NA ANTENIE: Prognoza pogody-nasz synoptyk
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Prof. Z. Krasnodębski: Unia Europejska jest dzisiaj bardzo bezwzględnym podmiotem politycznym

Publikacja: 28.07.2022 g.10:56  Aktualizacja: 28.07.2022 g.15:52 Roman Wawrzyniak
Poznań
Eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości komentował politykę wspólnoty w porannej rozmowie Radia Poznań. Tematem audycji było między innymi wstrzymywanie wypłaty środków dla Polski na Krajowy Fundusz Odbudowy.
profesor zdzisław krasnodębski - Wojtek Wardejn
Fot. Wojtek Wardejn

"Należy negocjować, ale nie można tego robić zawsze z pozycji słabego" – stwierdził prof. Zdzisław Krasnodębski.

Musimy się przede wszystkim dobrze zastanowić, w którym momencie mamy możliwość działania, takiego, żeby druga strona, czyli Unia Europejska, poczuje pewien ból. Oczywiście musimy sobie zdawać sprawę z tego, że jesteśmy w gorszej sytuacji, co widać po negocjacjach dotyczących innych spraw. Ciągłe spory między Wielką Brytanią a Unią Europejską, Wielka Brytania jest znacznie bogatszym krajem, a ma wielkie kłopoty

- mówi prof. Krasnodębski.

Eurodeputowany stwierdził, że Unia Europejska jest dziś „bezwzględnym podmiotem politycznym”. Wspólnota nie wykorzystuje środków militarnych – tylko naciski gospodarcze. Zdaniem profesora Krasnodębskiego, polski rząd mógł podejść do negocjacji ze wspólnotą bardziej stanowczo i na przykład zawetować politykę klimatyczną.

Obecnie trwają jednak prace nad usunięciem prawa wymagającego jednomyślności państw unijnych w niektórych sprawach.

Będzie to całkowite nasze ubezwłasnowolnienie

– ocenił europoseł PiS.

Poniżej cała rozmowa:

Roman Wawrzyniak: Podczas wywiadu dla wPolityce mówił profesor o kolejnych gwoździach wbijanych w trumnę Unii Europejskiej. Może powinienem rozpocząć od pytania, czy spodziewa się pan pogrzebu?

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Jeżeli ta polityka, którą teraz obserwujemy, będzie trwała, to nie wiem w jakim czasie, ale taki pogrzeb nastąpi. To polityka irracjonalna, na dodatek wiemy to z historii, że tworzenie tworów bardzo scentralizowanych, wielkich, politycznych, zakładając różnorodność narodów europejskich i brak respektu dla tej różnorodności, prawdopodobnie będzie skutkować końcem Unii albo daleko idącym przeorganizowaniem. Jest to polityka zupełnie błędna.

Porozmawialiśmy o tej irracjonalności. Jakiś czas temu pojawiło się zielone światło dla wypłaty należnych Polsce pieniędzy na Krajowy Plan Odbudowy, a tymczasem we wtorek szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała dla Dziennika Gazety Prawnej, że Polska musi spełnić kolejne warunki, by uruchomić te pieniądze, już nie chcę wchodzić w szczegóły ustaw o sądzie i tak dalej. O co w tym chodzi? Czy ktoś obraża inteligencję Polaków?

Pani Ursula von der Leyen, która w pewnym momencie podjęła decyzję, po długim przetrzymywaniu naszego Krajowego Planu Odbudowy, decyzję o wszczęciu dalszego postępowania, odblokowaniu tego, ale od samego początku ta decyzja była kontestowana przez część komisji i Parlament Europejski i ja sam od początku byłem sceptyczny, co do tego czy rzeczywiście te środki będą Polsce wypłacane. Dzisiaj widzimy taką sytuację, że podobno wszystko było uzgodnione…

Smutne poczucie satysfakcji, że miał pan rację.

Chciałbym nie mieć racji. Natomiast mnoży się kolejne warunki, jeszcze dodam, że niedawno była komisja Kontroli Budżetowej Parlamentu Europejskiego z przewodniczącą Moniką Hohlmeier, i stwierdzono, że do tej pory nie zauważono, aby Polska miała kłopoty z wypłacaniem tych pieniędzy i zarządzaniem nimi. Zazwyczaj do tej pory podkreślano, że pod tym względem…

Jesteśmy prymusem.

