NA ANTENIE: Berwińskiego 5
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

B. Wróblewski: Michał Grześ zostaje na stanowisku przewodniczącego klubu PiS w Radzie Miasta Poznania

Publikacja: 21.11.2022 g.10:12  Aktualizacja: 21.11.2022 g.21:11 Łukasz Kaźmierczak
Wielkopolska
Gościem porannej rozmowy Radia Poznań był Bartłomiej Wróblewski. Poseł od niedawna jest pełnomocnikiem Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu.

Moim zadaniem jest w pierwszym kroku wzmocnienie struktur PiS, więc nie będę zaczynał od zmian w Radzie Miasta. Michał Grześ pod wieloma względami jest radnym i społecznikiem wzorcowym, więc jest teraz szefem klubu i na razie żadnych zmian nie przewiduję, tym bardziej, że sam pan wspomniał, że te zmiany były wcześniej. Kierowanie PiS nie powinno polegać na tym, żeby dokonywać roszad personalnych, ja raczej chcę, by nowe osoby się zaangażowały

 - mówił poseł PiS.

Bartłomiej Wróblewski zapowiedział, że będzie łączył funkcję pełnomocnika w Poznaniu ze sprawowaną od dawna taką samą funkcją w powiecie poznańskim. Nie chciał komentować okoliczności odejścia ze stanowiska pełnomocnika w Poznaniu Tadeusza Zyska, który sprawował tę funkcję zaledwie kilka miesięcy.

 

 

Poniżej pełny zapis rozmowy:

 

Łukasz Kaźmierczak: W naszym studiu poseł Bartłomiej Wróblewski - od kilku dni szef poznańskich struktur PiS. Od razu zapytam jest pan szefem poznańskich struktur PiS, czy pozostaje pan szefem także w powiecie poznańskim?

Bartłomiej Wróblewski: Tak, będę łączył te dwie funkcje, jestem szefem PiS w Poznaniu, także kieruję strukturami PiS w powiecie poznańskim. To drugie nie jest dla mnie rzeczą nową, bo w mniejszym lub większym stopniu zajmuję się tym od 7 lat. Natomiast kierowanie PiS jest na pewno wyzwaniem.

To można powiedzieć niemal pełnia władzy. Tym momencie jest pan tak trochę jest pan dyktatorem w PiS tutaj.

Raczej był powiedział, że jest to pełnia odpowiedzialności, ponieważ przyjąłem odpowiedzialność za PiS w niełatwym dla nas czasie. Według sondaży, poparcie dla PiS w ostatnich latach systematycznie spadało, w szczególności w Poznaniu,.

Pan pamiętam, zwracał na to uwagę w czasie kampanii samorządowej, że w Poznaniu jest to szczególnie widoczne, w aglomeracji ten spadek jest wolniejszy.

Tak, a wcześnie wzrost poparcia w aglomeracji był większy, natomiast ta sytuacja rzeczywiście nie jest łatwa, to jest około 20 w samym mieście i moim zdaniem jest ten trend zatrzymać i odwrócić.

Z tych trzech mandatów, które w tej chwili macie, dziś sondaże wskazują dwa. Będzie pan walczył o to, żeby wrócić do tego stanu posiadania, to jest w ogóle realne, do stanu posiadania, który chociaż macie obecnie?

To jest realne, ale to jest trudne i to nie jest oczywiste. Błędem było to, że po latach takiej politycznej hossy w latach 2014-15, kiedy mieliśmy 12 radnych i trzech posłów z Poznania pracujących w Poznaniu, czyli można powiedzieć 15 osób - można powiedzieć - bardzo mocno zaangażowanych w sprawy miasta. Dziś mamy 8 radnych i realnie jednego posła, który pracuje na co dzień w mieście.

Mówi pan o sobie, jak rozumiem?

Jestem jedynym poznaniakiem, który tutaj cały czas pracuje w Poznaniu.

Minister Szynkowski vel Sęk jest na innym froncie.

