NA ANTENIE: Uspokojenie wieczorne
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Jan Filip Libicki: nie należy wspólnej listy traktować jako fetyszu

Publikacja: 14.02.2023 g.09:57  Aktualizacja: 14.02.2023 g.14:01
Wielkopolska
Nie należy wspólnej listy traktować jako fetyszu - tak o współpracy PSL-Koalicji Polskiej z Polską 2050 Szymona Hołowni - mówił gość porannej rozmowy Radia Poznań. Senator Jan Filip Libicki przypomniał, że liderzy obu ugrupowań podczas wspólnej konferencji prasowej mówili o liście polskich spraw.
Jan Filip Libicki - Leon Bielewicz
Fot. Leon Bielewicz

To jest zapowiedź tego, że może się to skończyć wspólną listą. Natomiast dyskusji o wspólnej liście nie należy prowadzić tak, jak prowadził ją pan premier Miller na Twitterze, który mówił, że nie jest istotne to, co dla kogo jest ważne w wymiarze programowym, to nie jest istotne, bo najistotniejsze odsunięcie PiS od władzy. Oczywiście odsunięcie PiS od władzy jest ważne, ale równie istotne, a może i ważniejsze jest to, co chcemy zrobić dla Polski, kiedy PiS już rządzić nie będzie

- mówi Libicki. 

"Uważamy, że wspólna lista może powstać, ale jeżeli uzgodnimy kwestie programowe. Wspólna lista nie może być dogmatem, bez oglądania się na okoliczności" - mówił gość porannej rozmowy.

Przed tygodniem Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia ogłosili, że rozpoczynają współpracę, a jej efektem na razie ma być lista spraw do załatwienia.

Poniżej cała rozmowa:

Cezary Kościelniak: Naszym gościem jest dziś senator PSL - Koalicji Polskiej Jan Filip Libicki. Pan senator o poranku ze swoim psem?

Jan Filip Libicki: Od 9 października ubiegłego roku jestem właścicielem suczki rasy chua-chua o imieniu Bella, byliśmy razem w TVN, byliśmy razem w TVP Info, w Polskim Radiu 24, w Radiu Poznań nas jeszcze nie było, bo rozmawiamy przez telefon, ale mam nadzieję, że nadejdzie taki moment, że się zjawimy.

Jak najbardziej serdecznie zapraszamy, a jak na polityka PSL przystało zawsze jakieś zwierzęta - nie tylko gospodarskie - także i takie zwierzęta domowe muszą gdzieś być. Panie senatorze, Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia zbliżają się do współpracy - na razie programowej, chciałem pana zapytać, co łączy elektorat wiejski z najbardziej miejską partią w polityce jaką jest Polska 2050?

Ja bym powiedział tak: niewątpliwie jest tak, że elektorat wiejski jest istotnym elementem elektoratu PSL, ale też Polska się zmienia, więc myślę, że i PSL - Koalicja Polska szuka innego elektoratu. Ja się wychowałem w miejscowości Radzewice w gminie Mosina i kiedy moi rodzice się tam wprowadzili w 1973 roku, wszyscy mieszkańcy - z wyjątkiem moich rodziców, którzy byli ogrodnikami, zajmowali się rolnictwem. Dziś rolnictwem w tej samej miejscowości - była między nami dyskusja, czy zajmuje się 1,5 czy dwie rodziny. To pokazuje pewną zmianę.

Ale panie senatorze, jednak Radzewice - piękna wieś blisko Warty, bardzo, bym powiedział, taka wielkopolska, inna niż te wsie w innych częściach poza Wielkopolską, tam może być jednak problem, żeby przekonać elektorat, że właśnie warszawska partia czy partia wielkomiejska, jaką jest Polska 2050, to jest ten najwłaściwszy partner dla interesów ludzi mieszkających na wsi.

