NA ANTENIE: Królewski wieczór

Europa - imperium duchowej pustki

Publikacja: 08.03.2019 g.21:00  Aktualizacja: 08.03.2019 g.21:23 Maciej Mazurek
Recenzja Macieja Mazurka.
tyrania skruchy - Wydawnictwo PIW
Fot. Wydawnictwo PIW

Mottem dla tej niezwykle interesującej książki są słowa francuskiego myśliciela, przedstawiciela heroicznego egzystencjalizmu Alberta Camusa: „Żyjemy w czasach gdzie ludzie za sprawą miernych i okrutnych ideologii przywykli do tego, by się wszystkiego wstydzić. Wstydzić się samych siebie, wstydzić się być szczęśliwi, kochać i tworzyć. Mają czuć się winni. Tak oto zaciągnięto nas do świeckiego konfesjonału najgorszego ze wszystkich.”

To, co dostrzegał Camus już latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, w naszych czasach urosło do rangi epidemii. Świeckie wyznawanie grzechów urosło; stało się społecznym rytuałem, który spełnia wiele funkcji i nie jest taki niewinny za jaki uchodzi.

A ten świecki konfesjonał, o którym mówi Camus to w dużej mierze psychoanaliza. Europejczycy uwierzyli w to, że są nosicielami hańby. Europa stała się chorym człowiekiem świata, który infekuje swą zarazą. Ludobójstwo tkwi ponoć w sercu myśli europejskiej - nie wiedzieć czemu, tak jakby tylko cywilizacja zachodnia była jedynym koszmarem nad koszmarami na tym łez padole.

Dlaczego tak się dzieje ? Gdzie tkwią źródła tego masochizmu psychicznego? Na te pytania odpowiedź przynosi książka francuskiego eseisty i powieściopisarza Pascala Brucknera „Tyrania skruchy”. Można stwierdzić, że jest nadzieja skoro jeszcze takie książki powstają także na Zachodzie, we Francji. Oznacza to, być może, że fala dominacji ideologii politycznej poprawności, w której samobiczowanie za rzeczywiste i urojone winy jest ważnym elementem, odpływa. Jest nadzieja skoro są pisarze intelektualiści, którzy dobrze diagnozują chorobę. Jakie na to jest lekarstwo, czy skuteczna terapia jest możliwa, to już inne zagadnienie. Najważniejszy jest pierwszy krok, czyli diagnoza, a ta jest przejmująco trafna. Pascal Bruckner pokazuje jak samobiczowanie jest zabójcze dla naszego kontynentu. Ukazuje to zjawisko w szerszym kontekście historycznym, pokazuje źródła ale przede wszystkim koncentruje się na fatalnych konsekwencjach takiej postawy, która jest odbieraniem sobie samemu siły.

Od egzystencjalizmu po dekonstrukcję czyli postmodernizm, cała myśl nowożytna bezrefleksyjnie i aż do bólu stara się potępić zachód, podkreślając jego hipokryzję, umiłowanie przemocy i wstręt jaki budzi. Ta narracja jest powszechna na uniwersytetach w Europie a także USA. Biały człowiek zachodu jeśli chce być cool, musi się wstydzić za grzechy swoich agresywnych przodków. Mało kto jest w stanie obronić się przed taką narracją sączoną przez liberalne media. Posądzanie Polaków o czynny udział w holocauście nie było by tak bezczelne i skuteczne, gdyby nie opisana przez Brucknera aura „pedagogiki wstydu”, w której fakty tracą znaczenie wobec moralnych imperatywów. A za tymi imperatywami kryją się najczęściej interesy polityczne. Brak wyłuszczenia tych interesów z siłą równą pasji z jaką Pascal Bruckner mówi o zdradzie rozumu jest pewnym brakiem tej książki. Z drugiej strony znając wysoką pozycję retoryki we francuskim życiu intelektualnym, nie powinno to aż tak mocno dziwić. Bruckner z pozycji moralisty i dogmatycznego racjonalisty atakuje fałszywą moralność sentymentalnych hipokrytów, licytujących się głębokością własnej skruchy. W tej grze pozorów, mistrzami są Niemcy, mający najwięcej powodów do zarażania innych narodów potrzebą skruchy. To jest też polityka i tego jakby Bruckner nie zauważa, pisząc swoją książkę i imieniu i dla Europejczyków.