Jego nie ma po prostu, pracuje teraz w Warszawie, Brukseli. Jest w każdym razie mniej, na co dzień go nie ma. Ta jedna trzecia ubytku, jeśli chodzi o osoby, które tutaj są odpowiedzialne, też w jakiś stopniu wpływają.

Pan diagnozuję, że to jest przyczyna problemów poznańskiego PiS?

Jedną kwestią są oczywiście sprawy ogólnopolskie związane z inflacją, związane z kryzysem energetycznym i 7 latami władzy, ale drugą kwestią to jest to, że brakowało w ostatnich latach takiego systematycznego zaangażowania i takim pierwszym moim obowiązkiem jest na nowo zorganizowanie struktur PiS.

Coś takiego pan w powiecie robił.

Tak naprawdę zwiększenie liczby osób, które chcą na co dzień pracować. Mi zależy bardzo na tym, by PiS w Poznaniu był bliski mieszkańcom i ich sprawom, żeby PiS miało charakter organicznikowski, społecznikowski. To znaczy, żeby przede wszystkim było to przełożenie w codziennej pracy i w codzienny kontakcie między naszą formacją, a mieszkańcami miasta.

No tak, to ładnie brzmi, ale Poznań to jest taki front wschodni - używając jednego z określeń Jacka Jaśkowiaka, który kiedyś powiedział, że wysyła swojego asystenta Marcina Gołka do PiM na front wschodni. To myślę, że prezes Jarosław Kaczyński trochę też na taki front wschodni pana wysłał. Pan wie, że PiS nie ma tu najwyższego poparcia. Ja myślę, że to jest miejsce, gdzie w ogóle jest najniższe poparcie w skali kraju, to jest ciekawe.

To prawda, historycznie było inaczej, przed wojną Poznaniem rządziła narodowa prawica, taka bardzo konserwatywna i narodowa, wyrazista. Dziś jest inaczej. Jesteśmy miastem bardzo zróżnicowanym i też trzeba powiedzieć - choć mieszkańcy mają różne poglądy - to cele mamy wspólne. Chcemy mieszkać w pięknym mieście, dobrze zorganizowanym, nie chcemy korków, nie chcemy tej betonozy.

Odwołuje się pan do tych wad, które ostatnio wychodzą w Poznaniu?

Chcemy więcej zieleni, chcemy najnowocześniejszych w kraju szpitali, obiektów sportowych.

Czyli to ma być punkt, w który będzie pan uderzał? Trochę pan wymienił to, na czym będzie pan chciał zbudować poparcie dla PiS, jak rozumiem? Trochę w kontrze do Jacka Jaśkowiaka, do jego obecnych problemów w mieście?

Zawsze musimy różnicować między tym, co się dzieje w Warszawie, nie wszyscy musimy się zgadzać co do tego, jak musi wyglądać w Polsce np. polityka zagraniczna czy epidemiologiczna czy w jakimkolwiek obszarze, ale tak, jak powiedziałem, chcemy żyć w dobrze zorganizowanym mieście, chcemy obiekty sportowe i kulturalne były godne naszego miasta.

Ale wydaje mi się, że to program raczej na wybory prezydenckie w Poznaniu, samorządowe.

Ja powiedziałem o jednej rzeczy, że moim zadaniem wzmocnienie funkcjonowania lokalnych struktur PiS z myślą o wyborach parlamentarnych, ale też o wyborach samorządowych, bo tak perspektywa półtora roku jest perspektywą, po której trzeba będzie dokonać oceny.

Panie pośle, to w sumie jest mało czasu. Tak się zastanawiam nad tym, więc zanim o pana pomysłach, to trochę o poprzedniku, bo Tadeusz Zysk - powołany na początku lipca - nawet nie minęło pół roku i jego już nie ma. Krótko, bardzo krótko, trudno tutaj mówić o jakimkolwiek przypadku. To zastanówmy się, dlaczego nie ma już Tadeusza Zyska jako szefa poznańskiego PiS, jest pan?

Ja dziękowałem Taduszowi Zyskowi tak, jak wszystkim innym poprzednikom za prace, którą wykonywali. O tych wydarzeniach z ostatnich miesięcy w Poznaniu trzeba by jego pytać, ja w tym czasie odtwarzałem struktury PiS w powiecie poznańskim i muszę powiedzieć, że po tych pięciu miesiącach w 17 gminach powiatu poznańskiego w każdej gminie mamy zarząd PiS.