Dobrze, to ja bym jeszcze inaczej: oczywiście to, co powiedział Władysław Kosiniaka-Kamysz i Szymon Hołownia - powiedzieli, że trzeba uzgodnić listę polskich spraw i z całą pewnością jest rzeczą całkowicie oczywistą, że w tej liście polskich spraw znajdą się także sprawy dotyczące rolnictwa, których głos w tej sprawie, w tym duecie będzie miał PSL, to jest oczywiste. Natomiast zwrócę panu uwagę, ze sukces PSL z roku 2019 - to był sukces, bo było 8 procent, kiedy wróżono tam 4, wziął się także z tego, że w okręgach miejskich wystawiliśmy różnych parlamentarzystów. Przypomnę panią poseł Ścigaj w Krakowie, pana posła Protasiewicza we Wrocławiu, Władysława Teofila Bartoszewskiego w Warszawie. Ci ludzie zrobili mandaty dla PSL w miejscach i okręgach, gdzie PSL nie miał od lat mandatu. Przypomnę, że ostatni mandat w Warszawie dla PSL zdobył Stanisław Mikołajczyk. W związku z tym to pokazuje, że dokonuje się pewne przesunięcie. Oczywiście nie zapominamy o rolnikach, ale dziś jest tak, że dobrego, satysfakcjonującego wyniku w wyborach PSL nie zdobędzie koncentrując się wyłącznie na kwestiach rolnych.

Panie senatorze, to w takim razie trzeba powiedzieć tak, że taka ewentualna wspólna lista oznacza, że trzeba będzie podzielić się miejscami także w mieście. Czy macie jakoś obliczone, że w takim układzie nie zdobędziecie osobno 5 procent dla PSL, załóżmy, że te 9 procent dla zwolenników Polska 2050, czyli gdyby iść osobno byłoby to 14 procent, ale tak otrzymacie więcej. Czy macie jakieś badania pokazujące, że warto bazować na takiej strategii?

Dwie kwestie - po pierwsze, ja do takich badań dostępu nie ma, ale być może kierownictwo PSL, pan prezes Władysław Kosiniak-Kamysz, pan marszałek Piotr Zgorzelski mogą takimi badania dysponować, ja o tym nic nie wiem, ale teraz jeszcze jedno zdanie o wspólnej liście. Otóż to jest pytanie o to, w jakiej kolejności to się robi. Ja by powiedział tak: nie należy wspólnej listy traktować jako fetyszu i dlatego z tego powodu obaj panowie i Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz mówili o liście polskich spraw.

Ale wyjaśnijmy to naszym słuchaczom - lista polskich spraw to nie jest zapowiedź wspólnej listy do parlamentu? To jest coś innego?

Nie, ja bym powiedział tak: to jest zapowiedź tego, że może się to skończyć wspólną listą. Natomiast dyskusji o wspólnej liście nie należy prowadzić tak, jak prowadził ją pan premier Miller na Twitterze, który mówił, że nie jest istotne to, co dla kogo jest ważne w wymiarze programowym, to nie jest istotne, bo najistotniejsze odsunięcie PiS od władzy. Oczywiście odsunięcie PiS od władzy jest ważne, ale równie istotne, a może i ważniejsze jest to, co chcemy zrobić dla Polski, kiedy PiS już rządzić nie będzie. Jeśli my będziemy powtarzać w kółko: najważniejsze jest odsunięcie PiS od władzy, a to, co zrobimy potem jest nieistotne, to narażamy się ze strony Prawa i Sprawiedliwości na zarzut, na argument - jaki macie program, poza odsunięciem PiS od władzy. My uważamy, że wspólna lista owszem, ale ona może wynikać z tego, jeżeli uzgodnimy kwestie programowe, a nie wspólna lista jako dogmat, bez oglądania się na okoliczności.

Panie senatorze, zatem lista polskich spraw, wspólnych spraw, zaprezentowany zespół ekspercki i tu chciałbym zapytać o ten zespół, czy jest to zespół faktycznie ekspertów czy też polityków. Jeśli w tym zespole prezentuje się chociażby Kazimierza Michała Ujazdowskiego, który wyborcom kojarzy się raczej jako ekspert od zmieniania partii, przynajmniej nie słychać, by się na czymś innym szczególnie znał, czy uważacie, że wyborcy nie mają pamięci, że szybko nie skojarzą, że ci eksperci to tak naprawdę są byli politycy albo jeszcze jakoś czynni politycy?

Mówienie o panu senatorze Ujazdowskim, że jest ekspertem od zmieniania partii, to równie dobrze może pan o mnie to powiedzieć, ja się nie obrażę.

Ale panie senatorze, można by powiedzieć, że pan jednak jest nie tylko politykiem, który był w wielu partiach, ale pan jednak dla partii realnie pracuje. Wystarczy wejść na pańskiego Twittera i jest tam imponująca lista spotkań z samorządowcami na pańskim terenie wyborczym, zupełnie ten argument niweluje wiedząc, że jest pan mocno związany ze strategią swojej partii i swoim regionem. Tu jednak w przypadku pana Ujazdowskiego można mieć co do tego wątpliwości.

