NA ANTENIE: Mała czarna lattem

M. Ruciński: Prawdopodobnie to koniec Nowoczesnej

Publikacja: 14.06.2019 g.09:41  Aktualizacja: 14.06.2019 g.09:42 Łukasz Kaźmierczak
Gość "Kluczowego Tematu" Marek Ruciński w taki sposób podsumowuje wczorajsze połączenie klubów parlamentarnych PO-KO i Nowoczesnej.
Marek Ruciński Nowoczesna - Radio Poznań
/ Fot. (Radio Poznań)

Poznański poseł Nowoczesnej wyjaśniał dziś na naszej antenie dlaczego nie zdecydował się na dołączenie do klubu Platformy Obywatelskiej. Jego zdaniem istnieją bardzo poważne wątpliwości, że program Nowoczesnej nie będzie dalej realizowany.

- Cztery lata temu wyborcy z Poznania wybrali mnie jako posła Nowoczesnej. Moi koledzy mogą się w tej ogromnej opozycyjnej partii rozpłynąć, nie tylko oni, ale przede wszystkim obawiam się - i to jest główna przyczyna mojego nieprzystąpienia do tego - również rozpłynie się wspaniały program Nowoczesnej, któremu jestem wierny - podkreślał.

Marek Ruciński argumentował także, że na cztery miesiące przed wyborami dwie duże partie prześcigają się w rozdawnictwie, a on jako zdeklarowany liberał w tej licytacji na to „kto da więcej”, nie ma zamiaru brać udziału. Ruciński nie wykluczył jednak swojego dalszego udziały w polityce. Na razie wraz z innym parlamentarzystą Nowoczesnej Radosławem Lubczykiem pozostanie posłem niezrzeszonym.

Ł.K Łukasz Kaźmierczak, poranna rozmowa Radia Poznań. Trwa jeszcze posiedzenie Sejmu, ale przy telefonie jest z nami poznański poseł Marek Ruciński i teraz mam wątpliwości jak mam dalej Pana przedstawić, na razie po prostu dzień dobry Panie pośle.

M.R Dzień dobry Panie redaktorze, dzień dobry Państwu.

Ja sobie przygotowałem trzy warianty: poseł Nowoczesnej, poseł klubu PO-KO, poseł niezależny. Pomoże mi Pan, jak mam Pana tytułować?

Na pewno Panie pośle, ale również Panie doktorze. Jestem posłem niezrzeszonym. Nie wykonałem uchwały o połączeniu z klubem PO i KO, którą podjęło prezydium Nowoczesnej w środę w tym tygodniu.

Dlaczego nie dołączył Pan do kolegów?

Mam pewne wątpliwości czy program Nowoczesnej, którego zręby powstały 4 lata temu, a 3 lata temu w październiku został dokładnie określony, będzie przez moich kolegów realizowany i czy ten bardzo łagodny liberalizm będzie przejęty przez klub PO-KO.

Jeżeli nie wstępuje Pan do tego klubu, to znaczy, że Pańskim zdaniem nie będzie tak się działo. Czyli widzi Pan więcej argumentów przeciwko takiej możliwości niż za nią? Inaczej byłby Pan z kolegami w tych samych ławach.

Cztery lata temu wyborcy z Poznania wybrali mnie jako posła Nowoczesnej, ja z kolei jako poseł niezawodowy, wykonujący swój mandat społecznie, byłem zaangażowany przede wszystkim w próby mądrego i pewnego sposobu reformy opieki zdrowotnej. W związku z tym nadal chcę to wykonywać jako poseł niezależny, licząc w szczególnych sytuacjach na pomoc kolegów.

Rozumiem, ale w tej chwili wszystkie głosy opozycji mówią, że ta integracja jest niezbędna jak powietrze. Wczoraj też pojawiały się te głosy ze strony tych, którzy się połączyli. Nie przemawia do Pana argument do łączenia się w obliczu wspólnego wroga jakim jest Prawo i Sprawiedliwość? To są wszystko cytaty z dnia wczorajszego.

Są dwie duże partie, które w tej chwili - na 4 czy 5 miesięcy przez wyborami, prześcigają się w rozdawnictwie. Nie wiem czy to jest dobre dla nas - dla Polaków, a przede wszystkim dla naszych dzieci i wnuków, bo rozdawać można wszystko, ale nie myślimy kompletnie o konsekwencjach. Jak powiedziałem - Nowoczesna ma dużo lepszy pomysł na przyszłość, przede wszystkim ograniczając tak fatalne niszczenie gospodarki, która niestety prędzej czy później dostanie ogromnej zadyszki. Dzisiaj to młode pokolenie Polaków - nasze dzieci i wnuki, będą ten koszt płaciły, więc w tej licytacji: kto da więcej, kto jest bardziej populistyczny - ja nie mam zamiaru brać udziału. Natomiast sprawa obrony demokracji w tej sytuacji, jaką mamy dzisiaj, żeby Polska była normalnym krajem w środku Europy, a nie pokazywanym jako ktoś, kto jest hamulcowym w integracji europejskiej, jest oczywiście wspólne dla każdej koalicji. Tak jak Pan słusznie powiedział - jedynym wrogiem jest obecnie rządząca partia.