A w poznańskim PiS to jest podział dzielnicowy? Macie koła? Tak jest w PO.

Są komitety, natomiast na ten moment jest 6 komitetów, natomiast realnie mocno działa tylko komitet z radną Ewą Jemielity.

Panie pośle, ale pan trochę zszedł z pytania. Nawet jeżeli pan w aglomeracji działał, to musiał pan wiedzieć, że jest zamieszanie w PIS, że są jakieś personalne tarcia.

Ale to osoby, które  w tym uczestniczyły, mogą to komentować. Ja to obserwowałem.

Ale teraz będzie pan szefem większości tych osób.

Dlatego zostawiam to, co było. Chciałbym byśmy z nową energią rozpoczęli wspólne działania, bo ta praca jest wymagająca. Powiedział pan o tym, że to jest jedno z najtrudniejszych, a może najtrudniejsze miejsce dla PiS w kraju.

A czy prezes Jarosław Kaczyński, bo o to też pytałem Tadeusza Zyska, kiedy zostawał tutaj pełnomocnikiem, pewnie wyznaczając panu jakieś zadania odniósł się do poprzednika, mówił dlaczego już nie ma Tadeusza Zyska, jest pan?

O tym nie rozmawialiśmy. Ja nie jestem takim politykiem, który został tutaj w teczce przyniesiony. Można powiedzieć, że od początku mojej pracy politycznej zawsze byłem osobą bardzo niezależną. To tak często w polityce jest, że ma się jakiegoś patrona. Ja takiego patrona nigdy nie miałem, raczej moim patronem byli mieszkańcy najpierw powiatu poznańskiego, gdy byłem radnym Sejmik Województwa Wielkopolskiego, a później także Poznania i ja w tych takich dyskusjach personalnych raczej mało uczestniczyłem, więc ponawiam tę odpowiedź, że o te okoliczności z ostatnich miesięcy trzeba było raczej pytać osoby zaangażowane w te sprawy.

To zapytam o Radę Miasta Poznania. Mówi się od dawna, że to jest klub solistów o PiS i była zmiana dokonana przez Tadeusza Zyska - Klaudię Strzelecką związaną z szeroko rozumianym środowiskiem Szymona Szynkowskiego, jeszcze poprzedniego pełnomocnika, zastąpił Michał Grześ - bardzo doświadczony, można powiedzieć wręcz kultowy w Poznaniu radny PiS. Potem bardzo szybko okazało się, że Tadeusz Zysk nie jest już pełnomocnikiem. Można to ze sobą łączyć?

Wymienia pan bardzo różne nazwiska i myślę, że te osoby powinien pan pytać o okoliczności z ostatnich miesięcy. Natomiast ja już w zasadzie powiedziałem, że PiS - moim zdaniem i to jest już pogląd, do którego przekonywałem i który teraz ma szansę realizacji - powinno być społecznikowskie i organicznikowskie. Na przykład Michał Grześ jest takim dobrym przykładem radnego, który jest radnym prawie od 30 lat, który bardzo dużo pracował na rzecz mieszkańców osiedla Warszawskiego, ale szerzej w ogóle Nowego Miasta i myślę, że chciałbym, by jak więcej takich radnych było więcej w Radzie Miasta.

Czy to oznacza, że Michał Grześ pozostanie szefem klubu radnych w Radzie Miasta?

To jest jeszcze inny temat, ale w takim razie od razu odpowiem. Moim zadaniem jest w pierwszym kroku wzmocnienie struktur PiS, więc nie będę zaczynał od zmian w Radzie Miasta. Michał Grześ pod wieloma względami jest radnym i społecznikiem wzorcowym, więc jest teraz szefem klubu i na razie żadnych zmian nie przewiduje, tym bardziej, że pan wspomniał, że te zmiany były wcześniej. Kierowanie PiS nie powinno polegać na tym, żeby dokonywać zmian personalnych, ja raczej chcę, by nowe osoby się zaangażowały, a nie mieszać, rasować tę talię, którą mamy.

