą nasze listy do samorządów i, że zdobędą mandaty radnych.

Czy nie jest trochę tak, że agenda antykościelna, którą Lewica mocno w wyborach podkreślała nie ma już takiego znaczenia? W Polsce postępuje sekularyzacja i jednym z jej efektów jest to, że Kościół nie odgrywa już takiej roli. Myśli pani, że to spowodowało, że trudniej wam było swoją pozycję w skali kraju utrzymać, czy zwiększyć?

Za wcześnie na taką analizę, na pewno liczyliśmy na więcej, pracowaliśmy ciężko w naszych okręgach. Czy do końca nie przebiliśmy się z tym programem, czy to nie były te postulaty? Nad tym trzeba się pochylić. Myślę, że było trudniej, niż w 2019 roku, było więcej graczy.

Większa frekwencja.

Mówi się, że wyższa frekwencja jest zabójcza dla tych średniaków. Skorzystała na tej frekwencji Trzecia Droga. To był jakiś nowy twór, który dostał bonus na nowość. My ten bonus dostaliśmy w 2019 roku.

Za kim pani będzie tęsknić w Sejmie? Wiemy, że taki rozpoznawalny poseł Maciej Gdula startował z Krakowa, choć jest z Warszawy, nie zrobił mandatu. Szkoda?

Tak, szkoda profesora Gduli, to z nim tworzyłam Wiosnę, on jest twórcą nazwy Wiosna i nazwy Przedwiośnie dla naszej młodzieżówki. Widać, że więcej kobiet głosowało, to była rekordowa frekwencja — w Poznaniu 83 proc.

Ale dla was to gorzko-słodki efekt, jak pan wspomniała.

Ale po raz pierwszy więcej kobiet, niż mężczyzn zagłosowało. To jest sukces. I też do parlamentu z Lewicy dostało się więcej kobiet, to bardzo widać po wynikach. Często nie miejsce na liście, ale działalność decydowała.

Pani poseł Żukowska, która jest bardzo rozpoznawalna chyba też nie wchodzi.

Wydaje mi się, że Warszawa robi trzeci mandat i wtedy z trzecim wynikiem Anna Maria Żukowska wchodzi.

Przy zamykających się drzwiach.

Rozpoznawalność to nie wszystko. Ważne są emocje, to, z czym jesteśmy kojarzeni. Wyborcy i wyborczynie rozliczają nas z naszej pracy i to widać, że wyborcy i wyborczynie świadomie głosowali.

Czy może błędem było pójście Włodzimierza Czarzastego na marsz? Pamiętamy, że Hołownia z Kosiniakiem-Kamyszem zdecydowali się nie iść na marsz. Czy nie jest tak, że gdy Lewica pojawiła się z główną partią opozycyjną wspólnie to wyborcy pomyśleli, że KO i Lewica to jest to samo, więc lepiej zagłosować na kogoś silniejszego?

Jest to możliwa diagnoza, ale nie do końca prawdziwa. Nasi wyborcy i wyborczynie oczekiwali naszej obecności na marszu. W przypadku Trzeciej Drogi zdecydowała inna emocja. Liderzy partii jak Tusk czy Czarzasty zaapelowali do wyborców, by głosowali na Trzecią Drogę, z uwagi na ich wyższy próg wyborczy i w obawie o podzielenie losu Lewicy z 2015 roku, kiedy nie weszliśmy. Część wyborców tych głosów posłuchała, dostałam wiadomości, że ktoś ma serce po lewej stronie, ale strategicznie zastanawia się nad zagłosowaniem na Trzecią Drogę.

Samobójcza strategia z punktu widzenia Lewicy.

Pytanie, na ile to miało przełożenie. Trudno ocenić jeszcze dzisiaj. Po czynach nas poznacie.

Nie wierzyłem, że Waldemar Witkowski z Bolesławca zrobi mandat senatorski. Udało mu się. Jak pani to oceni?

Tam było dużo pracy włożonej i też nie było to łatwe, bo będąc osobą spoza województwa...

Ale spadochroniarzom trudniej.

Co do zasady - trudniej. Jestem poznanianką, nie wyobrażam sobie zmiany okręgu. Słyszałam też głosy od spadochroniarzy, że pod pewnymi względami jest łatwiej. Czasem tym osobom z pewnego dystansu łatwiej pewne rzeczy dostrzec, niż nam, którzy siedzimy całe życie, komuś łatwiej cos zobaczyć. Tam było dużo pracy włożonej, pakt senacki zrobił swoje.

Długo czekał Waldemar Witkowski na te swój sukces, w wielu wyborach startował.

Ma bardzo dużą rozpoznawalność w Poznaniu i Wielkopolsce, czasami bycie nową twarzą w nowym miejscu widać pomaga.

Pani poseł, najbliższa przyszłość to rozmowy koalicyjne, mówi się, że PiS mógłby przystąpić do rozmów z Lewicą. To możliwe?

To scenariusz nierealny, po stronie PiS bywały różne pomysły, ale nie możemy, po tych 8 latach demolki państwa, instytucji, radia i telewizji nie wyobrażam sobie zasiąść do stołu z partią, która rządziła tym państwem przez ostatnich 8 lat. Po stronie opozycji mamy większość i partie opozycyjne stworzą wspólny rząd, trzeba wspólny program uzgodnić, pewnie nie będzie to najłatwiejsze zadanie, ale możliwe. Jesteśmy ekipą od zadań specjalnych. Trzecia Droga zapowiadała, że po wygranych wyborach założą dwa osobne kluby, tam są odrębne programy, to było widoczne w kampanii, że nie mówili jednym głosem, ale widać, że to im się sprawdziło, że mówili do różnych elektoratów. Może te puzzle miały sens. Te rozmowy przed nami, wiemy z zapowiedzi prezydenta, że powierzy tworzenie rządu obecnie rządzącym, którzy nie mają większości, ale zdobyli najwięcej głosów, ale myślę, że do końca roku to się pozmienia.

Prezydent powierza misję stworzenia rządu tej partii, która zdobyła najwyższy wynik. PiS wybory wygrało.

Ten najwyższy wynik uzyskali, to prawda. Ale nie ma na scenie koalicjanta, z którym mogą stworzyć rząd większościowy i bez takiej opcji opozycja przejmie władzę.

Co będzie priorytetem po dojściu do władzy. Rozmawialiśmy o 1000 zł dla studenta, o pakiecie socjalnym. Czy przechodzicie na tryb myślenia, co wdrożyć?

Jest wiele spraw, które wymagają zmiany już teraz od zaraz. Ale trzymamy się swojego programu, my nie wycofujemy się z tych rzeczy, które są dla nas priorytetowe, kwestii związanych z prawami kobiet, świeckością państwa — to dla nas priorytety. 1000 dla studenta też się znajdzie.

https://radiopoznan.fm/n/9NIW2X
KOMENTARZE 0