NA ANTENIE: Między niebem a ziemią
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Parowozy w XXI wieku! Przeżytek?

Publikacja: 12.03.2013 g.12:17  Aktualizacja: 12.03.2013 g.16:33
Poznań
W Wielkopolsce ciągle można jeździć pociągami ciągniętymi przez lokomotywy napędzane parą. Podobno jesteśmy ostatnim krajem na świecie, gdzie ruch parowozami odbywa się regularnie. Z jednej strony to cenna atrakcja turystyczna - pociągi i obiekty kolejowe jak w wieku wieku pary. Z drugiej strony są koszty - przewozy parowozami są ponad dwa razy droższe, niż na przykład przejazdy szynobusem. Do tego nie każdy pasażer chwali komfort jazdy pociągiem ciągniętym przez sapiącego, dyszącego i dymiącego "potwora".
Pociąg z parowozem, lokomotywa - Anna Skoczek
/ Fot. Anna Skoczek

Spis treści:

    Czy powinniśmy więc zrezygnować z kursów zabytkami w godzinach szczytu? Czy wręcz przeciwnie? Czy te połączenia powinno się utrzymywać, żeby pamięć o historii kolejnictwa pozostała żywa? Czy powinniśmy zrezygnować z regularnych przejazdów zabytkowymi lokomotywami? Czy wręcz przeciwnie? Powinniśmy je promować, póki się da? Co zrobić z wolsztyńskimi parowozami i parowozownią?

    Zdaniem Mariusza Przybylskiego, rzecznika PKP Cargo, jesteśmy ostatnim krajem na świecie, gdzie ruch lokomotywami parowozowymi odbywa się regularnie. Wolsztyńska parowozownia powstała w 1907 roku. Dziś jest tam około 30 parowozów. W większości niesprawnych technicznie, ale są też takie, które nadal dają sobie radę na torach. Ale to jednak zabytki - podróż nimi, to przyjemność kosztowna. Czy parowozy z Wolsztyna nadal powinny pojawiać się na regularnej trasie Poznań-Wolsztyn, czy też tylko jako weekendowe atrakcje specjalne? Co zrobić z wolsztyńską parowozownią? Na skalę światową - to niezwykły zabytek.

    Z jednej strony Wolsztyn, parowozownia i parowozy to cenna i wyjątkowa atrakcja turystyczna. Z drugiej strony przewozy parowozami przynoszą ogromne straty, bo są ponad dwa razy droższe, niż na przykład przewozy realizowane szynobusem. Do tego na podróże wagonami z parową lokomotywą skarżą się pasażerowie. Część z nich chętnie by z nich zrezygnowała...

    Czy powinniśmy zrezygnować z kursów zabytkami w godzinach szczytu? Czy wręcz przeciwnie? Mariusz Przybylski, rzecznik PKP Cargo mówi, że spółka dokłada do funkcjonowania parowozowni i regularnego kursowania parowozów. Wojciech Jankowiak, wicemarszałek województwa wielkopolskiego odpowiedzialny za transport mówi, że utrzymanie połączenia obsługiwanego przez parowóz kosztuje rocznie ponad 2 miliony złotych. Czy to dużo?

    Ważni są też pasażerowie porannego pociągu z Poznania do Wolsztyna, czyli kursu prowadzonego przez zabytkową lokomotywę. Nie wszyscy z nich narzekają na lokomotywę parową. Na dworzec przyjeżdżają też miłośnicy parowozów, żeby je po prostu pooglądać, powdychać dym, posłuchać sapania, gwizdu, spuszczania pary z kotła.

    Turystyczne przewozy zabytkowymi lokomotywami bardzo często są organizowane w weekendy. Wtedy też można się wybrać w podróże tematyczne. Najbliższa wycieczka odbędzie się 13 kwietnia. Miłośnicy kolei pojadą pociągiem PIERNIK z Poznania do Torunia. Oczywiście skład pociągnie zabytkowa wolsztyńska lokomotywa. Co ciekawe 450 biletów na ten pociąg rozeszło się jak ciepłe bułeczki. Więc jak widać zainteresowanych nie brakuje.

    Pomysłem na polepszenie kondycji Wolsztyńskiej parowozowni jest powołanie spółki. Chcą ją powołać zarząd województwa, PKP Cargo, powiat i miasto Wolsztyn. Dzięki niej oprócz organizowaniu przejazdów turystycznych, pracownicy mogliby też starać się o dotacje z Unii Europejskiej.