Sam pan był świadkiem takich sytuacji ostrych, były próby wyboru zarządów różnych, w powiecie poznańskim, kół PiS, doszło do różnych szarpanin. To są gorszące sceny, tego w demokracji nie powinno mieć miejsca. Czy to jednak nie oddaje pewnego nastroju, z którym będzie się pan musiał zmierzyć także w Poznaniu?

Nie powinno się zdarzyć, ale mamy taką po części zradykalizowaną opozycję, która próbuje uniemożliwić, by spotkania się odbyły, a czasami posuwa się do niszczenia mienia, jakiś takich nieeleganckich zachować, ale musimy sobie z tym radzić. Tak, jak
w powiecie nie daliśmy się zastraszyć mimo tego czasami olbrzymiego radykalizmu, też zwożenia takich skrajnych grup z różnych części Poznania, a nawet kraju, tak w Poznaniu - myślę, że musi być podobnie. Będziemy spokojnie i konsekwentnie działać i bronić racji tradycyjnych poznaniaków. To jest jedna trzecia mieszkańców, oni muszą mieć swoją reprezentację i nie ma żadnego powodu, by byli traktowani jako obywatele. Na pewno na to nie pozwolę.

A czy to nie jest tak, że nawet jeżeli głosują na różne ugrupowania, nie mają w sobie takiego wewnętrznego konserwatyzmu? To wynika z tego pewnego takiego funkcjonowania w Poznaniu. Może do tego warto się odwołać? A z drugiej strony Tadeusz Zysk mówił mi tutaj, że Poznań jest specyficzny, inny niż reszta Polski i oferta PiS powinna być nieco inna niż w innych częściach kraju. Przywołał przykład Niemiec, gdzie CDU - CSU, zachowując proporcje, PiS powinien tu być takim CSU tutaj z inną nieco ofertą, kierowaną do tego rodzaju elektoratu.

Ja jestem poznaniakiem, więc trudno mi jest oceniać, jak jest w innych miejscach Polski.

Ale pan wie, jak jest w Poznaniu.

Więc tak bym chciał, by PiS było tu mocno zakorzenione, oparte o osoby, które są stąd, które tu mieszkają, tu na co dzień działają, które mają to całe doświadczenie, tu chodziły do szkoły, tu studiowały, pracują, były w harcerstwie, działały w takich czy innych organizacjach, w takiej czy innej parafii.

To będzie się pan odwoływał do tego swojego fyrtla, do dawnych środowisk?

Ja na pewno będę się do tego odwoływał, zawsze się to robię w swojej działalności publicznej. Mam nadzieję, że takich osób będzie więcej, bo sukces w Poznaniu może być tylko sukcesem wspólnym zespołu. Nie będzie żadnego sukcesu jeżeli to będzie działalność indywidualna.

Dla pana mundialem będą wybory przyszłoroczne, dla Czesława Michniewiczem sukcesem będzie wyjście z grupy. Co będzie dla Bartłomieja Wróblewskiego sukcesem w takim razie?

Chciałbym żeby doszło rzeczywiście do wzmocnienia PiS, żeby wciągnąć do tej pracy więcej osób.

A tak w realnym wymiarze?

Pierwszą rzeczą czy jedną z pierwszych, żeby się w końcu udała, to dostaliśmy 65 mln na szkołę na Strzeszynie z Polskiego Ładu jako miasto, jako mieszkańcy, teraz mam nadzieję, że zostanie sfinalizowana sprawa działki i będziemy mieli pierwszą dużą inwestycję w tym czasie i oczywiście ważną rzeczą jest, żeby Wielkopolskie Centrum Onkologii dostało duże wsparcie finansowe, zintegrowany szpital kliniczny mógł być kontynuowany.

I mimo wszystko trzech posłów w przyszłej kadencji, bo z tego będzie pan pewnie rozliczany.

https://radiopoznan.fm/n/35ujb3
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 10:00 11:00 12:00 13:00 14:00

@TWITTER