Tak. Chciałem powiedzieć, że albo tak jest, że to co zostało uzgodnione, bo pan minister Buda jeździł i uzgadniał, a te uzgodnienia nie były znane części opinii publicznej, jak to jest w negocjacjach, nie były też znane pewnie części rządu i eurodeputowanym, ale zostały podjęte uzgodnienia. Albo pan minister Buda był zbyt optymistyczny, nic nie zostało uzgodnione, więc myślę, że pan minister powinien ponieść odpowiedzialność za swoje działania. Albo jest wręcz przeciwnie, myślę, że to jest bardziej prawdopodobne, że pan minister wynegocjował coś, druga strona, komisja, nie dotrzymuje swoich zobowiązań ustalonych podczas negocjacji. W związku z tym, z tego też powinniśmy wyciągnąć odpowiednie wnioski.

O wyborze pani Ursuli na przewodniczącą Komisji Europejskiej decydowały głosy polskich eurodeputowanych, czy to była błędna decyzja? Ostatnio słyszeliśmy mowę pożegnalną pod adresem Donalda Tuska, z życzeniami powrotu jako premiera.

Tego nikt nie pamięta, sama pani przewodnicząca pewnie też, kłopotów ze swoim wyborem, a ona myśli o następnej kadencji. Ja generalnie oczywiście uważam, że powinniśmy próbować negocjować z Unią, a w Polsce pojawiają się głosy bardzo buńczuczne, typu „nie płaćmy składki”, w tych słowach jest dużo racji, kiedy mamy tego rodzaju możliwości prawne. Nie zawsze tak jest. Bardzo długo wprowadzano w błąd opinię publiczną, że możemy poszczególne elementy pakietu Fit for 55 zawetować. To było nieprawdą. Oczywiście należy negocjować, ale nie można negocjować, zawsze z pozycji słabego, kogoś kto się zawsze zgadza. W tej chwili według mnie zupełnie niepotrzebnie zgodziliśmy się, zapowiadając, że się nie zgodzimy, na rozporządzenie rady zaproponowane przez Komisję i dotyczące oszczędzania gazu.

A propos buńczucznych wypowiedzi. Znalazłem też taką wypowiedź posła Solidarnej Polski, Janusza Kowalskiego, który mówi o bezczelności szefowej Komisji Europejskiej, która przekracza wszelkie granice, żąda łamania Konstytucji, to urzędniczy terroryzm, powinna zostać uznana za Persona Non Grata, z terrorystami się nie rozmawia – twierdzi Janusz Kowalski z pana obozu politycznego. Ale chcę też zapytać, co w sprawie wstrzymania wypłat KPO powinien zrobić polski rząd?

Musimy się przede wszystkim dobrze zastanowić, w którym momencie mamy możliwość działania, takiego, żeby druga strona, czyli Unia Europejska, poczuje pewien ból. Oczywiście musimy sobie zdawać sprawę z tego, że jesteśmy w gorszej sytuacji, co widać po negocjacjach dotyczących innych spraw. Ciągłe spory między Wielką Brytanią a Unią Europejską, Wielka Brytania jest znacznie bogatszym krajem, a ma wielkie kłopoty. Toczy się spór Unii ze Szwajcarią. Unia jest dzisiaj bardzo bezwzględnym podmiotem politycznym. Nie używa środków militarnych, używa środki gospodarczego nacisku i tak dalej. Wracając do wypowiedzi pana ministra Kowalskiego. To nie jest język, który nam służy. Wolałbym, żebyśmy posługiwali się językiem innym, żeby nasza stanowczość nie była werbalna, tylko była stanowczością działań. I tak robią inni, którzy bardzo eleganckim, prawnym językiem, pokrywają brutalność polityczną. Ja uważam, że musimy po pierwsze uzmysłowić społeczeństwu i sobie, że być może powinniśmy zrezygnować z tych pieniędzy i zastanowić się, w którym momencie, tam gdzie obowiązuje zasada jednomyślności, którą prawdopodobnie za chwile odbierze się państwom europejskim takie prawo do zgodności, do tego, że jedno państwo może zatrzymać pewien proces decyzyjny w Unii Europejskiej i to jest oczywiście czerwona linia, będzie znaczyło to całkowite nasze ubezwłasnowolnienie. Natomiast my brniemy. Mogliśmy zawetować prawo klimatyczne, kiedy było na Radzie Europejskiej, miejscem, w którym my możemy coś osiągnąć, jest Rada Europejska, kiedy spotykają się szefowie rządu, i tego nie odważamy się uczynić, negocjujemy, uzyskujemy pewne warunki, albo deklaracje, a efektem tego jest kolejny krok zacieśniania się integracji europejskiej i w zasadzie pozbawienia nas możliwości podmiotowego działania.