Jeszcze parę miesięcy temu Katarzyna Lubnauer mówiła o nielojalności Gasiuk-Pihowicz, mówiła o niej: "zdrajczyni swoich ludzi", a mimo wszystko niewiele trzeba, aby doszło do zmiany tak radykalnych postaw politycznych.

Tak, ale Pan nie pyta mnie chyba o stanowisko pani Lubnauer? Moje stanowisko najlepiej wyraża moje zachowanie, które zaistniało dwa dni temu.

Czy to oznacza koniec Nowoczesnej?

Bardzo się tego obawiam, chociaż nadal czuję się członkiem Nowoczesnej mimo, że nie jestem w żadnym klubie.

Czyli rozpłynie się w Platformie Obywatelskiej? Grzegorz Schetyna skonsumuje Pańskich kolegów i koleżanki partyjne?

Niestety wcześniejsze ruchy - te z początku grudnia, na to wskazują. Moi koledzy mogą się w tej ogromnej opozycyjnej partii rozpłynąć, nie tylko oni, ale obawiam się i to jest główna przyczyna tego, że tam nie przystąpiłem - rozpłynie się cudowny program Nowoczesnej, któremu jestem wierny.

Wie Pan, że złośliwi mówią, że to jest ucieczka od długów Nowoczesnej?

To mówią złośliwi, ale na pewno nie jest to jedyny powód tej obecnej symbiozy.

Wczoraj, gdy rozmawialiśmy przez telefon, mówił Pan żartobliwie, albo i nie, że jest Pan razem z posłem Lubczykiem ostatnim liberałem w polskim Sejmie.

Taką ostoją liberalizmu, która pozostała. Pan najprawdopodobniej nie pamięta dekalogu Nowoczesnej.

Pamiętam to, co padło na Torwarze.

Tak, ale Torwar w maju 2015 roku to były zręby, ale już w październiku 2016 pojawił się bardzo ciekawy program, również był dekalog Nowoczesnej i myślę, że między innymi piąty punkt Nowoczesnej - uczciwie przejrzyste i służące obywatelom, w punkcie 4. przyjazny rozdział kościoła od państwa. Obawiam się, że w tej sytuacji moi koledzy - w tych strukturach, w których są - niestety nie będą mogli spełnić.

Panie pośle, a może tak naprawdę do tego doszło już dawno? Ryszard Petru - założyciel Nowoczesnej odszedł nie tylko ze względów personalnych, był rozłam. Część osób uważa, że za bardzo poszliście w ideologię, sprawy obyczajowe, a nie na to był położony główny akcent.

Ma Pan tutaj trochę rację, niestety myśleliśmy za bardzo o naszym elektoracie dużych miast i niektóre stwierdzenia, które padały na różnego rodzaju forach czy spotkaniach, niestety zwracały się tylko do tego miejskiego elektoratu, zapomnieliśmy o mniejszych miastach i na pewno zapomnieliśmy o ludziach, którzy mieszkają poza tymi aglomeracjami. Jako nowicjusze nie wszystko wykonaliśmy prawidłowo, bo popełniliśmy pewne błędy, za które niestety cierpieliśmy, ale program pozostał programem. Dla mnie jest on aktualny. W tych warunkach geograficznych, tradycyjnych i historycznych jest łagodny liberalnie i przy zgromadzeniu odpowiedniej grupy ludzi, którzy tak samo myślą można nadal propagować i nadal szukać rozwiązań.

Czyli jak rozumiem, to co Pan teraz mówi oznacza krytykę ostatniej fazy działalności Nowoczesnej jako ugrupowania, które mocno odeszło od tego pierwotnego programu?

To jest stanowisko liberalne, a nie krytyka. Ja po prostu z pewnymi sprawami się nie zgadzam.

To może już dawno trzeba było wyjść z Nowoczesnej?

Na pewno nie, dlatego, że na naszych spotkaniach każdy głos się liczył i mogliśmy o tym spokojnie porozmawiać do samego końca.

Co dalej z Pańską polityczną aktywnością? Do końca kadencji pozostaje Pan posłem niezależnym i co dalej?

Ja jeszcze nie podjąłem decyzji dotyczącej startu w jesiennych wyborach. Proszę pamiętać, że ja byłem, jestem i będę lekarzem, dzisiaj np. mamy piątek i mam zamiar wziąć udział w bardzo ciekawym spotkaniu zorganizowanym przez poznańską klinikę ortopededii, a w godzinach wieczornych spotykamy się na Radzie Regionów Nowoczesnej, w związku z tym moja aktywność się nie kończy.

Czyli tak naprawdę wciąż jest Pan członkiem Nowoczesnej, nie rzucił Pan legitymacji partyjnej?

Oczywiście, że nie.

Czyli niezależnie Nowoczesny? Tak mam rozumieć?

Jak najbardziej. Bardzo dobrze to Pan zrozumiał i tak to proszę przekazać, jak ja to przekazuję.