Każdy ma jakieś plusy. Przypomnę, że pan senator Ujazdowski jest senatorem z Warszawy, trudniej jest prowadzić w dużym mieście...

Pochodzącym z Wrocławia.

Nie, pochodzący bodajże z Kielc, bo tam się urodził, ale to jest inna historia, natomiast ja chcę powiedzieć, że pan senator Ujazdowski jest dr hab. prawa, jest byłym ministrem kultury, opracowywał różne projekty, np. projekt zmiany regulaminu Sejmu, który miałby dawać więcej głosów, więcej praw opozycji, trochę na wzór brytyjski. Opracował kilka projektów zmiany konstytucji będąc jeszcze w PiS, więc pan się może różnie wypowiadać o jego zaangażowaniu jako senatora, pan może się różnie wypowiadać o tym, że ma za sobą udział w licznych partiach politycznych, natomiast wydaje mi się, że wiedzy eksperckiej, prawniczej, konstytucyjnej nie można mu odmówić.

Można się także wypowiadać a propos jego ministerowania w ministerstwie kultury, gdzie również nie pozostawił po sobie jakiegoś znaczącego dorobku, ale zostawmy Kazimierza Ujazdowskiego. Panie senatorze, zawsze jest tak, że nawet jeśli się startuje razem, musi być jakiś mainstream polityczny, coś, co będzie dawało wyborcom poczucie odmienności tematu czy charakterystyczności tematu danej partii. Na co wy jako PSL postawicie w najbliższych wyborach? Co będzie tym tematem odróżniającym was od ewentualnego koalicjanta?

Pan rozmawia ze mną, pan wie, że ja jestem politykiem o wrażliwości konserwatywnej, więc ja już widzę pewien symptom, ten symptom wiąże się z tym, że Polskę 2050 opuściła szefowa tego koła pani Hanna Gill-Piątek, która ma bardzo lewicowe przekonania. Jeśli jest tak, a ja bardzo długo zadawałem sobie pytanie, jaki jest charakter tej partii, czy ten charakter jest centrowo-liberalny czy on jest jednak bardziej centrowo-lewicowy myśląc właśnie o pani Gil-Piątek czy o innych osobach.

Czy zatem jej odejście może potraktować jako zwrot w kierunku bardziej konserwatywnym?

Siłą rzeczy, jeśli jakąś partię opuszczają osoby, które są emblematyczne dla nurtu lewicowego, to wydaje się, że siłą rzeczy taka partia bardziej centruje w naturalny sposób. Nie wypowiadam się tu w żaden sposób krytycznie o pani Gill-Piątek. Ona ma swoje poglądy, tylko mnie to wyjaśnia pewne rzeczy. Mnie to zawsze nurtowało, co to będzie, jak my się tutaj odnajdziemy w takiej deklaracji Władysław Kosiniaka-Kamysza sprzed paru miesięcy, że PSL nie pozwoli na żadną rewolucję światopoglądową, Władysław Kosiniak-Kamysz powtórzył to kilkakrotnie.

Ale wróćmy już nie do partii Hołowni, ale do PSL, jeśli chodzi o te kwestie ideowe, czy to będzie nowoczesny konserwatyzm, czy też jakaś alternatywa agendy konserwatywnej wobec tej, jaką proponuje PiS czy jeszcze coś innego w tych sprawach ideowych zaproponujecie?

Jeżeli pan popatrzy na partie chadeckie na zachodzie, to one wywodzą się z partii ludowych, z partii zrzeszających ludzi na wsi, one zmieniły swój charakter.

One dziś nie odróżniają od partii socjaldemokratycznych?

Chciałem do tego dojść i wydaje mi się, że PSL - Koalicja Polska z pewnym opóźnieniem wynikającym z komunizmu stara się przejść ten proces i przepoczwarzyć się. Ja bym nie chciał i moja obecność w tej partii też mam nadzieję, że będzie temu w jakiś sposób przeciwdziałać, żeby nie doprowadzić do sytuacji, w której ten komponent chrześcijańsko-demokratyczny pozostanie tylko w nazwie, a naprawdę w realnym działaniu nie będzie żadnej różnicy. Mam nadzieję, że obecność takich osób, jak minister Biernacki, pan poseł Tomczak, pan poseł Raś czy ja zapobiegnie takiemu rozwojowi wypadków.

https://radiopoznan.fm/n/WXQ6mC
KOMENTARZE 0