Zauważa on, że wyrzuty sumienia nie są już związane z konkretnymi wydarzeniami historycznymi. Stały się dogmatem duchowym, dobrem konsumpcyjnym niemal środkiem płatniczym. Obowiązek skruchy to mechanizm, który pełni kilka funkcji: cenzuruje, uspokaja i wyróżnia. Jak przyjemnie jawić się samemu sobie jako ktoś szlachetny z zasady, bez wysiłku. Ale przede wszystkim ten obowiązek skruchy zabrania blokowi zachodniemu osądzać i zwalczać inne reżimy, inne państwa i inne religie. Według tego obowiązku nasze dawne zbrodnie nakazują nam byśmy nie otwierali ust. W ten sposób zdefiniowane zostaną dobry i zły Zachód: Ten pierwszy to stara Europa, która chowa głowę w piasek i milczy, ten drugi to Stany Zjednoczone, które wysyłają swoje wojska jeszcze z poczuciem misji, do czego żadna narodowa armia europejska nie jest praktycznie zdolna.

Wywody Brucknera są wielowątkowe i pełne omówienie tej pozycji wymagało by napisania częściowo polemicznej rozprawy. Autor pokazuje między innymi, że konsekwencje wychowania kolejnych pokoleń w przekonaniu o konieczności samobiczowania nie mogą ujść bezkarnie. Stary świat przytłoczony własną historią przenika aura rezygnacji. Tymczasem cały świat Afryka, Azja, Bliski Wschód puka do drzwi Europy i chce przekroczyć jej progi, podczas gdy liberalne i lewicowe elity państw europejskich rozpamiętują własny wstyd i zwalczają chrześcijaństwo jako także odpowiedzialne za zbrodnie przeszłości. W tym punkcie Bruckner jest liberałem, to znaczy że częściowo zgadza się z tą krytyką przeszłości katolicyzmu.

Czy wyjście z tego kryzysu, z tej duchowej pustki będzie możliwe dzięki sile rozumu i heroicznemu egzystencjalizmowi w stylu Camus, w co zdaje się wierzyć Bruckner będzie możliwe? Oto jest pytanie bez odpowiedzi.

Pascal Bruckner: „Tyrania skruchy”, PIW. Warszawa 2019

Maciej Mazurek
https://radiopoznan.fm/n/4MX2k7
KOMENTARZE 7
Wielpol LI 18.03.2019 godz. 19:43
Trudno przyjąć, że Europa jest duchową pustką, gdyż natura nie znosi próżni, a Islam jest już więcej niż u bram! Stan, jaki się wytworzył, emanuje złudnymi ideami postępowości lub nowoczesności. Postępactwo wszelkiej maści, maszerując przez instytucje, zuchwale narzuca swój nihilizm sprytnie podpierając się psychoprawdą i moralnością opisową, z której wynika imperatyw moralny [czytaj: szantaż moralny]. Za parawanem tegoż realizuje się hasło „róbta co chceta”. Ten jednokierunkowy imperatyw rozprzestrzeniany przez światowe mass media obezwładnia białego człowieka i doprowadza go do „szlochu” („le sanglot de l’homme blanc”). Ponadto moralność opisowa służy do blokowania sumienia i wmawiania, że byt określa świadomość. Kulturowe chrześcijaństwo z potęgą naturalnego rozumu posiada tę przewagę, że reprezentuje kulturę materialną, moralność normatywną i instytucje publiczne. Bardzo istotne jest, że ta ważka książka rodem z miniatury Europy, jaką jest Francja, dotyka meritum sprawy, jaką jest zamazywanie dumy europejskości. Wreszcie takie publikacje są pomocne w zwalczaniu metodologicznego kłamstwa.
rrr 10.03.2019 godz. 11:01
Z kolei Państwo Islamskie i Taliban nie były imperium duchowej pustki. Były religijnymi rezimami. Z dwojga złego wole jednak laicką Europę i przestrzeganie praw człowieka.
ola 09.03.2019 godz. 19:42
Świetna recenzja, książkę przeczytam z ciekawością.
johny rocker 09.03.2019 godz. 14:42
Swietne wypracowanie !
hetman888 09.03.2019 godz. 12:20
Europa bez Boga stacza się i oddaje bez walki demonom . Pogańska europa zanurzona jest w grzechu i samodestrukcji . Polska i kilka innych krajów są tu chlubnymi wyjątkami . Polska to od tysiąca lat kraj chrześcijański i ziemia omodlona . Boże prowadż !!!
google: Demaskowanie Chrześcijaństwa 09.03.2019 godz. 10:49
podziękujcie chrześcinaństwu za pustoszenie świata ze sztuki, piekna, dobra
dżon 09.03.2019 godz. 08:23
O kurde, we Francji napisali coś dobrego? Nic o równouprawnieniu, nic o rewolucji, nic o braku dobrej woli w przyswajaniu emigrantów i dawaniu im kobiet do gwałcenia?

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 16:00 17:00 18:00 19:00 20:00

@TWITTER