NA ANTENIE: TURN! TURN! TURN!/THE BYRDS
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Zacznie od szukania "trupów w szafie". Nowy burmistrz Mosiny chce przeprowadzić audyt

Publikacja: 08.02.2023 g.11:15  Aktualizacja: 08.02.2023 g.13:58 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Dominik Michalak wygrał przedterminowe wybory i w piątek złoży ślubowanie. Dziś był gościem porannej rozmowy Radia Poznań.

Samorządowiec zapowiedział przeprowadzenie niezależnego audytu i skontrolowanie gminnych inwestycji.

„Tu nie chodzi o to, że nie wiemy jaki jest stan gminy” – podkreśla Dominik Michalak.

Chodzi przede wszystkim o to, żeby mieć jasno czarno na białym, co zastaliśmy i do czego dążymy. A przede wszystkim będziemy mogli się rozliczyć z mieszkańcami i zidentyfikować obszary, które trzeba usprawnić, a jest ich wiele. Powiedział pan o trupach w szafie. Są już sygnały, które świadczą, że faktycznie mogą być. (…) Chodzi o bieżące funkcjonowanie, inwestycje, które się dzieją, a które niekoniecznie wpływają pozytywnie lub wpłyną pozytywnie na sytuację finansową gminy

- mówi Michalak.

Dominik Michalak wskazał chociażby na zerwanie kontraktu na budowę ważnej arterii drogowej, czyli ulicy Sikorskiego w Rogalinku. Problemem jest też spółka Park Strzelnica, powołana, żeby zarządzać basenem, który ostatecznie nie powstał. Spółka cały czas generuje koszty i nowy burmistrz zamierza ją zlikwidować.

Michalak zastępuje odwołanego w referendum Przemysława Mielocha. Były burmistrz nie współpracował z radnymi i dlatego szybko stracił poparcie większości z nich. Za jego kadencji doszło między innymi do budowy wodociągów na nieprzeznaczonej do zabudowy działce leśnej w Pecnej. Sprawę bada prokuratura i dlatego nie będzie to główne zadanie audytora.

Poniżej cała rozmowa:

Łukasz Kaźmierczak: Gratuluję wyboru. Zdążył pan ochłonąć? Wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Dominik Michalak: Tak. Wszystko faktycznie poszło bardzo szybko, kampania była bardzo krótka i dynamiczna, daliśmy radę. Myślę, że jestem gotowy i teraz na etapie organizacyjnym od piątku od godziny 16 przejąć obowiązki burmistrza gminy Mosina.

To będzie moment oficjalnego przejęcia obowiązków?

Zgadza się. Piątek godzina 16 ślubowanie podczas sesji rady miejskiej.

Jestem pan najmłodszym burmistrzem w historii Mosiny. Pewnie jednym z najmłodszych w regionie. Tylko 32 lata. Niektórzy mogliby zapytać, czy nie jest pan za młody „na Heroda”, ale ja wiem, że wiele lat pan w samorządzie już spełnił.

Zgadza się. W samorządzie jestem od 2012 roku, gdzie zaczynałem u podstaw w jednostce pomocniczej gminy Mosina, czyli w zarządzie osiedla numer 6 Za Moreną. Po dwóch latach dostąpiłem tego zaszczytu i od 2014 roku reprezentowałem mieszkańców w radzie miejskiej aż do niedzieli.

To były dla mnie dziwne wybory. Był tylko jeden kandydat, pozostali nie zebrali wystarczającej liczby podpisów, frekwencja też mogłaby być lepsza.

Zgadzam się. Tutaj ustawodawca przewidział ten próg 1500 podpisów, z jednej strony to jest przeszkoda, ale z drugiej strony taki wentyl bezpieczeństwa, zawsze to powtarzam, nie ma przypadkowych kandydatur, to też duże wyzwanie zebrać 1500 podpisów, ale to też sytuacja, która daje możliwość poznania kandydata i zintegrowania środowiska.

Aż za bardzo skoro jest jedyny.

Dzięki wielkiemu zaangażowaniu mieszkańców, za co już dziękowałem i dziękuję jeszcze raz, udało się ponad 3500 podpisów zebrać.

I nie martwi pana, że tyle osób nie poszło do urny? Tu nie chodzi o to, czy dobra czy zła legitymacja, bo większość osób, która poszła, poparła pana, ale w takiej dramatycznej sytuacji dla gminy, były nawet zagrożone wypłaty wynagrodzeń, brak kluczy i pieczątek, jak wygląda ta aktywizacja społeczna?

Pomimo tego, że byłem jedynym kandydatem, aktywnie podeszliśmy do tej kampanii. Wychodziliśmy do mieszkańców i do rozmów. Nie udało nam się dotrzeć do wszystkich miejscowości, nad czym ubolewam.

To nie tylko sama Mosina…

Dokładnie. Ale odbywaliśmy te spotkania na tyle, na ile mogliśmy. Ta frekwencja była niska z kilku powodów. Ja dwa kluczowe wskazuje, po pierwsze termin, czyli środek ferii, dosyć nieszczęśliwy termin, a po drugie jeden kandydat i tu nie chodzi o to, że ktoś był przeciwko kandydaturze, bo mógł to wyrazić „tak” czy „nie”.