    Oznacza to, że pasażerowie z Wolsztyna czy Poznania, jeszcze przez kilka najbliższych czas będą jeździli do pracy czy szkoły parowozem. Potwierdza to również Andrzej Jabłoński, dyrektor zakładu Wielkopolskiego PKP Cargo.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 8
    transportowiec 21.03.2013 godz. 23:03
    Parowozy muszą jeździć! Za 15 czy 20 lat Wolsztyn skosi takie siano na turystach, że utopią się w dolarach, funtach i frankach.
    Wielkopolanin 12.03.2013 godz. 20:07
    W całej sprawie problemem nie jest to, ze konkretne obiegi obsługują parowozy, tylko to, w jak miernym stanie tyechnicznym te maszyny się znajdują. PKP CARGO z jednej strony trąbi, że leży im na sercu los parowozowni a z drugiej strony samo jest winne temu stanowi rzeczy. A dlaczego?
    1. Zlikwidowało warsztaty w Gnieźnie, gdzie naprawiano parowozy nie wyznaczając w zamian jednostki, która przejęłaby funkcję Gniezna. Później na siłę próbowano władować naprawy tych maszyn jednostce w Lesznie, które nigdy nie remontowało parowozów. Skutek jest taki, ze jeden parowóz, który do Leszna pojechał na naprawę o własnych siłach został rozkręcony na czynniki pierwsze w niefachowy sposób i w ten sposób bezpowrotnie zmarnowany. (Ol49-111)
    2. W Gnieźnie, bezpośrednio przed zamknięciem warsztatów rozpoczęto rewizję kolejnej maszyny serii Ol49. Naprawy nie skończono, bo przyszedł przykaz z Poznania. Parowóz do dzisiaj stoi rdzewiejąc na tyłach lokomotywowni w Lesznie. Warto wspomnieć, że i prace przy pierwszym parowozie Ol49-111, jak i drugim to koszt setek roboczogodzin, które trzeba było zapłacić pracownikom, a które tak na prawdę nic nie dały. Typowe trwonienie setek tysięcy.
    3. Dominacja w Wolsztynie kapitału angielskiego. Od kilku lat regułą było, że parowóz nie był gaszony na przegląd, bo jego stan techniczny tego wymagał, tylko dlatego, że byli turyści w Wielkiej Brytani i musieli sobie pojeździć. Ledwo kupy się trzymający parowóz był katowany z pociągami planowymi, bo musiał, bo co niektórzy zakulisowo przyjęli za to gratyfikację finansową i maszyniści musieli rano wcho0dzić na parowóz z duszą na ramieniu bez pewności, czy w jednym kawałku wrócą do domu. I Poznań o tym bardzo dobrze wiedział. I wie do dzisiaj.
    4. Brak napraw parowozów z prawdziwego zdarzenia. Podmienianie podczas napraw części z parowozów nieczynnych, które odstawiono lata temu z powodu wyeksploatowania, to rzecz nagminna. Także jeżeli PKP nie potrafi zlecić porządnej naprawy , która zapewniłaby w miarę bezawaryjną jazdę w okresie międzynaprawczym, to niech się nie dziwi, że parowozy nie wytrzymują w ruchu planowym .
    Z jednej strony kolei nie szkoda wpompować w organizację jednej imprezy (parada 2013) przeszło 10 mln (!) złotych, natomiast na wykonanie porządnej naprawy chociaż trzech maszyn pieniędzy brak.
    Nowa spółka. Ta spółka to tylko gwóźdź do trumny parowozowni. Robienie na siłę dochodowego przedsięwzięcia z czegoś, co dochodu NIGDY nie przyniesie, to jawne działanie na szkodę parowozowni. Jest to sprawa analogoczna do wielkopolskich szpitali. Muszą na siłę na siebie zarabiać. Jaki tego jest efekt, nie trzeba nikomu opowiadać. Niedługo będziemy pisać Parowozownia Wolsztyn RIP.
    Zaparą 12.03.2013 godz. 16:30
    Rozumiem bardzo dobrze frustrację pasażerów którzy cierpią niedogodności w codziennym transporcie parowozem. Z drugiej strony mam nadzieję,że wykorzystamy szansę jaką jest promocja regionu, Wielkopolski i Poznania przy udziale Parowozowni z Wolsztyna i jej taboru. Jest to duża szansa. Myślę, że spółka która ma powstać to gwarant nowej jakości w wolsztyńskiej parowozowni i przyszłość dla ruchu turystycznego.
    cz'ytacz 12.03.2013 godz. 15:15
    Tak jak ich nauczyciele szkolni ,tak od tych nauczycieli są głupi ,niezbyt normalni ich uczniowie.Zwani potocznie absolwentami szkół ,w ktorych uczyli ich nauczyciele.
    Z takich absolwentów wyrastają TACY URZĘDNICY .
    Najgorsze w tym wszystkim jest to że głupota nie boli,brak dobrego wychowania i beszczelność też NIE BOLĄ lecz SĄ BOLĄCZKĄ STOLICY PARY I PAROWOZÓW.
    Wystarczy tylko kilka takich żle zachowujących się bezczelnych,postrzelonych miejscowych małolat i durnot i TURYSTYKA LEŻY ROZŁOŻONA na łopatki .

