NA ANTENIE: 06:00 sowo 02/
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Kolejne zakażenia w Domu Chłopaków w Broniszewicach. Siostry Dominikanki apelują o pomoc

Publikacja: 12.11.2020 g.20:19  Aktualizacja: 12.11.2020 g.22:08 Roman Wawrzyniak
Kalisz, Ostrów Wlkp.
Gościem Romana Wawrzyniaka jest siostra Tymoteusza Gil z Domu Pomocy Społecznej dla niepełnosprawnych chłopców w Broniszewicach.
mikrofon radio poznań - Kacper Witt - Radio Poznań
Fot. Kacper Witt (Radio Poznań)

Roman Wawrzyniak: Mają siostry duży problem, bo 17 osób dotkniętych jest koronawirusem. Proszę powiedzieć nam trochę o tym kto jest chory, jak te osoby się czują?

S. Tymoteusza Gil: No niestety, otrzymałyśmy kolejne wyniki i jest to 17 osób aż. Miałyśmy nadzieję, że te kolejne wyniki, tak jakby robimy je tylko po to, aby udowodnić też sobie, że wszyscy są już zdrowi. Niestety przybyło nam chorych, są to dwie nasze siostry. Jedna siostra pielęgniarka, która pracowała z tymi najbardziej chorymi chłopcami. Kolejna to nasza siostra, która jest naszą przełożoną jednocześnie i dwóch pracowników a pozostali to chłopcy niestety. Chyba najgorsze dla nas jest to, że to są chłopcy z tej grupy najbardziej dotkniętych niepełnosprawnością i wszystkimi możliwymi chorobami z tak zwanej czwartej rodziny.

Czyli ta opieka nad nimi jest najtrudniejsza rozumiem, tak? Jak pracownicy? Czy ktoś jest w bardzo poważnym stanie?

Póki co sytuacja jest na tyle opanowana, że chłopcy gorączkują, ale po podaniu jakichś leków przeciwgorączkowych ta temperatura opada. Mamy nadzieję, że nic większego już nas nie dotknie. Siostry czują się różnie, niestety. Pracownicy, póki co czują się dobrze. Mamy nadzieję, że będzie lepiej, a nie gorzej, czekamy na lekarza. Jutro przyjeżdża do nas nasz przyjaciel doktor z Kielc, który zbada chłopców i siostry i pracowników – każdego, kto będzie potrzebował takiego badania. Sprawdzi, czy wszystko w porządku z płucami z drogami oddechowymi.

No właśnie - czy ktoś musi być hospitalizowany?

Na razie nie, na razie nie ma takiej potrzeby, chociaż zobaczymy jak to będzie, bo jedna z sióstr nie czuje się najlepiej, więc zobaczymy. Daje radę, jest mocna ale…

No tak, ale czasami choroba jest silniejsza niż wola, którą człowiek ma. Proszę powiedzieć, bo siostro, jak rozmawialiśmy już ostatnio to wtedy już przy jakichś problemach zdrowotnych ta opieka personalna osób, które was wspierają i całego składu, który pracuje z chłopcami już była okrojona, ale jakoś nadludzkim wysiłkiem dawałyście radę. Jak sytuacja wygląda teraz, jeśli chodzi o organizację pracy?

Tak, bardzo dużo osób mamy niestety na kwarantannie. To są osoby z kontaktu, czyli wszyscy opiekunowie z mieszkania 1 i wszyscy opiekunowie z mieszkania 4. Została jedna pani, której się udało uniknąć kontaktu z osobami zarażonymi, ale straciłyśmy jedną pielęgniarkę, która jest zarażona, a druga pielęgniarka zamknęła się razem z panią opiekunką w tym mieszkaniu chłopców najbardziej chorych, ponieważ oni wymagają takiej opieki bardzo profesjonalnej. Tam nie może się zamknąć ktokolwiek z nimi i z nimi być. Kiedy byli w swojej najlepszej formie, to już byli wspomagani oddechowo i żywieni. W tym pierwszym mieszkaniu, w którym są nasi seniorzy, tam były zamknięte dwie panie opiekunki oraz jedna siostra. Niestety, u tej pani opiekunki i u siostry wyszedł wynik pozytywny i one zostały zabrane z tego mieszkania. Przyszły kolejne dwie siostry i jutro siostry wymieniają wolontariusze. Siostry już tam są ponad tydzień, jest to trochę takimi ponadludzkimi siłami, bo ta praca w dwie osoby dla 14-osobowej rodziny to jest 24 godziny na dobę trzeba być do dyspozycji. Jutro wchodzą tam wolontariusze Kamil i Paulina i zostanie z nimi jedna siostra, jako taki koordynator, no i na razie to wygląda w ten sposób.

Dobrze, to na koniec siostro proszę powiedzieć w jaki sposób można was wspierać oprócz oczywiście modlitwy, ale też materialnie, konkretnie. Czy właśnie apelować o pomoc wolontariuszy, czy o pomoc wojska, bo wiem też, że żołnierze z WOT-u też oferują swoją pomoc. Czy może też finansowo i materialnie jakoś?

Na pewno bardzo prosimy o modlitwę, bo to jest taki bardzo trudny czas dla pracowników, ale również dla chłopców, którzy naprawdę nie wiedzą, co się dzieje i do końca nie rozumieją, co się z nimi dzieje. Źle się czują, płaczą. Z takich materialnych rzeczy to bardzo potrzebujemy profesjonalnych przyłbic. Mamy takie przyłbice, które ktoś nam podarował, one są takie zapinane z tyłu, plastikowe i niestety to wszystko rozpina się na głowach. Przyłbice, fartuchy i koce, to najbardziej jest nam teraz potrzebne.

Wysyłać do Broniszewic proszę państwa, apelujemy o to bardzo serdecznie i apelowała o to, prosiła także siostra Tymoteusza Gil z Domu dla Chłopaków w Broniszewicach. Bardzo dziękuję siostro za rozmowę, bezpiecznej drogi i wytrwałości.

Dziękuję serdecznie.

https://radiopoznan.fm/n/ZQ1WSA
KOMENTARZE 0