Czyli na zasadzie „i tak będzie wybrany?”.

To też. Ale frekwencja na poziomie 4600 w odniesieniu do tego jest optymalna. Chociaż zawsze mogłaby być lepsza.

Czy to koniec „rollercoastera” w Mosinie? Najlepiej dla gminy byłoby pewnie, gdyby w ogóle nie było referendum, odwołania burmistrza, komisarza wyborczego, to wszystko na pewno nie przysłużyło się waszej społeczności.

Zgadzam się. Zgoda buduje. Niezgoda rujnuje. Teraz te kilkanaście miesięcy to czas na stabilizację pewnych procesów i porządkowanie tych kwestii, na pełną współpracę, i taką jak deklaruję, nie tylko z organami gminy, z radą miejską, ale przede wszystkim z mieszkańcami, bo to mieszkańcy udzielają poparcia i dla mieszkańców działamy.

Ostatni okres to było zarządzanie gminą przez komisarza Marcina Lisa. W jakim stanie przejmuje pan gminę?

Pan Marcin Lis, który pełni obowiązki burmistrza, wywiązuje się ze wszystkich elementów, do których został zobowiązany. Jestem na bieżąco w kontakcie i będę płynnie przejmować te obowiązki i bieżące sprawy. Duża rola również sekretarza gminy i myślę, że to się odbędzie płynnie, to nie jest tak, że pomimo tego, że nie pełnię tej funkcji, nie interesuję się tymi sprawami. We wtorek byłem na spotkaniu kierowników, też chciałem posiąść wiedzę o tych problemach. Od poniedziałku już razem z pierwszym zastępcą, którym będzie Adam Ejchorst rozpoczynamy działalność, a od 20 lutego z drugim zastępcą Romanem Kolankiewiczem.

A były burmistrz Przemysław Mieloch? Dzwonił do pana i pogratulował wyniku? Rozmawialiście?

Nie mam kontaktu z panem Przemysławem Mielochem dłuższy czas. W zasadzie mógłbym powiedzieć od roku.

Mimo że byliście w jednej radzie?

W jednym samorządzie. To się zgadza. Przykra sytuacja. Nie chciałbym tego wątku rozwijać.

Może z pańskiej strony dobrze byłoby wykonać taki gest i zadzwonić? Były burmistrz był krytykowany za brak dialogu. To może takie przekroczenie granicy byłoby dobre? To jest jednak człowiek, który sporo o Mosinie wie, ma jakieś doświadczenie i swoje spojrzenie. Mógłby cenne uwagi panu dać.

Zgadza się. Wystosuję takie zaproszenie. Jestem otwarty na rozmowę z każdym, kto poświęca swój czas i ma na celu dobro gminy Mosina. Rozmawiałem z dwoma burmistrzami Mosiny. Chętnie porozmawiam z trzecim, czyli z Przemysławem Mielochem.

To teraz zaczyna się trudniejsza część. Łatwiej było pewnie Przemysława Mielocha krytykować. Tych głosów krytycznych i powodów było dużo. Mówiliśmy o stylu zarządzaniu gminą, inwestycjach, zarządzaniu spółkami miejskimi. Teraz czeka pana rządzenie. To będzie dla pana prawdziwy egzamin.

Zgadza się. Chociaż maturę zdawałem dawno, ale to też jest faktycznie egzamin dojrzałości samorządowej.

Mówił pan, że zacznie od audytu. To znaczy, że nie wie pan jaki jest stan gminy, czy obawia się trupów w szafie?

Tu nie chodzi o to, że nie wiemy jaki jest stan gminy, chodzi przede wszystkim o to, żeby mieć jasno czarno na białym co zastaliśmy i do czego dążymy. A przede wszystkim będziemy mogli się rozliczyć z mieszkańcami i zidentyfikować obszary, które trzeba usprawnić, a jest ich wiele. Powiedział pan o trupach w szafie. Są już sygnały, które świadczą, że faktycznie mogą być. Te obszary będziemy identyfikować i rozwiązywać problemy wspólnie z radą miejską.

Tu nie chodzi pewnie już o te słynne wodociągi doprowadzone do działki w Pecnej?

Myślę, że nie. Tu prokuratura prowadzi postępowanie, przesłuchania i ja pomijam ten aspekt. Chodzi o bieżące funkcjonowanie, inwestycje, które się dzieją, a które niekoniecznie wpływają pozytywnie lub wpłyną pozytywnie na sytuację finansową gminy, czy też zerwane kontrakty na projektowanie ważnych arterii na obszarach wiejskich, mam na myśli Rogalinek i ulicę Sikorskiego.

Ma pan jakiś pomysł na to, jak uniknąć błędów poprzednika? To nie jest łatwa gmina. Pan też trochę naświetlił sytuację tak specyficznej gminy jak Mosina z racji pięknego położenia geograficznego, które jest błogosławieństwem, ale i troszeczkę przekleństwem.