    Dziecko !.Naucz się o parowozach i nie pokazuj strszym ludziom ,że są głupi albo półgłowkami -nawet gdy nauczyła ciebie tego mama lub nauczycielka w szkole ... .
    I będę pisał,o takich "wyczynach" za każdym razem gdy takie coś dostrzegę.!!!
    hetman 12.03.2013 godz. 14:22
    To niesamowicie napędza ruch turystyczny. Kto tego nierozumie,nierozumie niczego.Niestety nasze pierdzistołki rozumieją tylko to co jest im wygodnie...
    Piotr 12.03.2013 godz. 13:42
    Największą głupotą jest likwidacja od grudnia ubiegłego roku obsługi planowych kursów z parowozami w weekendy czyli wtedy, kiedy potencjalnie mogłoby przyjechać najwięcej turystów, chętnych obejrzeć parowozy. Zdecydowanie lepiej byłoby puszczać parowozy np od piątku do poniedziałku, zaś w pozostałe dni obsługiwać połączenie Poznań-Wolsztyn szynobusami.
    Zresztą, o czym my mówimy? Wolsztyńska parowozownia to obecnie będący w agonii ochłap tego, co można było zobaczyć jeszcze klikanaście lat temu. Obecnie czynne są 2 (słownie DWA) parowozy, podczas gdy jeszcze pod koniec lat 90-tych XX wieku było ich niemal 20.
    Paweł 12.03.2013 godz. 12:59
    Wspaniałe parowozy, ostatnia parowozownia - wszystko to pięknie brzmi i pięknie wygląda. Sam jeżdżę co roku do Wolsztyna na pokazy. Pytanie tylko czy ktoś bierze uwagi tych którzy muszą codziennie jeździć parowozami wdychać dym, brudzić ubrania itp. Czy to nie jest uszczęśliwianie na siłę? Czy to, że cała Polska chce parowozy oznacza, że inni muszą wdychać dym z komina (A GDZIE EKOLOGIA!!! :))), muszą brudzić ubrania i spóźniać się do pracy?.
    Może zróbmy atrakcję turystyczną i kursy weekendowe. Parowozownia zostanie, maszyny będą pod parą, mniej za to zapłacimy, a podróżujący codziennie nie będą się wkurzać.
    Wojtek 12.03.2013 godz. 12:55
    Wstrzymanie kursowania parowozów z jedynej czynnej parowozowni na świecie spowoduje w niedalekiej przyszłości zupełną jej likwidację. Przewozy wakacyjne? To przecież fakt, że pociągi liniowe obsługiwane przez parowozy jest atrakcją na skalę europejską, a nie skansen. Skansenów jest wiele: Chabówka, Pyskowice, Kościerzyna, Jaworzyna Śląska – po co więcej. Skansen żywy, codzienny, interaktywny to jest skarbnica wiedzy i doznań. Stojące, martwe maszyny to jak ZOO z wypchanymi zwierzętami. Takich zwierząt także nie potrzeba karmić. Wypchane są tańsze... Koszt utrzymania sejmu, senatu i rządu jest znacznie wyższy a nikt jakoś nie zastanawia się nad tym żeby je zlikwidować... trasa powinna być objęta opieką przez odpowiednie ministerstwa - bo to reklama nie tylko regionu ale i całego kraju. Pozdrawiam.