Dobrze, ale nie wyklucza Pan zatem całkowitej rezygnacji z polityki i jesienią gdzieś prawdopodobnie...

Nie wykluczam, sprawa jest bardzo rozwojowa. Proszę spojrzeć na scenę polityczną, tu się naprawdę bardzo dużo dzieje.

Pan poseł wbrew nurtowi głównemu.

Ja jestem nadal aktywnym posłem, moje biuro nadal działa sprawnie - mam wspaniały zespół moich asystentów, jestem nadal wiceprzewodniczącym komisji zdrowia.

Ale w pojedynkę niewiele da się zrobić.

Ma Pan częściowo trochę racji. Na początku kadencji - będąc w nowicjacie jako pojedynczy posłowie nie mogliśmy wiele zdziałać. Był to wspaniały zespół ponad 30 osób i współpracowaliśmy bardzo dobrze. Natomiast ja po 4 latach kadencji widzę w mojej dziedzinie - jako poseł w próbie reformowania opieki zdrowotnej widzę dużo większe możliwości niż na początku. Proszę pamiętać, że dzięki mojej działalności mamy bardzo dobry program dotyczący współfinansowania niestandardowych procedur.

Nasz czas dobiega końca, niestety nie mogę Pana odpytać z tej aktywności. Zobaczymy jak będzie to wyglądało jesienią, co Pan dalej będzie czynił ze swoją działalnością polityczną. Poseł Marek Ruciński, Nowoczesna. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

Łukasz Kaźmierczak
https://radiopoznan.fm/n/Bt4oT4
KOMENTARZE 1
W G
Wyborca 14.06.2019 godz. 13:19
Przecież tych banialuk nawet czytać się nie da, wiec nic dziwnego, że ta partia na całe szczęście odchodzi w zapomnienie.
Cytat "Marek Ruciński argumentował także, że na cztery miesiące przed wyborami dwie duże partie prześcigają się w rozdawnictwie, a on jako zdeklarowany liberał w tej licytacji na to „kto da więcej”, nie ma zamiaru brać udziału."
Po pierwsze PO z całą tą swoja koalicją nigdy nikomu nic nie dało z wyjątkiem brania dla samych siebie. Jedyne co robiono to podnoszono ceny, podnoszono podatki i likwidowano lub sprzedawano zachodnim inwestorom wszystko co przedstawiało jeszcze jakąś wartość, oczywiście po wcześniejszym doprowadzeniu do ruiny. Schetyna ostatnio nawet powodzianom nic nie dał chociaż przed wyborami pomoc obiecywał.
Pis rozdaje, owszem ale nawet rozdawnictwo wpływa pozytywnie na rozwój gospodarczy. Tymczasem za PO niemal wszystkie pieniądze z zysków wyjeżdżały za granicę lub spływały do kieszeni kolesi, a wielu zwykłych szarych ludzi żyło na granicy ubóstwa i bez żadnych perspektyw na przyszłość.

Cytat "Nie wiem czy to jest dobre dla nas - dla Polaków, a przede wszystkim dla naszych dzieci i wnuków, bo rozdawać można wszystko, ale nie myślimy kompletnie o konsekwencjach. Jak powiedziałem - Nowoczesna ma dużo lepszy pomysł na przyszłość, przede wszystkim ograniczając tak fatalne niszczenie gospodarki"
Jak czytam takie teksty to się tylko denerwuję. Jak dostanę jakieś pieniądze to zawsze jest to dla mnie dobre, bo wpływa to na rozwój mojej rodziny czy firmy... Wiem, że mój rozwój bez wątpienia jest dobry dla moich dzieci a może i wnuków. Mimo iż osobiście nic nie dostaję od PIS z programów socjalnych to zdaję sobie sprawę, że mają one pozytywny wpływ na rozwój mojej firmy, bo bogatszy klient to również większy obrót i zysk dla mnie. Ponadto, o jakim niszczeniu gospodarki ten człowiek gada? Gospodarka aktualnie bardzo dobrze się rozwija i chyba nigdy nie rozwijała się lepiej i szybciej. Polska za rządów PIS plasuje się w unijnej czołówce wzrostu gospodarczego. Mamy wysokie PKB a dług publiczny spada. Takie są fakty a pan z opozycji zaklina rzeczywistość albo co w Nowoczesnej typowe liczyć nie potrafi.

Co do Nowoczesnej to niech lepiej najpierw sami nauczą się liczyć, gospodarować własną partią i finansami, bo sama z długów wyjść nie potrafi, takich mają fachowców! Nawet własnej partii nie potrafią rozliczyć a doradzanie innym czy prowadzenie państwa im się marzy. O wspólnych zagranicznych wycieczkach czołowych polityków Nowoczesnej i rozbieżnych informacjach na ich temat, czy braku podstawowej wiedzy obyczajowo-kulturowej lidera to już cała Polska się śmiała.

Dalej czytać tego wywiadu się nie dało...

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 06:00 07:00 08:00 09:00 10:00

@TWITTER