Słowem klucz jest dialog. I to jest ważna kwestia. Wiele osób jest czynnie zaangażowane i chce się zaangażować w rozwiązywanie problemów, których tak jak pan powiedział, mamy mnóstwo. Od tych kluczowych po mniejsze bieżące. Otwartość, dialog, rozmowa z przedstawicielami mieszkańców, radnymi, sołtysami, to jest klucz do unikania tych błędów, dlatego w programie wyborczym stawialiśmy mocno na dialog z mieszkańcami, „współdecyduj z nami”, oczywiście nie we wszystkich aspektach bieżących funkcjonowania, ale w tych kluczowych, aspektach inwestycyjnych, rozwojowych, to jest moment, żeby dyskutować.

Czyli konsultacje społeczne będą wpisane w wasze pomysły inwestycyjne?

Dokładnie. Ale też ścisła współpraca, nie tylko na poziomie samorządu gminnego, ale często też na poziomie powiatu, województwa i to jest klucz do rozwiązywania najważniejszych problemów.

Wracamy jeszcze do sytuacji gminy. Mamy Wielkopolski Park Narodowy, jedno z największych ujęć wody, które podlega ochronie, czyli trzeba dodatkowej ostrożności przy inwestycjach. Były burmistrz planował przemysłowy rozwój Mosiny. Chciał ściągnąć firmy i inwestorów, mówił, że inaczej Mosina nie będzie się rozwijać, a może nawet mieć zagrożone funkcjonowanie finansowe. Jak to wszystko pogodzić? Czy pan chce część z tego realizować biorąc pod uwagę specyfikę gminy?

Zgadzam się. Do tego rozwoju musimy dążyć, ale w pełnej harmonii z tą sytuacją, w jakiej jest nasza gmina i potrzebna jest współpraca, o której mówiłem.

To jest fajne, ale też ogólnikowe. Co z konkretów?

Te strefy nie będą się rozwijać, jeżeli nie będzie współpracy z marszałkiem województwa w zakresie realizacji obwodnicy. Wiemy, że mamy problem z przejściem odcinka przez strefę ochrony ujęcia wody, należy rozmawiać, czy nie zasadna byłaby chociażby odcinkowa realizacja obwodnicy, która uwolniłaby teren, jedyny możliwy do zainwestowania, to jest teren w okolicy Krosna, Drużyny, Borkowic, ponad sto hektarów inwestycyjnych, a jeżeli chodzi o wspieranie rozwoju, to oczywiście wspierajmy rozwój przede wszystkim mniejszych przedsiębiorstw, które funkcjonują, zdywersyfikujmy tę działalność.

Czy to wystarczy? Poprzedni burmistrz mówił, że potrzebny jest park przemysłowy.

Jestem temu przeciwny, jeżeli nie powstanie chociażby ta obwodnica, nie mamy takich terenów, a to ukształtowanie, które jest w naszej gminie, nie pozwala na realizację takich parków technologicznych czy magazynowych jak w gminach Kórnik czy Komorniki, jesteśmy specyficzną gminą, musimy kierować się ku innym obszarom. Być może nowych technologii. Jest firma, która realizuje takie usługi, ale też działa na rzecz rozwoju IT i myślę, że przy rozwoju sieci światłowodowej, to może być nasza przyszłość.

Jest też symboliczna decyzja, czyli likwidacja spółki Park Strzelnica, która miała zarządzać basenem, który w pięknej przyszłości miał powstać, ale nie powstał. Nie ma racji bytu ta spółka?

Ja akurat byłem przeciwny powołaniu tej spółki. Próbowałem przekonać radnych i burmistrza, ale on nie chciał tego słuchać, żeby zupełnie inaczej zrealizować tę inwestycję, basen to niezwykle ważna inwestycja, ale mogła być zrealizowana przez spółki, które posiadamy normalnie, ZUK Mosina, która mogła to zrealizować, przeszkadzały burmistrzowi kwestie personalne, prezes jaki był obecnie. Trudno, trzeba rozwiązać problem spółki i kosztów gminy Mosina i to będzie pierwsze co zrobię. Podejmę uchwałę o likwidacji i powołaniu likwidatora spółki.

Przed panem rok i dwa miesiące do następnych wyborów samorządowych. Tyle ma pan czasu na przekonanie mieszkańców do swojej wizji. Będzie pan kandydował w kolejnych wyborach?

Samorząd to istotna część mojego życia od 2014 roku, ale nie mogę w tym momencie nic zadeklarować, ja zachęcam do współpracy i to jest dla mnie bardzo ważne. Lubię współdziałać, grać zespołowo, także jeżeli będzie taka sytuacja za kilkanaście miesięcy, będzie chęć kontynuacji, podejmę się tego wyzwania.

Jestem ciekaw czy Przemysław Mieloch wystartuje. Jak pan myśli?

Zachęcam wszystkich, którym zależy na dobru gminy Mosina, do wystartowania w wyborach, czy to do rady miejskiej czy na burmistrza, im więcej osób zaangażowanych tym lepiej, sytuacja, która powoduje, że ma się stronę przeciwną jest pozytywna, bo wymaga większego i wytężonego wysiłku.

https://radiopoznan.fm/n/doOXDM
KOMENTARZE 0