Przejdźmy do tematu tej solidarności gazowej. Jak to pan nazwał „praktycznej brutalności politycznej”. To nawoływanie przez Niemców i Brukselę do solidarności gazowej budzi niepokój. Tutaj krótkie wyjaśnienie dla naszych słuchaczy – chodzi o to, że Komisja Europejska chce narzucić Polsce i innym krają redukcję użycia gazu i przymusić do dzielenia się. Czyli mamy wypić mleko, którego Niemcy sami naważyli, chcąc uzależniać całą Europę od rosyjskiego gazu przez gazociąg Nord Stream 2. Jaka powinna być tutaj nasza postawa?

Dzisiaj przeczytałem wypowiedź pani minister Moskwy, która powiedziała, że po przeczytaniu, bo na razie nie ma tekstu uzgodnionego, na razie ustalono coś politycznie, teraz na poziomie technicznym ustala się tekst, ale pani Moskwa powiedziała coś, co mnie zaskoczyło, że przeczytamy ten tekst, i jeżeli nam się nie spodoba, to się nie zgodzimy, ale nie będzie na to większości w radzie. Czyli najpierw się zgadzamy na to, jeszcze nie wiemy, co jest do końca w tym tekście. Wynegocjowane zostały dwie rzeczy, które są dla nas korzystne, mianowicie uznane jest to, że oszczędzanie to jest również to, że my mamy wypełnione magazyny, one są oczywiście dużo mniejsze niż magazyny gazu w Niemczech i zaliczono, że nie będziemy musieli oszczędzać 15 procent i wynegocjowana jest jedna rzecz, że ten stan alertu będzie zatwierdzać Rada większością kwalifikowaną, nie sama Komisja, więc jest to jakiś stopień zabezpieczenia. Komisja może zgłosi tam jeszcze pięć krajów, więc nie komisja arbitralnie. Natomiast zgodziliśmy się na jeszcze jedną rzecz, inicjatywa do tego rozporządzenia rady wyszła z takiego założenia, że teraz mamy taką sytuację w Europie, która wymaga solidarności europejskiej, bo jedno państwo, które nie wiemy, czy sobie poradzi, może bilateralnie szukać rozwiązań i na zasadzie dobrowolnej solidarności, nie potrzeba do tego, żeby wkraczała w to Unia, Komisja czy Rada wyposażając się w jakieś narzędzia, wkraczając w sfery, które do niej nie należą. Czyli ustąpiliśmy w sprawie zasadniczej, negocjując dla siebie pewne ustępstwa, ale do końca też nie wiemy, bo dopiero jak ten tekst przeczytamy, to się okaże co jest tam zapisane. Na pewno jest to uprawnienie, że w sytuacji bardzo awaryjnej komisja, rada na wniosek komisji, będzie mogła zarządzać całym bezpieczeństwem energetycznym dotyczącym gazu. Jedna rzecz, która w tym wszystkim nie pada. Jeżeli mówi się o solidarności europejskiej, to jaka jest solidarność z Polską, która jest dziś krajem frontowym Unii, sąsiaduje z krajem, w którym toczona jest wojna, szantażuje się nas solidarnością, a w przypadku KPO brakuje tej solidarności.

Tych przypadków braku solidarności z Polską czy innymi krajami jest dużo więcej.

Nasze oświadczenie powinno być takie, że jesteśmy gotowi do solidarności, jeżeli tę solidarność otrzymamy w takim przypadku, skoro nie mamy w środków w sytuacji większego zagrożenia, jesteśmy bardziej zagrożeni niż nasi przyjaciele, może nie w kwestii energetycznej, ale też mamy kłopoty z węglem, inflacją, więc jeżeli z nami nikt nie jest solidarny, to my również powinniśmy powiedzieć, że będziemy solidarni, jeżeli odblokuje się nam pieniądze i otrzymamy odpowiednią pomoc. Jeżeli nie, to dziękujemy i nie możemy być solidarni. Ja nie wiem według jakiej procedury zapadała ta decyzja na Radzie Europy. Przypuszczam, że nie było to jak zwykle ucieranie opinii, ale politycznie można zrobić dużo więcej mówiąc, zresztą jechaliśmy do Brukseli z dosyć buńczucznym hasłem, że się nie zgadzamy, a potem się na to zgodziliśmy w toku negocjacji.

Na koniec zacytuję pana profesora odnoszącego się do wulgarnych protestów podczas spotkań z politykami PiS: „Jak donosi Onet, w PiS nie ma chętnych do tego, by zakłócać spotkanie w terenie lidera PO Donalda Tuska. I co w tym dziwnego? Wulgarne hasło to cecha charakterystyczna i monopol totalnej opozycji”.

https://radiopoznan.fm/n/rRNsuS
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 20:00 22:00 23:00 06:00 07:00

@TWITTER